siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Ola Piskorska   
2011-07-13 20:06:11

Image
Alfabet finałów Ligi Światowej 2011

Po niezwykle intensywnych i obfitujących w emocje 5 dniach czas na podsumowania. Oto zupełnie subiektywny alfabet tegorocznych finałów LŚ.
 


A jak ATMOSFERA

Od pierwszego do ostatniego meczu fantastyczna, a na meczach Polaków sięgająca nieznanego poza Polską poziomu! Prawie każda konferencja prasowa i wypowiedzi zawodników zaczynały się od zachwytu nad polskimi kibicami, którzy nie przestają dopingować w najtrudniejszych nawet momentach, a do tego nie ma w nich cienia niechęci wobec przeciwnika. W porównaniu ze stadionami piłkarskimi nasze hale siatkarskie imponują kulturą, spokojem i brakiem fanatyzmu w jego agresywnym wydaniu. Warto też pochwalić słynny duet prowadzących Kulaga  - Magiera, bo zaryzykowali zmiany w powtarzanym od lat show i te zmiany wyszły tylko na lepsze.

B jak BŁĘDY

W sensie sportowym mieliśmy do czynienia z widowiskiem na bardzo wysokim poziomie, ale w statystykach dało się zauważyć jedną nową rzecz – dużo więcej błędów własnych. Popełniały je w sporych ilościach i zespoły z nich znane – jak Kuba – jak i zespoły dotąd ich unikające, jak Brazylia. W samym meczu finałowym każdy z zespołów popełnił ponad 50 błędów (licząc atak, zagrywkę i przyjęcie). Można się zastanawiać, czy jest to skutek przyspieszenia gry czy też generalnej tendencji do grania bardziej ryzykownie i w polu zagrywki i w ataku. Może to też wynikać z ogromnej liczby młodych graczy, ale o tym szerzej w punkcie MŁODOŚĆ. W przypadku Brazylii, której trener Rezende zawsze kładł duży nacisk na brak błędów, może być to też efekt braku formy u większości zawodników.

C jak CIOSY

Finały pokazały nam, że coraz większą rolę w siatkówce odgrywa siła fizyczna. W polu zagrywki po chwilowym upodobaniu do floatów nastąpił wyraźny powrót do serwisów bardzo szybkich (regularnie na prędkościomierzu pojawiało się ponad 100km/h) i piekielnie mocnych, a ataki z dobrze rozegranych piłek były nie do podbicia nawet dla dobrze ustawionych obrońców. Siatkarze coraz bardziej przypominają mocno umięśnionych atletów i nawet ci bardzo wysocy, jak Muserskij, mają wypracowaną porządną masę mięśniową. Na pewno jest to z korzyścią dla kibiców, bo te najmocniejsze ataki są najbardziej efektowne, tak samo te piekielnie szybkie zagrywki.

D jak DRYBLAS

Padały też określenia ‘produkt inżynierii genetycznej’, ‘gigant’ oraz ‘kosmita’. Chodzi oczywiście o rosyjskiego środkowego Muserskijego, przy którym pozostali siatkarze wyglądali jak dzieci. Ten 22-letni zawodnik ma 218cm wzrostu, ale do tego bardzo proporcjonalną budowę i porządną masę mięśniową. To sprawia, że wygląda jak normalny człowiek tylko w skali 4:3. Przy tym niespotykanym wzroście ma imponującą koordynację ruchów, jest dość szybki na bloku, a do tego dysponuje piekielnie mocnym i szybkim serwisem, który potrafi powtórzyć po wielokroć, czym całkowicie odbiera przeciwnikom ochotę do gry. W swoim klubie gra również po przekątnej, ale w reprezentacji tylko na środku. I może to lepiej dla niego, bo przy tych nadludzkich parametrach kolana, stawy i kręgosłup ma on zupełnie ludzkie i już sam taki wzrost jest dla nich strasznym obciążeniem, a jakikolwiek profesjonalnie uprawiany sport może być zabójczy. Dlatego grą Muserskijego trzeba cieszyć oczy póki trwa, bo bardzo długo to ona nie potrwa, niestety.

