Skowrońska-Dolata: Teraz się meczę i cierpięTrzy miesiące odpoczywała Katarzyna Skowrońska-Dolata od siatkówki. Po dymisji Jerzego Matlaka z funkcji trenera reprezentacji i zatrudnieniu Alojzego Świderka postanowiła wrócić do kadry. Teraz w Legionowie przygotowuje się do mistrzostw Europy i... cierpi.
Jaka była pani pierwsza reakcja, gdy dotarła do pani wiadomość o dymisji trenera Jerzego Matlaka? Katarzyna Skowrońska-Dolata: Byłam bardzo zdziwiona. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Nie dowierzałam, że to jest prawda. Powiedziałam sobie: "pożyjemy, zobaczymy" i czekałam na kolejne informacje. To dziwne, że najpierw PZPS zatwierdził go do pracy w nowym sezonie, a potem go odwołuje, dlatego nie chciałam początkowo w to wierzyć. Nie miała pani wątpliwości w sprawie powrotu do kadry? - Żadnych. Ja chciałam w niej grać, tylko najpierw musiałam też porozmawiać z trenerem. Jak w tej chwili czuje się pani fizycznie? - Miałam trochę przerwy, od siatkówki odpoczywałam trzy miesiące. Jeździłam na rowerze, chodziłam na siłownię, ale to nie jest to samo. Teraz strasznie się męczę i cierpię. Dobrze, że nikt mnie nie widzi i mogę w spokoju sobie pocierpieć. Treningi są dwa razy dziennie, rano indywidualnie siłownia, a po południu piłki z grupą. Jakie pani wiąże nadzieje z powrotem do reprezentacji? - Chciałabym, żeby była odpowiednia atmosfera, dobra praca i co za tym idzie - wyniki, na które czekają polscy kibice. Mamy fajną grupę i jeśli tylko każda z nas będzie bardzo ciężko pracowała, dobry rezultat może przyjść już w jesiennych mistrzostwach Europy w Serbii i we Włoszech. Musimy wszystkie zrozumieć, że bez pracy niczego nie osiągniemy. Tu chodzi też o naszą mądrość i inteligencję, byśmy umiały coś razem stworzyć i jak najbardziej się zgrać, bo o wyniku decyduje zespół, a nie jednostki. Wierzy pani w awans tak odmłodzonej kadry na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Londynie? - Musimy zrobić kawał dobrej roboty i uwierzyć, że jesteśmy w stanie. Jak będziemy się nad tym zastanawiać, to nic dobrego to nie wróży. Wahania i wątpliwości mogą trafić do głowy i wtedy będzie ciężko. Wiara i pewność siebie potrafią zdziałać cuda. Musimy sobie jasno powiedzieć, że się da i to jest naszym celem i tylko pod tym kątem się skupiać. Wszystko wyjdzie jednak na bieżąco. Na dzień dzisiejszy wierzę, że się uda, ale to jest tylko sport.
*więcej na sport.onet.pl
1. Dodane przez vugu, w dniu - 12-08-2011 06:49 , IP: 83.15.232.202 No przecież Matlaka odwołano za to , że nie stawiła się na zgrupowanie minn ta gwiazda więc skąd takie zdziwienie ? Jak trenerem był jeszcze Matlak to takiej wielkiej tęsknoty za kadrą nie było jakoś widać . A teraz tak musi bidulka cierpieć . Należało tęsknotę za kadrą przedstawić w prasie jak trenerem był Matlak . Stawić się na zgrupowanie i trenować przed GP to i cierpień tak wielkich by nie było - bidulka .
| |