|
Redaktor: Michał Nowak
|
|
2012-02-04 10:41:35 |
W Białymstoku liczą na siebieBiałostocki AZS zagra z PTPS-em Piła dopiero w poniedziałek, jednak sobota będzie dla klubu ze stolicy Podlasia również bardzo ważna.
We Wrocławiu Gwardia podejmuje Tauron MKS Dąbrowa Górnicza. Wynik tego spotkania jest szalenie ważny dla układu dolnej części tabeli. Jeśli bowiem zdobywczynie Pucharu Polski wygrałyby bez straty punktów, wrocławianki znalazłyby się w zasięgu akademiczek, jako kolejny rywal, którego można wyprzedzić w walce o fazę play off.
Na razie wyniki nie układają się korzystnie dla azetesiaczek. Szczególnie ostatni mecz z udziałem Tauronu, zakończony jego porażką w Pile z PTPS-em 0:3. Koniec sezonu zawsze jest jednak specyficzny. Zespoły mają różne priorytety, różną motywację. Niektóre zdecydowanie myślą już o fazie play off. Inne, jak o życie, walczą o uniknięcie baraży. Stąd zdarzają się „kolejki cudów”.
- Na pewno wszystko odbywa się w sportowej walce. Gdybym w to nie wierzył, to, co robimy nie miałoby sensu. Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś „odpuszcza” sobie mecz. Przecież możliwa jest taka sytuacja, że w ostatniej kolejce wygramy w Muszynie. I co wtedy? Ktoś pomyśli, że Muszyniance nie chciało się grać? A wierzę, że stać nas na taką niespodziankę. Wierzę, że w poniedziałek pokonamy Piłę, a potem zwyciężymy mistrzynie Polski i na nikogo nie będziemy musieli się oglądać. To sport i wszystko jest w nim możliwe - mówi prezes AZS-u Aleksander Puchalski. więcej na: plusligakobiet.pl
|