E  jak EIGHT

Po raz pierwszy FIVB zdecydowało się na pomysł finałów z udziałem aż ośmiu drużyn i na pewno jest to dobra idea, choć jest to połowa w ogóle biorących udział. Ale ta edycja pokazała, że już na etapie rundy interkontynentalnej nie ma zespołów bardzo słabych i 8 najlepszych gwarantuje bardzo ciekawe i zacięte widowisko sportowe, a walka w grupach może toczyć się do ostatniej piłki ostatniego meczu, a do walki o złoto przystępują zespoły, które czterema poprzednimi meczami naprawdę sobie na to zasłużyły.

F jak FORMUŁA

Wyraziwszy uznanie dla FIVB za pomysł z 8 drużynami chciałbym wyrazić też brak aprobaty dla PZPS za skondensowanie tego widowiska w 5 dniach. Cztery mecze dziennie to dawka bardzo rzadko spotykana i ciężka nawet dla fanatyków tego sportu. Jeżeli celem PZPS jest uszczęśliwić kibica dając mu siatkówkę na najwyższym światowym poziomie, a mam nadzieję, że tak, to ani ten przed telewizorem ani ten na hali nie wysiedzi od 11 do 23, bo w którymś momencie nawet najpiękniejsze akcje zaczynają być nudne. W Z jak ZMĘCZENIE opisuję jaki stosunek do tej formuły mieli sami uczestnicy.

G jak GWIAZDY

Tegoroczna edycja LŚ upłynęła pod znakiem zawodników. Od początku były plakaty z najbardziej wyróżniającymi się graczami poszczególnych drużyn dostosowane do kolejnych faz rozgrywek. Tak samo czołówka telewizyjna koncentrowała się na pojedynczych siatkarzach. W siatkówce ten pomysł jest nowatorski i zgodny ze światowymi tendencjami, widocznymi już na przykład w piłce nożnej. Myślę, że jest też miły dla tych wyróżnionych zawodników i zgodny z oczekiwaniami kibiców, choć nie da się ukryć, że w siatkówce nie każdy na boisku ma takie same szanse na pokazanie się, a refrenem zgodnie dotąd powtarzanym po każdym meczu było: to nie ja, to cała drużyna. Koncentracja na osiągnięciach pojedynczych graczy może u niektórych wywołać gwiazdorskie reakcje i zachowania, które na boisku tylko szkodzą..

H jak HISTORYCZNE SUKCESY


22 edycja LŚ przyniosła historyczne sukcesy wielu uczestnikom. Najwięcej mówiło się oczywiście o Polsce i jej kolejnych nieudanych próbach wdrapania się na podium tej imprezy, które wreszcie zakończyliśmy wygrywając brązowy medal. Ale i dla pokonanej przez nas Argentyny to czwarte miejsce jest historycznym osiągnięciem, bo dotąd najwyżej byli na piątym, a najbardziej szczęśliwi są pewnie Rosjanie, którzy dotąd tylko raz wygrali te prestiżowe rozgrywki, a kolekcjonowali głównie srebrne i brązowe medale.

I jak INDYWIDUALNE NAGRODY

W tym roku nagrody indywidualne przyznano wyjątkowo trafnie tym siatkarzom, którzy naprawdę zaimponowali grą na swoich pozycjach. Powszechnie chwalony De Cecco, o którym wszyscy mówią, że za parę lat może być najlepszy na świecie, niesamowity Michajłow, który oprócz ataku pokazuje świetną zagrywkę, blok i obronę, Kurek, który z żelazną wytrzymałością ciągnął grę naszego zespołu w ataku. A także Murilo, który będąc cieniem samego siebie w ataku, nieprzerwanie utrzymywał rzadko spotkany poziom przyjęcia, Ignaczak, który po latach banicji wrócił i pokazał, że w pełni zasługuje na miano jednego z najlepszych libero i Muserskij, którego regularność w polu zagrywki przy jej poziomie trudności jest imponująca.

