MŚK. Peć: Moralny kac, ale i sukcesGra o stawkę to ogromne doświadczenie, które zaprocentuje i w juniorkach, i w seniorkach. – zapewnia trener Andrzej Peć, który z reprezentacją Polski kadetek zajął czwarte miejsce na tegorocznych mistrzostwach świata w Turcji.
- Umie Pan sobie wyjaśnić, co stało się z Pańskimi zawodniczkami w meczu i brązowy medal MŚ? (3:0 dla Serbii - przyp. red.)
- Gdyby taki mecz przydarzył nam się na początku turnieju, to jeszcze możnaby to było jakiś zrozumieć. My natomiast walczyliśmy o medal MŚ kadetek - taki, który można wywalczyć tylko raz w życiu. Dziewczyny same wypuściły go z ręki. Nie wiem, czy tak jak to było po meczu z Brazylią, powodem było zmęczenie i brak koncentracji po wcześniej rozegranym spotkaniu? Bo trzeba przyznać, że dzień wcześniej w półfinale w Chinkami zagrały bardzo dobrze. Nie skończyło się to happy-endem, bo Azjatki były lepsze o 2-3 piłki w trzecim secie.
- Rzeczywiście, nawet finał był w naszym zasięgu. Dziewczyny prowadziły w trzecim secie 11:4!
- Gdybyśmy wykorzystali prowadzenie, wygrali tę partię byłoby 2:1 i dorga do finału stałaby otworem. Niemniej, słowa uznania dla dziewczyn za ten mecz. Tam pokazały wszystko to, czego zabrakło w meczu o brązowy medal. Z Serbkami bardzo ciężko nam się zarabiało punkty, a łatwo trwoniło. Widać było, że dziewczyny, choć bardzo chcą, to są zdekoncentrowane, zmęczone turniejem i ciężarem, który na nie spadł. Po prostu tego nie udźwignęły. Będziemy jeszcze rozmawiać. Mam nadzieję, że wspólnie dojdziemy do tego, co się stało i dlaczego tak się zaprezentowaliśmy w tym ostatnim spotkaniu. - Przyzna Pan, że w czwórce sprawiedliwości stało się za dość? Polska awansowała do półfinału z zaledwie trzema wygranymi meczami. Pozostali z co najmniej pięcioma.
- Łatwiejsi przeciwnicy w I etapie imprezy na pewno ułatwili nam osiągnięcie takiego wyniku. Mogliśmy spokojnie awansować do pierwszej ósemki i dopiero tam nastawić się na twardą walkę z trudnymi zespołami. I tak było. Pokonaliśmy Japonię, która ograła wicemistrza Europy - Włoszki i czwarty zespół ME - Niemki. Wygrywając z nimi w dziewczynach urosła wiara we własne możliwości i chęć do gry. Kolejny mecz z Brazylią potwierdził, że jesteśmy mocnym zespołem. Nie ustępowaliśmy Brazylijkom w żadnym elemencie. To był jeden z lepszych meczów w naszym wykonaniu. Na własne życzenie dziewczyny zamiast wygrać go 3:1 przegrały 2:3. Dzień później zmęczone z Serbkami przegrały końcówki. Ta faza była najlepszą w naszym wykonaniu. Ale i pófinał z Chinkami zagraliśmy bardzo dobrze. Niestety ten ostatni mecz o brąz zostawił po nas taki przykry obraz. To przykre, bo grając naprawdę dobrze w najważniejszym momencie turnieju, nie postawiliśmy kropki nad i. Każdy zespół ma lepszą lub gorszą ścieżkę do medalu. Wygrana z Japonią i punkt z Brazylią nie przyszły znikąd. Wywalczyliśmy sobie awans do półfinałów zasłużenie. Japonki w meczu z Brazylią złapały drugi oddech. Nie grały dla nas, w biało-czerwonych koszulkach, tylko dla swojego kraju. Dzięki temu nasze cztery punkty okazały się wystarczające. - Wracamy na tarczy czy z tarczą? - Nie zdobyliśmy medalu, ale dziewczyny nabrały ogromnego doświadczenia. Dziewczyny zagrały z takimi zespołami jak Brazylia, Chiny, Japonia - nigdzie indziej nie miałyby ku temu okazji. Pytałem dziewczyn, jak wyobrażają sobie siebie w kwalifikacjach do ME juniorek, gdbyśmy tych wszystkcih turniejów nie zagrali. Gra o stawkę to ogromne doświadczenie, które zaprocentuje i w juniorkach, i w seniorkach. Co do MŚ, wiedziałem, że prawdziwy turniej zaczniemy w II rundzie. Wiedziałem też po dziewczynach, że bardzo chcą pokazać się z dobrej strony. Udowodnić, że otarcię się o czwórkę ME i wyeliminowanie Rosji nie było przypadkiem. Tu wiedziałem, że czwórka jest możliwa, bo nie ma przecież drużyn niepokonanych. Dobre wejście w drugi etap było bardo ważne. Widziałem, że to nam pozwoli zawalczyć dalej. I wywalczyliśmy awans, ale bilans spotkań pozostał zły. Gdybyśmy zamiast tego walczyli o miejsca 5-8 bilans byłby lepszy, ale miejse gorsze. Przegraliśmy dwa ostatnie mecze i zajęliśmy najgorsze miejsce z możliwych. Jeślibyśmy się nie dostali do czwórki, wiedziałem, że stać nas na miejsce tuż za. Mały kac jednak pozostaje. więcej na pzps.pl źródło: pzps.pl
|