Nadzwyczajne spotkanie w BiałymstokuW Białymstoku doszło do spotkania poświęconego sytuacji miejscowego AZS-u. Zebranie zwołano w związku z zajmowanym przez zespół ostatnim miejscem w tabeli.
Trener Wiesław Czaja w środę wieczorem tłumaczył członkom klubu, dlaczego zespół zamyka tabelę. W Białymstoku na razie można co najwyżej śnić o potędze, ale też niełatwo przyzwyczaić się do pełnienia roli "czerwonej latarni" ekstraklasy. Nie najlepsze wyniki AZS-u i rezultaty innych spotkań sprawiły, że to właśnie akademiczki zajęły niechlubną lokatę tuż przed trwającą obecnie przerwą w rozgrywkach. - Wiem, że to nie wygląda dobrze, ale trzeba też zwrócić uwagę na to, jak tabela jest spłaszczona. W jednej kolejce na miejscach 5-10 wszystko może się zmienić. Zajmujemy ostatnią pozycję, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że prawie każdy mógł się na niej znaleźć. W tym sezonie nie ma już żadnego słabeusza, jak Gedania Żukowo czy TPS Rumia - tłumaczy nam Czaja. Te same słowa kierował do uczestników spotkania. Szkoleniowiec zwraca również uwagę na terminarz rozgrywek. - Do tej pory graliśmy z czołówką ligi: Treflem Sopot, MKS-em Dąbrowa Górnicza, a także - choć na razie ten zespół jeszcze nie osiągnął swojego poziomu - Organika Łódź. Poza tym pokonaliśmy BKS Bielsko-Biała i Gwardię Wrocław. Teraz, poza spotkaniem z Muszynianką, do końca rundy zagramy tylko z zespołami z "naszej półki" - mówi szkoleniowiec. - Niestety, znów zostaliśmy bez Lucie Muhlsteinovej. Była z nami trzy tygodnie, ale już wyjechała na mecze kadry Czech. Potrzebuje czasu by zgrać się z drużyną. Być może wróci do nas zaledwie 2-3 dni przed spotkaniem z Pałacem Bydgoszcz - mówi Czaja. Muhlsteinova ze swoją reprezentacją uczestniczy w prekwalifikacjach olimpijskich w Azerbejdżanie. więcej na plusliga.pl, Miłosz Karbowski
|