J jak JĘZYKI

Turniej był językową wieżą Babel. Królował włoski, oficjalnym językiem był angielski, a najczęściej słyszanym oczywiście polski. Rosjanie mówili głównie w swoim języku, choć coraz więcej młodych siatkarzy zna już angielski, a Kubańczycy po hiszpańsku. Najzabawniejsza była konferencja prasowa po meczu Rosja – Kuba, gdzie dziennikarze mówili po polsku, tłumacz obowiązkowo przekładał wszystko na angielski, a obaj trenerzy w swoich ojczystych językach, co wymagało obecności tłumacza z hiszpańskiego oraz z rosyjskiego (którą to rolę wdzięcznie pełnił pan Wolfke). Każde pytanie i każda odpowiedź były kolejno tłumaczone na pozostałe trzy języki, a cała konferencja trwała prawie godzinę.

K jak KONFERENCJE PRASOWE


Po każdym meczu odbywały się obowiązkowe konferencje prasowe z udziałem kapitanów i trenerów obu zespołów. Można wtedy zobaczyć rzadki widok -  trenerów wściekłych, trenerów na granicy płaczu, trenerów wręcz świecących własnym światłem z radości czy dumnych jak paw. Niejedną piękną perełkę można było też w tym czasie usłyszeć np. trenera Berruto mówiącego o swoim zespole, że byli ‘małym niebieskim punkcikiem w biało – czerwonym oceanie’ czy trenera Alekno, który wygłosił zdanie, które zrozumieli wszyscy ‘pabiedzić Brazyliu eto cześć’. Trener Kuby na pytanie, dlaczego 17-latek jest u niego kapitanem, co jest rzadko spotykane w każdym sporcie, ze stoickim spokojem odpowiedział ‘bo 7 tygodni temu straciłem swojego 1 kapitana, 2 kapitana i 3 kapitana, a Leon był był czwarty w kolejce’. Na konferencjach można było też docenić ukryte talenty, tym razem największe wrażenie zrobił kapitan zespołu Bułgarii – Nikołow, który symultanicznie tłumaczył swojego trenera z włoskiego na angielski, a żaden z powyższych nie jest
jego ojczystym językiem.

L jak LIGA ŚWIATOWA

Komercyjna impreza, która z początku była krytykowanym wymysłem kliku działaczy, rozrosła się do sporych rozmiarów i oprócz pieniędzy przynosi również prestiż i punkty do rankingu FIVB. Dlatego wszystkie najlepsze drużyny traktują ją bardzo poważnie, i mimo, że zaczyna się właściwie tuż po zakończeniu istotnych sezonów ligowych, to trenerzy wystawiają swoich kluczowych zawodników. W efekcie rozgrywki Ligi Światowej stały się pasjonującym, pełnym wspaniałej siatkówki, widowiskiem na najwyższym poziomie, a te finały sportowo moim zdaniem przewyższały finały włoskich MŚ 2010.

M jak MŁODOŚĆ

Patrząc na tegoroczne finały można zawołać: -to idzie młodość! Większość drużyn wystąpiła w znacząco odmłodzonych składach. Prym wiodła tradycyjnie Kuba ze swoją średnią wieku 22 lata i 17-latkiem w roli głównej, ale niewiele starsze były zespoły Argentyny i Polski. Zdecydowanie starsze były drużyny Brazylii i USA i żadna z nich nie osiągnęła w Gdańsku sukcesu (subiektywnie, bo dla Canarinhos srebro to raczej porażka). Wśród najlepszych zawodników turnieju mamy 23-letniego De Cecco, 23-letniego Michajłowa i 22-letnich Muserskijego i Kurka, a równie imponująco grali 22-letni Sokołow, wspomniany Leon, 21-letni Conte czy 22-letni Zajcew. Wygląda na to, że pokolenie 87-89 bez kompleksów wdarło się do czołówki światowej i coraz mocniej wypycha z niej swoich starszych kolegów. Jedyne, czego brakuje tym młodym, to ogrania i doświadczenia, a czasem zimnej krwi, co mogło się przyczynić do tej wyjątkowo dużej liczby błędów własnych w turnieju.

