Jakub Szałankiewicz: Życia poza sportem nie widzęJakub Szałankiewicz wraz z Michałem Kądziołą w tym roku w mistrzostwach Europy do lat 23 zdobyli srebrny medal, wywalczyli też mistrzostwo Uniwersjady w Shenzhen i zdobyli srebrny krążek w CEV Satellite w Anapie. Na swoim koncie mają już dwa tytuły mistrzostw świata (do lat 19 i 21) oraz są czterokrotnymi mistrzami Europy (do lat 18, dwukrotnie do lat 20, oraz do lat 23).
Jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką? Jakub Szałankiewicz: Przygodę z siatkówką rozpocząłem w 5 klasie szkoły podstawowej. Wtedy siatkówkę łączyłem jeszcze z piłką nożną. Ale to w siatkówce się zakochałem i na nią postawiłem. Później zaproponowano mi naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi i oczywiście z tego skorzystałem. Pamiętasz jakiego elementu siatkarskiego rzemiosła było najtrudniej Ci się nauczyć? - Ciężko powiedzieć. Jestem obrońcą, więc nie jestem najlepszy w bloku. Nie pamiętam z czym miałem największe trudności. Pewnie po prostu z każdym elementem męczyłem się tak samo. Co w siatkówce sprawia Ci największą satysfakcję? - Największą satysfakcję sprawia mi udowadnianie podczas turniejów, meczów, że potrafię to robić i umiem w to grać. Największy sukces… - Myślę, że takiego jednego, największego sukcesu nie było. Każde mistrzostwo Europy czy mistrzostwo świata, a także każde najwyższe miejsce w World Tour, które zdobyliśmy było w tamtym momencie najważniejsze. Każdy medal, każdy sukces jest dla mnie bardzo ważny. Tych nagród na Twoim koncie jest wiele, czy one mają jakieś szczególnie miejsce? - Troszeczkę nagród jest u mnie w domu w Łodzi, a reszta u moich rodziców w Staszowie. Najgorsze jest to, że rodzice nie chcą mi tych nagród oddać. Powiedzieli, że oni będą je trzymać <śmiech>. A największa porażka? - Chyba nie mam czegoś takiego jak największa porażka. Na pewno jakimś zawodem były ostatnie mistrzostwa Europy do lat 23. W zeszłym roku zdobyliśmy złoto i bardzo chcieliśmy je obronić. W finale gładko wygraliśmy pierwszego seta, a w drugim wygrywaliśmy już 16:8. Niestety przegraliśmy partię i cały mecz. Jest taki mecz, a może jedna akcja, która najbardziej zapadła Ci w pamięć?- Wydaje mi się, że najbardziej pamięta się te ostatnie akcje, piłki ważnych meczów, jak finał ME czy MŚ. Takie piłki są zawsze najważniejsze, na nich się najbardziej koncentrujemy i to właśnie je pamiętamy najbardziej. Z Michałem tworzycie duet plażowy już od 6 lat. Spędzacie ze sobą mnóstwo czasu. Lubicie się? - Jesteśmy jak stare, dobre małżeństwo: tu się nie lubi, nie kocha, tu trzeba po prostu razem być <śmiech>. Na pewno bardzo sobie ufamy, a to w sporcie dwuosobowym jest bardzo ważne. Wiadomo, że przez te lata bywało lepiej i bywało gorzej. Ale gramy razem i jeszcze na pewno będziemy. Zastanawiałeś się nad tym jak wyglądałoby Twoje życie gdyby nie siatkówka? - Ciężko powiedzieć. Możliwe, że wtedy zostałbym przy piłce nożnej. Jedno jest pewne, życia poza sportem nie widzę. Co robisz w wolnych chwilach? - W wolnych chwilach lubię leniuchować oraz pograć w gry komputerowe. źródło: pzps.pl
|