Piotr Nowakowski: Muszę popracować nad zagrywkąKiedy próbuję cieszyć się naprawdę mocno, to o wiele szybciej się męczę - powiedział Piotr Nowakowski. W rozmowie z Dziennikiem Polskim przyznał również, że musi jeszcze popracować nad zagrywką, która według niego jest nieregularna.
Doszedł Pan już do siebie po powrocie z turnieju o Puchar Świata? Piotr Nowakowski: Mam jeszcze małe problemy ze snem, w związku ze zmianą czasu. Zbyt wcześnie wstaję i kładę się spać. Poza tym wszystko jest w porządku. Po powrocie z Japonii szybko wróciliśmy do klubów i treningów. Przydałby się nam teraz jakiś odpoczynek, choćby psychiczny, ale nie ma na to czasu, bo czekają nas ważne mecze zarówno w PlusLidze, jak i w europejskich pucharach. Musimy ciężko trenować i pracować. Takie już życie sportowca. Był Pan jednym z najbardziej komplementowanych zawodników podczas PŚ, w opinii niektórych fachowców - największym objawieniem turnieju. Co sprawiło Panu największą satysfakcję? - Jestem bardzo zadowolony ze swojej postawy w Japonii, ale w każdym elemencie mogę jeszcze poprawić swoją grę i w przyszłości postaram się to zrobić. Na pewno mam duże rezerwy w zagrywce, która jest jeszcze nieregularna. Mógłbym też podszlifować blok, żeby w kolejnym turnieju dogonić Marcina Możdżonka w tym elemencie. Drugie miejsce w Pucharze Świata to największy sukces w Pana karierze? Był to "turniej życia", jeśli chodzi o zaprezentowaną formę? - Mam nadzieję, że "turniej życia" wciąż przede mną, ale, póki co, było to rzeczywiście moje największe osiągnięcie na boisku. Mistrzostwo Europy z Izmiru też jest bardzo cenne, ale wtedy nie miałem zbyt wielu okazji do gry. W Pucharze Świata grałem praktycznie cały czas, więc srebrny medal z Japonii szczególnie mnie cieszy. W wieku niespełna 24 lat ma Pan już cztery medale z ważnych imprez - złoto z ME w 2009 roku i trzy krążki z tego sezonu. Pod względem ilości medali dorównuje Pan już Piotrowi Gruszce. - To bardzo miłe uczucie, że akurat trafiłem na dobry okres, w którym nasza drużyna zdobywa medale. Piotrek miał trochę pecha, bo przez wiele lat, aż do MŚ w 2006 roku, naszej reprezentacji nie udawało się zdobywać medali. Marzeniem każdego sportowca jest walka o najwyższe cele i miejsce na podium we wszystkich turniejach. Ja się cieszę, że tych imprez jeszcze zbyt wielu w swoim życiu nie zagrałem, a praktycznie z każdej przywiozłem jakiś medal. Jeżeli taką średnią utrzymam do końca przygody z siatkówką, będę bardzo szczęśliwy. Jest Pan znany z tego, że niemal w każdej sytuacji, zarówno po dobrym, jak i nieudanym zagraniu, zachowuje Pan podobny wyraz twarzy i praktycznie nie okazuje emocji... - Śmieją się ze mnie, że zachowuję poker face (twarz pokerzysty- przyp.). Mam już jednak taką naturę, że nie okazuję swoich emocji tak ekspresyjnie jak inni. To nie jest tak, że nie odczuwam żadnej radości, złości, czy innych uczuć. Ja te wszystkie emocje duszę w sobie, przeżywam wewnętrznie. Rzadko okazuję je na zewnątrz, bo, szczerze mówiąc, jak już próbuję cieszyć się tak naprawdę mocno, to o wiele szybciej się męczę, więc nie jest mi to na rękę. Słyszałem też jednak opinie, że moje zadowolenie po niektórych akcjach wygląda już nieco lepiej i w Japonii często było widać uśmiech na mojej twarzy. *Cały wywiad przeczytasz w Dzienniku Polskim źródło: dziennikpolski24.pl
1. Dodane przez Mery, w dniu - 16-12-2011 21:06 , IP: 62.133.148.27 Piotrek jest genialny i cieszę się bardzo, że gra w resovii bardzo sympatyczny siatkarz
|
2. Dodane przez Monika, w dniu - 16-12-2011 19:15 , IP: 178.37.66.221 On się tak genialnie uśmiecha!!! :))
| |