 N jak NIEOBECNI

Nie tylko w polskim zespole, ale i w pozostałych zabrakło wielkich, znanych na cały świat, siatkarskich gwiazd. Niektórzy zakończyli już kariery, jak rozgrywający Ball, niektórzy potrzebowali odpoczynku, jak Zagumny czy kontuzjowany Bierieżko, niektórych na ten odpoczynek wysłał trener, jak w przypadku Feia , Vermiglio czy Połtawskiego. Najbardziej widoczny był oczywiście brak Simona, Leala i Hierrezuelo w reprezentacji Kuby, którzy zostali zatrzymani w kraju z powodów politycznych.

O jak OBRONA

Oglądając mecz grupowy Rosja – Kuba można było wyraźnie zobaczyć, jak zmienia się współczesna siatkówka. Te dwie drużyny jeszcze kilka lat temu niemal całkowicie lekceważyły obronę w polu, a punkty zdobywały bazując na zagrywce, bloku i ataku, które miały bardzo mocne z powodu swoich warunków fizycznych. Dzisiaj również oni przykładają do dobrego ustawienia w polu bardzo dużą wagę i nawet atakujący oraz środkowi mają obowiązek podbijać piłki. Dobra współpraca blok – obrona i umiejętność wyprowadzenia skutecznej kontry to dzisiaj klucz do zwycięstwa.

P jak PUNKTY

W fazie grupowej turnieju można po prostu wygrywać wszystko jak leci i nie przejmować się punktami i jest to droga, którą zwykle idą Rosja i Brazylia. Ale większość drużyn i ich kibice już od pierwszego meczu zaczynają skomplikowane  obliczenia rozpisane na tabelki, a już szczególnie kiedy grupa jest dość wyrównana, a meczów jest aż 8. Tak właśnie było w tym roku w polskiej grupie i dopiero 2 ostatnie mecze w piątek miały zadecydować o awansie, na który szanse miały Polska, Bułgaria, Włochy (Argentyna już miała pewny). Dlatego 12 tysięcy kibiców zdzierało gardła dopingując podopiecznych Stojczewa w meczu przeciwko Włochom równie gorąco jak zwykle dopingowało biało - czerwonych. A potem, kiedy kluczowe punkty nie padły łupem Azzurrich, kibice modlili się o wygraną nad Argentyną i punkty, które dawały Polakom awans.

R jak RZECZYWISTOŚĆ

Wspaniałe zakończenie tych finałów i historyczny medal dla Polski nie może nam jednak przysłonić brutalnej rzeczywistości o aktualnej sytuacji naszej reprezentacji. Gdyby nie piątkowy podwójny cud, to bylibyśmy na szarym końcu tego turnieju, a tak naprawdę dostaliśmy się do niego z 3 miejsca w grupie. Na pozycji rozgrywającego mamy zawodnika rzetelnego i pracowitego, ale od 3 sezonów rezerwowego w klubie i jednak pozbawionego polotu, co widać szczególnie na tle De Cecco, Marlona czy Grankina. Nasze skrzydła możemy nazywać bardziej ‘skrzydełkami’, bo w pozostałych drużynach coraz rzadziej pojawiają się na tej pozycji gracze poniżej 195cm. O atakującym na poziomie Michajłowa czy nawet Łasko możemy tylko pomarzyć, bo nie mamy takiego nawet na horyzoncie.  A do tego na tle światowej czołówki nasza zagrywka jest niestety przez większość czasu żenująca. Co trzeba oddać polskiej reprezentacji to ogromną waleczność i ambicję, ale przeciwko najlepszym to może wystarczać tylko wtedy, kiedy pomagają nam kibice, ściany i
sędziowie.

S jak SETY

W całym turnieju najmniej setów straciła Rosja, która oddała tylko jednego w fazie grupowej USA, jednego w półfinale z Polską oraz dwa w finale z Brazylią. Najwięcej setów, ku radości biało – czerwonych kibiców, rozegrała reprezentacja Polski, bo aż 20. Razem wszystkich setów było 62, co daje średnio ponad 12 setów dziennie. Najbardziej zacięty był trwający ponad 40 minut drugi set półfinału Brazylia – Argentyna, który zakończył się wynikiem 42:40. Najkrótszy z pełnowymiarowych był set trzeci w meczu Polska – Bułgaria, w którym goście wygrali do 14. Na 16 spotkań prawie jedna trzecia, czyli 5, zakończyło się tie – breakiem, po dwa takie spotkania zagrała Polska i Brazylia.

