siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Marcin Górecki   
2011-10-08 16:49:32

Image
Przegrana i punkt na pocieszenie siatkarzy MOS Wola Warszawa

Początek III kolejki drugiej ligi siatkówki mężczyzn rozpoczął pojedynek MOS Wola Warszawa, z beniaminkiem Żyrardowianką Żyrardów. Podopieczni Krzysztofa Wójcika zmierzali już po zwycięstwo, prowadząc 2:0 i 20-17 w trzecim secie, jednak wtedy zaskoczyła gra żyrardowian, a konsekwentna taktyka doprowadziła ich zespół do zwycięstwa w tie breaku.

 

MOS Wola Warszawa Żyrardowianka Żyrardów 2:3 (25:20, 25:16, 22:25, 21:25, 13:15)

MOS Wola Warszawa – Poinc, Żakieta, Wasilewski, Bartczak, Pawlewicz, Jadacki, Linka(l) – Sutyniec, Dmowski, Piskorz, Kaczmarek
Żyrardowianka Żyrardów – Kozłowski, Karpiński, Kocik, Godlewski, Jackowicz, Rafalik, Łuczka (l) – Tomkiewicz, Jaszczak, Wrona, Kasprzyk

Kibice, licznie zgromadzeni w hali przy ulicy Rogalińskiego 2 z pewnością oczekiwali emocjonującego pojedynku i pierwszego zwycięstwa swoich podopiecznych w sezonie. Goście jednak postawili gospodarzom trudne warunki, silną zagrywką utrudniając zawodnikom Woli wyprowadzenie ataków. Szarpana gra po stronie MOS Woli doprowadziła do prowadzenia 6:11 w pierwszym secie. Sygnał do odrabiania strat jako pierwszy dał przyjmujący Dorian Poinc zagrywając asa serwisowego. Następnie, krótka środkowego MOS Woli, pojedynczy blok Arkadiusza Żakiety i ku uciesze kibiców na tablicy widniał już remis. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem i prowadząc 20:17 dociągną set do końca, jednak przerwa trenera żyrardowian przyniosła oczekiwany skutek i zbliżyła zespół gości na jedno oczko. Taktyczna zmiana trenera Wójcika na zagrywce, fantastyczna postawa w polu serwisowym doświadczonego Pawła Sutyńca i rozkojarzeni zawodnicy Żyrardowianki przegrali pierwszą partię 25:20.


Drugi set spotkania to wyrównana gra do stanu 7:7, kiedy z niewygodnej piłki w aut uderzył Żakieta, uszkadzając przy tym słupek sędziowski. Przymusowa przerwa podziała jednak lepiej na gospodarzy, którzy dalszą część seta prowadzili już pod swoje dyktando. Nic nie dała przerwa na żądanie trenera, każda kolejna akcja zawodników MOS powiększała przewagę nad zespołem gości. To co nie wychodziło Żyrardowiance, skrzętnie wykorzystywała Wola, demolując zespół z Żyrardowa, szczególnie w zagrywce i bloku. Bezpieczny wynik uruchomił kombinacyjną grę rozgrywającego Wolan Adriana Bartczaka, a huk atomowych ataków skrzydłowych długo rozbrzmiewał w uszach kibiców.  Ostatecznie koniec seta na 25:16 przypieczętował Poinc, atakując z 4 strefy.


Wszystko wskazywało na to, że pomimo walki punkt za punkt, zwycięsko z trzeciego seta wyjdą zawodnicy MOS Wola. Do stanu 16:16 gra przypominała odbijanie piłeczki pingpongowej. Krótka za krótką, as za as, kiwka za kiwkę, zupełnie tak, jakby zawodnicy umówili się, że będą powtarzać akcję przeciwnika. Sielanki nie przerwała nawet kontuzja Alana Wasilewskiego, ale ostatecznie na koniec zabawy zdecydował się Leszek Jadacki zdobywając 17 punkt i silną zagrywką uniemożliwiając Żyrardowiance uzyskanie wyrównującego oczka. Nagle, ku zdziwieniu drużyny gości zrobiło się 20:17 i zadowoleni kibice, przebierając nogami, wymownym wzrokiem patrzyli w stronę drzwi wyjściowych. Jednak fantastyczna postawa Maksymiliana Kozłowskiego i jego kolegów z drużyny Żyrardowa sprawiły, że fani MOS z niedowierzaniem spoglądali na poczynania swoich zawodników, atakujących raz po raz w aut. Wynik trzeciego seta na 22:25 ostatecznie ustalił zagrywający wolskiej drużyny, wyrzucając piłkę w aut.


Mocnym akcentem po stronie Żyrardowian rozpoczął się czwarty set spotkania. Teoretycznie gra MOS Woli wyglądała poprawnie, a wynik po obu stronach tablicy był podobny, jednak dało się odczuć pewną niepewność w poczynaniach warszawiaków. Przy stanie 13:15 po znakomitym, nagrodzonym gromkimi oklaskami, ataku Żakiety wydawało się, że w końcu sytuacja ulegnie zmianie. Owszem, ulegała, ale na korzyść Żyrardowianki, w której prym wiedli w ataku Michał Karpiński, zaś w obronie libero Tomasz Łuczka. Ogromna ilość błędów po stronie warszawskiej drużyny dopełniła czary goryczy i set padł łupem gości.


Ostatnia partia początkowo toczyła się pod dyktando gospodarzy. Efektownie atakujący Witold Pawlewicz wyprowadził swój zespół na 4:0. Zawodnicy Żyrardowa szybko otrząsnęli się z początkowego rozkojarzenia i po zmianie strony, konsekwentnie odrabiali straty aż do stanu 11:11. Następnie sytuacja zawodników warszawskiej drużyny drastycznie się pogorszyła.  Autowy serwis i dwukrotny blok punktowy gości, zmusił kręcącego głową trenera Wójcika do wzięcia czasu przy stanie 14:11 dla Żyrardowian. Zielone światło na zagrywce otrzymał Żakieta, znacznie uprzykrzając życie gościom, co wlało jeszcze nadzieje w serca kibiców. Ryzyko w polu serwisowym starczyło jedynie na 2 punkty i ostatecznie autowa zagrywka ustaliła wynik spotkania na 2:3 dla zespołu Żyrardowianki.

 

inf.własna

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Komentarze (1)
1. Dodane przez MaD Studio, w dniu - 09-10-2011 18:24 , IP: 82.160.125.130
Fotorelacja z meczu MOS Wola - Żyrardowianka: www.mad-studio.pl/blog
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x