|
Redaktor: Kamil Dajka
|
|
2012-01-02 12:57:27 |
Bartosz Krzysiek: miejmy nadzieję, że w końcu Resovia będzie dla nas szczęśliwaAtakujący Bartosz Krzysiek na dobre zagościł w podstawowej szóstce Indykpolu AZS Olsztyn. Mimo, że spotkanie z Asseco Resovią Rzeszów zakończyło się porażką gospodarzy, dla tak młodego zawodnika starcie z wymagającym rywalem jest dużym doświadczeniem, które na pewno będzie procentować w przyszłości.
PlusLiga: Skąd wzięła się ta ospałość w meczu z rzeszowianami? Bartosz Krzysiek: Chyba nie przysłużyła nam przerwa świąteczna. Przed świętami byliśmy w dobrym gazie, co było widać. Teraz już tak się nie poruszaliśmy, nie skakaliśmy tak, nie atakowaliśmy...Tutaj bym czysto fizycznie szukał problemu, na pewno nie była to kwestia umiejętności.
- Gyorgy Grozer był nie do zatrzymania, wydawaliście się bezradni wobec jego ataków... - Tak to Grozer to taki zawodnik...który jak "odpali" i nie chce się pomylić, to ciężko go powstrzymać. Jeśli sam się nie pomyli, to czasami nikomu nie uda się go zatrzymać. Akurat na nas tak trafiło.
- W zasadzie pomylił się tylko kilka razy i to raczej jeśli już to nie w ataku a na zagrywce. - Zgadza się. Jeżeli on nie zepsuje zagrywki tylko zagra swoje to bardzo ciężko się temu przeciwstawić. Trzeba starać się to zatrzymać gdzieś w obrębie boiska i wtedy radzić sobie z wysokich piłek.
- Za kilka dni ponownie zagracie z tą drużyną. Mecz z AZS Politechniką wygraliście 3:0. Jednak już czwartkowe spotkanie pokazało, że Asseco Resovia Rzeszów będzie bardziej wymagającym rywalem. - Tak. Jednak z drugiej strony będzie to okazja do zrewanżowania się. Chętnie wzięlibyśmy te punkty ligowe zamiast Pucharu Polski. Oczywiście nie oznacza to, że Puchar odpuszczamy. Teraz chcemy im "dołożyć" w tym turnieju, bo tylko to nam pozostało. źródło : wiecej na plusliga.pl
|