T jak TEAM SPIRIT


Czyli chemia w drużynie, rzecz niezbędna do osiągania najwyższych celów, a wcale nie taka łatwa do zbudowania, kiedy kilkunastu mężczyzn z ambicjami i charakterami spędza ze sobą prawie nieprzerwanie długie tygodnie. Na boisku najlepszym wskaźnikiem jest obserwowanie zespołu kiedy mu nie idzie, czy zawodnicy zaczynają się na siebie obrażać, krytykować, odwracają się do siebie plecami i wolą się patrzeć w podłogę niż na kolegów czy też poklepują po plecach, wspierają, nadal zbierają się razem na środku boiska i mobilizują do lepszej gry. Na pewno w tej konkurencji złoty medal należy się reprezentacjom USA i Brazylii, w których w najtrudniejszych nawet momentach siatkarze nadal są zjednoczonym i wspierającym się zespołem, ale z drugiej strony to dwie najstarsze drużyny turnieju, zahartowane już w tym składzie w bojach o najważniejsze tytuły i niejedno wspólne i dobre i złe doświadczenie już za nimi.

U jak UZNANIE

Uznanie oczywiście dla Polski i PZPS za organizację turnieju na najwyższym światowym poziomie. Wyrażali je wszyscy i nieustająco przez te 5 dni dodając do tego zachwyt polskimi kibicami. I to trzeba przyznać, nie mamy się czego obawiać przez MŚ w 2014 roku, ten poziom organizacji przebija większość innych imprez i PZPS ma wielki powód do dumy.

W jak WYBORY

Cały sezon kadrowy to dla trenerów kolejne trudne wybory, najpierw szeroka kadra, potem wąska, potem 14 ma LŚ, a potem 12 na każdy mecz i do tego jeszcze pierwsza szóstka. Dziennikarzom i kibicom jest oczywiście trudno te wybory oceniać, bo nie widzą zawodników codziennie na treningach, ale czasami kilka rzeczy budzi zastanowienie. Ja się zastanawiam nad wyborami naszego selekcjonera, a szczególnie na pozycji rozgrywającego. Bardzo sobie cenię Woickiego i jego nieszablonowe prowadzenie gry, ale jeżeli od początku było jasne, że ten drugi po Żygadle będzie kwitł w kwadracie (poza zmianami zadaniowymi i dosłownie kilkoma wejściami na dłużej), to może bez sensu było go ciągać po całym świecie i na koniec do Gdańska? Może to była dobra okazja, żeby dać szansę Drzyzdze, który prędzej czy później będzie w kadrze i każdy mecz z Brazylią i każdy mecz przy 12 tysiącach kibiców będzie dla niego pouczający, nawet jeżeli w większości spędzi go w kwadracie? Poza tym zgadzam się z opiniami ekspertów, że dobry rozgrywający, to taki który ciągle gra, więc wybranie na tę pozycję dwóch zawodników będących rezerwowymi w swoich klubach też budzi moje wątpliwości.

Z jak ZMĘCZENIE

Pomysł PZPS, aby rozgrywać cztery mecze dziennie i potem od razu półfinały i finały, zaowocował rzadko spotykanym nagromadzeniem meczów w krótkim okresie czasu, co było męczące dla kibiców, ale jeszcze bardziej dla zawodników i trenerów. Wszyscy skarżyli się, że na żadnej poważnej imprezie nie gra się meczu codziennie przez pięć dni, szczególnie, że tu każdy mecz był kluczowy i o coś. Zawodnicy nie mieli czasu na regenerację fizyczną, sztaby szkoleniowe na analizę pomeczową i odprawy przedmeczowe, na przykład polski sztab regularnie spotykał się na odprawy po północy. Dziennikarze też swoją drogą nie wyrabiali się z niczym i dlatego ten tekst ukazuje się dopiero dzisiaj..





