Tomasz Zychla: Chcę rozwijać się sportowoTomasz Zychla już jako mały chłopiec oddał się jej do reszty. Dokonał wyboru, którego jak sam przyznaje nie żałuje. Mowa oczywiście o pasji wieluńskiego środkowego, którą jest siatkówka. W sezonie mecze rozgrywa na hali, a latem można go spotkać na boiskach plażowych. Jak sam przyznaje ten drugi rodzaj siatkówki jest dla niego rekreacją.
Ten 23-letni zawodnik niestety w meczu trzeciej kolejki, który został rozegrany w Wieluniu zasiadł na trybunach. Tego dnia wyeliminowała go kontuzja, ale jak sam przyznał przed meczem: „Nie jest to nic poważnego, liczę na to, że jak najszybciej wrócę na boisko i będę mógł pomóc kolegom.” W wywiadzie zamieszczonym poniżej zdradził m.in. początki swojej kariery siatkarskiej, specyfikę miejsca, którym jest Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące Szkoły ceum Ogólnokształcącego Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej w Spale, jak również wypowiedział się na temat obecnej sytuacji w wieluńskim Siatkarzu. Twoja przygoda z siatkówką zaczęła się… Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się za namową Pana Leszka Pałygi, który jako mój nauczyciel wychowania fizycznego przekonał mnie do tego, abym przyszedł na trening i wybrał właśnie siatkówkę. Jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo tak zaczęła się dla mnie przygoda, która dawała mi i daje do dzisiaj dużo radości, mam nadzieję że będzie to trwało jak najdłużej. Kto Cię naprowadził na drogę, która wiodła do Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego Szkoły ceum Ogólnokształcącego Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej w Spale? Po skończeniu pierwszej klasy liceum w Wieluniu pojawiła się przede mną szansa wyjazdu do Bełchatowa i zmiany barw klubowych. Nie zastanawiałem sie długo i postanowiłem zmienić szkołę, klub i przenieść się do Bełchatowa. Już w następnym sezonie zdobyliśmy Mistrzostwo Polski Juniorów i niedługo po tym pojawiła się kolejna okazja, tym razem przenosin do Spały. Tutaj też szybko podjąłem decyzję i trzecią klasę liceum ukończyłem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale. Wyjazd do Bełchatowa/Spały był wtedy dla Ciebie odważną decyzją, która przyszła z łatwością? Na pewno musiałeś w tamtym okresie wykazać się dużą dojrzałością i odpowiedzialnością. Na pewno była to ważna decyzja, ale uważałem, że jeśli nie spróbuję to później mogę tego żałować. Teraz nie żałuję. Jak wspominasz czas spędzony w Spale? W pewien sposób uczniowie tej szkoły są odizolowani i niektórzy siatkarze uważają, że było to dla nich traumatyczne przeżycie. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? W Spale spędziłem tylko jeden rok, także więcej na ten temat mogą powiedzieć moi koledzy ale to prawda, warunki w SMS-ie są dość nietypowe. Szkoła znajduję się na terenie Centralnego Ośrodka Sportu i otoczona jest lasami, które odgradzają ją od świata. Poza tym w szkole są jedynie trzy klasy, w których nie ma ani jednej dziewczyny. Warunki są dość niecodzienne, ale za to pod względem organizacyjnym wszystko jest tam na najwyższym poziomie. Wspomnienia ze Spały mam bardzo dobre i zawsze bardzo chętnie tam wracam. Zanim w Twoim życiu zagościła siatkówka to czy interesowałeś się innymi dyscyplinami? Nie będę pewnie oryginalny, ale interesowałem się piłką nożną. Musiałem jednak wybrać i zdecydowałem się na siatkówkę. Dzisiaj wiem, że był to bardzo dobry wybór. Siatkówkę traktujesz jako pasję czy pracę? Siatkówka jest przede wszystkim moją pasją, ale jest to obecnie także moja praca. Takie połączenie jest świetne i każdemu tego życzę, aby mógł robić w życiu to co naprawdę lubi. Kierunek, który studiujesz łączy się z Twoim zamiłowaniem, czy myślisz przyszłościowo, że kiedyś Twoja przygoda z siatkówką się skończy i chciałbyś mieć "wyjście alternatywne" a do tego może Ci być potrzebne wykształcenie wyższe? Sport nie daje do końca poczucia pewności i stabilizacji, bo wystarczy jedna poważna kontuzja, aby zostać na lodzie. Trudno wiązać swoją przyszłość tylko z siatkówką, dlatego uważam, że trzeba też myśleć o wykształceniu, aby mieć to wyjście alternatywne. Mój kierunek studiów jest zupełnie niezwiązany ze sportem, jest to dla mnie odskocznia od codziennych treningów. Kiedy dwa sezony temu opuszczałeś zespół z Wielunia miałeś nadzieję, że jeszcze tu wrócisz? Miło się wraca do wieluńskiej hali z możliwością grania przed własną publicznością? Do rodzinnego miasta zawsze bardzo chętnie się wraca i tak