|
Redaktor: Monika Skrzyniarz
|
|
2011-07-26 07:59:23 |
"Każdy chce zagrać w Polsce"Wystarczy pojechać do Starych Jabłonek i zobaczyć, jak bawią się polscy kibice. Mamy najlepszych fanów na całym świecie - mówią Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel.
PRZEGLĄD SPORTOWY: Podobno do siatkówki plażowej trafiają zawodnicy, którzy nie poradzili sobie w hali. To prawda? GRZEGORZ FIJAŁEK: Kiedyś rzeczywiście tak było. Wielu słabszych graczy z hali szukało swojej szansy na piachu. Początkowo w plażówkę grałem w przerwach pomiędzy sezonami. Gdybym osiągał lepsze wyniki w hali, prawdopodobnie byłbym dziś w innym miejscu. MARIUSZ PRUDEL: Teraz na szczęście wszystko zmienia się na plus. Mam nadzieję, że młodzi adepci plażówki będą mieli łatwiejszą drogę rozwoju niż my. W Łodzi powstaje hala dla siatkarzy plażowych, a w Starych Jabłonkach już jest fantastyczny obiekt.
PS: Często mówicie, że zawody na plażach Hotelu Anders są magiczne. Turniej w Polsce jest na prawdę taki niesamowity? G.F.: Każdy chce tu wystąpić i wypaść jak najlepiej. Wiele par z całego świata chwali fantastyczny doping na Mazurach i otoczkę zawodów. M.P.: Wystarczy pojechać do Starych Jabłonek i zobaczyć, jak bawią się polscy kibice. Mamy najlepszych fanów na całym świecie. Po spotkaniach ludzie rozmawiają z nami, robią zdjęcia, zbierają autografy.
PS: Przed sezonem zapowiadaliście, że celem jest utrzymanie miejsca w pierwszej dziesiątce rankingu FIVB. Po dziewięciu turniejach jesteście na piątej pozycji. Czy w takim razie zmieniliście plany? M.P.: Priorytetem jest dla nas zdobycie nominacji olimpijskiej, a czołowe miejsca dają nam dodatkową radość. G.F.: Trzymamy się przedsezonowego planu i, jak widać, wychodzi nam to z lekkim plusem. Rozmawiał Paweł Wiewiórkowski, więcej w Przeglądzie Sportowym
|