Inf. własna

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Komentarze (10)
1. Dodane przez yaffa, w dniu - 14-07-2011 22:12 , IP: 188.61.58.236
też uważam, że dobry tekst i bardzo trafny, co do 5cm w różnicy wzrostu to Kondra chyba nie zrozumiał do końca o co chodzi. zanim się krytykuję, polecam czytać ze zrozumieniem. "pomysł zaciągnięty" oraz "Nawet wstęp podobny, wstyd" brzmi jak oskarżenie o plagiat a nie o "zaczerpnięcie" (zreszta różnica między nimi jest mocno mglista) więc nie cwaniakuj dziku.
2. Dodane przez Julia, w dniu - 14-07-2011 14:16 , IP: 91.189.0.210
Bardzo dobry i trafny tekst, z wieloma punktami zgadzam się w 100 %. 
Pozdrawiam
3. Dodane przez rob.mar, w dniu - 14-07-2011 09:30 , IP: 78.8.117.202
tak tylko ze sedziowie nam w tym turnieju nie pomagali. Wiem ze moze to wygladalo tak w meczu z Argentyna ale mylili sie takze na korzysc Argentyny. Jesli by tak podejsc do sprawy to mecz z Rosja zabrali nam sedziowie bo dali za darmo punkty w newralgicznych momentach setow
4. Dodane przez popełski, w dniu - 14-07-2011 09:13 , IP: 83.17.85.98
Pod literką B błędy zabrakło mi błędów sędziowskich, których było bardzo dużo w tym turnieju i nie wynikających ze złej woli sędziów, ale z szybkości gry i tu sygnał dla FIVB że coś z tym trzeba zrobić. Pozdrawiam sympatyków siatkówki
5. Dodane przez Kondra, w dniu - 13-07-2011 23:32 , IP: 178.180.47.119
A może jednak nie do końca tak... jak się sili na zbyt wiele wniosków, to siłą rzeczy, różnie bywa z poziomem. Nie rozumiem na przykład, jakie znaczenie może mieć 5 cm wzrostu? Jeżeli dobrze zrozumiałem, to gość na przyjęciu może dobrze grać jak ma 195 cm ale jak ma 191 to już nie może? Na przyjęciu w finale w Brazylii grało dwóch facetów po 190 cm i rozumiem, że już powinni dać sobie spokój z siatkówką? I jeszcze parę innych tego typy kwiatków w powyższym tekście...
6. Dodane przez dzik, w dniu - 13-07-2011 23:31 , IP: 95.41.225.68
nie powiedzialem "plagiat", tylko "zaczerpniecie", uderz w stol a nozyce ... ?
7. Dodane przez Pio, w dniu - 13-07-2011 22:19 , IP: 89.68.76.225
Bardzo trafne spostrzeżenia! Zwłaszcza , P, R, W, Z.... całe szczęście ,ze niektórzy maja trzeźwe spojrzenie, a nie trabią tylko jaki to wielki sukces odnieślismy!!!!
8. Dodane przez autorka, w dniu - 13-07-2011 21:34 , IP: 95.40.58.3
dziku, pomysł jest całkowicie moj własny (wymyślony w czasie sobotniego stania w korkach na 7ce na trasie gdańsk - olsztyn - gdańsk :)), jak i każde słowo tego tekstu, a że istnieje jakakolwiek strona kulaga-magiera.pl dowiaduję się wlaśnie od Ciebie :) i jako że zdecydowanie nie jest to pierwszy moj wlasny tekst na tym portalu to zarzucanie mi plagiatu uważam za mocno obraźliwe!
9. Dodane przez dzik, w dniu - 13-07-2011 21:17 , IP: 95.41.225.68
Szkoda tylko, że pomysł zaciągnięty z http://kulaga-magiera.pl/pl/krotka-pilka/116-kto-ma-wiedziec-ten-wie :( Pani Olu! Nawet wstęp podobny, wstyd
10. Dodane przez dzik, w dniu - 13-07-2011 19:19 , IP: 95.41.225.68
myślałem, że to powrót Asi Alfabet
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x