też było w moim przypadku. Inaczej gra się dla drużyny czy też miasta, z którym człowiek identyfikuję się od dzieciństwa, w którym sie wychował. Dlatego miałem wielka nadzieję, że jeszcze tutaj wrócę i będę mógł zagrać przed rodziną, znajomymi i wieluńską publicznością. Śledziłeś zmagania wieluńskiej drużyny, kiedy toczyła bój w PlusLidze? Oczywiście. śledziłem na bieżąco wyniki i poczynania drużyny. Raz było lepiej raz gorzej, ale powinniśmy być dumni z tego, że drużyna z Naszego miasta przez dwa sezony grała w jednej z najlepszych lig w Europie. Wiele osób zapomina o tym, że jeszcze nie tak dawno graliśmy w III lidzę a takich zawodników jak Abramov czy Antiga mogliśmy oglądać nie w wieluńskiej hali, a co najwyżej w telewizji. Szkoda, że drużyna spadła z Plus Ligi, ale to jest sport. Powinniśmy docenić to, co powstało przez te ostatnie lata, tego nikt z historii wieluńskiej siatkówki już nie wykreśli i dążyć do tego, aby jak najszybciej wrócić na siatkarskie salony. Co myślisz o zamknięciu PlusLigi? Zamknięcie Plus Ligi ma swoje pozytywne i negatywne strony. Jednak dzisiejszy sport rządzi się takimi prawami a nie innymi, jeśli nie ma odpowiednich funduszy to nie ma drużyny na odpowiednim poziomie sportowym i organizacyjnym. Czy zamknięcie ligi to dobry pomysł zweryfikują najbliższe sezony. W PlusLidze nie zagrałeś, ale pomagałeś na treningach, kiedy kontuzjowany był środkowy Martin Blanco Costa… Tak, pod koniec poprzedniego sezonu, gdy kontuzji nabawił się Martin Blanco Costa pomagałem chłopakom w treningach i wypełniałem lukę, która powstała. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, ponieważ nigdy w seniorskiej siatkówce nie grałem na pozycji środkowego. Musiałem szybko się do tego przystosować, ale było to dla mnie dużą frajdą. Pomógł mi w tym nasz dzisiejszy trener Tomek Wasilkowski, zaowocowało to tym że w obecnym sezonie będę występować właśnie na pozycji środkowego. Jak przebiegały przygotowania do tego sezonu? Przygotowania do sezonu zaczęliśmy w drugim tygodniu sierpnia. Nie było tego czasu dużo, ale wykorzystaliśmy go do maksimum. Przez cały ten czas trenowaliśmy dwa razy dziennie, a zajęcia skupiały sie na budowaniu siły, poprawie techniki indywidualnej, zgrywaniu zespołu. Treningi odbywały się na miejscu w Wieluniu. Poza tym graliśmy mecze sparingowe z Colmanem Kalisz i byliśmy na turniejach w Suwałkach i Nysie, gdzie mieliśmy przetarcie z pierwszoligowymi drużynami. Cały ten okres przepracowaliśmy bardzo ciężko i na pewno przyniesie to efekty. Były też mecze kontrolne w trakcie tych przygotowań jak chociażby turnieje, w których braliście udział. Takie „ogrywanie się” było potrzebne? Tak jak wspominałem, na turnieju w Nysie i Suwałkach graliśmy z drużynami z którymi spotkamy się w lidze, więc były to bardzo wartościowe mecze. Było to bardzo potrzebne, gdyż jesteśmy nową drużyną, która musiała się zgrać a takie turnieje i mecze sparingowe są do tego świetną okazją. Pokazały one, gdzie jeszcze mamy rezerwy, co trzeba poprawić, na co zwrócić większą uwagę. Z każdym meczem widać było efekty i mam nadzieję, że tak będzie aż do końca sezonu. Jak Ci się układa współpraca z trenerem Wasilkowskim i jaka atmosfera panuje w zespole? Z trenerem Wasilkowskim poznaliśmy się w poprzednim sezonie, kiedy pomagałem w treningach zespołowi. Od razu widać, że siatkówką jest jego pasją, ale ma też na jej temat olbrzymią wiedzę i bardzo fajne podejście do pracy. Dlatego też współpracą układa się bardzo dobrze. Można się pod jego okiem wiele nauczyć. W szatni natomiast jest bardzo wesoło i atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. Spotkanie inauguracyjne w Krakowie zostało przez Was wygrane… Pierwszy mecz zawsze jest ciężki i jest pewną niewiadomą, zwłaszcza z beniaminkiem, który bardzo chce się pokazać. Tak też było w Krakowie, jednak to my zdobyliśmy 3 punkty na trudnym terenie, z czego oczywiście bardzo się cieszymy. Za Wami mecz z serii Pucharu Polski, który rozegraliście z drużyną Czarni Rząśnia. Przez ostatnie dwa sezony byłeś z tym klubem związany. Na boisku nie ma sentymentów? Na boisku nie może być żadnych sentymentów, chociaż niestety nie mogłem zagrać z powodu problemów z kolanem. W Czarnych spędziłem dwa lata i bardzo miło je wspominam. Żałuje, że nie mogłem zagrać przeciwko moim kolegom. Jakie są Twoje plany i oczekiwania na ten sezon? Chcę rozwijać się sportowo i pogodzić to ze studiami. Jeśli tak będzie uznam sezon za udany. źródło: Michalina Kośmider, siatkarz.eu
|