Żygadło: Mamy apetyt na milion dolarówŁukasz Żygadło został najlepszym rozgrywającym fazy grupowej LŚ. Jeśli powtórzy dobrą grę w startującym dziś wielkim finale rozgrywek w gdańskiej Ergo Arenie, Polacy po raz pierwszy w historii mogą stanąć na podium. Jest o co walczyć, bo zwycięzcy zgarną milion dolarów.
Biało-czerwoni od 1998 roku starają się podbić prestiżowe rozgrywki, doskonale płatne i wysoko punktowane w rankingu światowym. A właśnie punktów rankingowych potrzebujemy bardzo przed kwalifikacjami olimpijskimi. Trzeba o nie walczyć, bo dość powiedzieć, że za cztery czołowe pozycje w finale LŚ dostaje się więcej punktów niż za mistrzostwo Europy. Rozgrywający reprezentacji Polski jest optymistą. - Na boisku sobie bardziej ufamy, wiemy, jak kto gra, czego oczekuje na parkiecie - tłumaczy Żygadło. - Dotyczy to także mnie, bo na przykład ze Zbyszkiem Bartmanem musieliśmy sobie pewne rzeczy dogadać. Obejrzałem wideo i wiedziałem już, czego się po mnie spodziewa. Uznaliśmy, że musimy grać szybko i to robimy. Im dłużej jako zespół będziemy razem, tym większe będziemy mieli do siebie zaufanie. Mamy coraz mniej problemów ze zgraniem. Finał Ligi Światowej powinien pokazać, jak przepracowaliśmy ostatni okres. Jeśli tylko będziemy skoncentrowani, zagramy dobrze w finale.
Każdy z polskich graczy - poza stypendiami ustalonymi z PZPS - otrzymał ze światowej federacji za fazę grupową 7200 dolarów (ok. 20 tys. zł). Za trzecie miejsce w grupie A Polska dostała formalnie 900 tys. dolarów, ale tak naprawdę tylko 100 tys., bo wcześniej musiała uiścić 800 tys. wpisowego. 70 procent z tej kwoty (70 tys. USD) będzie przeznaczone dla zespołu, co oznacza kolejne kilkanaście tysięcy złotych dla każdego z siatkarzy. W sumie biało-czerwoni zarobili więc na rękę ponad 30 tys. tylko za premie z FIVB. Jednak prawdziwie duże pieniądze będzie można wygrać dopiero w turnieju finałowym. Zwycięzca zgarnie okrągły milion dolarów. Więcej w 'Super Expressie'
1. Dodane przez skarp79, w dniu - 06-07-2011 16:43 , IP: 109.243.139.142 Cóż z tego, że Żygadło dużo rozgrywa na pojedynczy blok, skoro często są to piłki po prostu niedokładne; rzeczywiście nie służy mu siedzenie na ławie, a co do miliona dolarów to rozum mówi nie, ale serce zawsze będzie z polskimi siatkarzami, nawet jak będą grać przeciętnie. Pozdrawiam.
|
2. Dodane przez rbk17, w dniu - 06-07-2011 10:17 , IP: 79.188.44.163 Ok, czyli Łukasz ma dobry instynkt, ale gorsze wykonanie. Niestety to są skutki grania w Trento jak "ten drugi". Dobrze, że Andrae konsekwentnie na niego stawiał to się chociaż ograł i naprawdę jest lepiej niż na początku. Ech, po co spekulować, dzisiejszy mecz wszystko zweryfikuje.
|
3. Dodane przez WC kw., w dniu - 06-07-2011 10:10 , IP: 217.98.20.195 Dużo piszecie o Żygadle i Bartmanie, wychwalacie nad poziom jaki prezentuje jeden i drugi. Panowie Kibice, to naprawdę przeciętni a czasami mierni siatkarze. Pisarczyki z Volley i siatki to mierni znawcy tej dyscypliny. Nie chcą się narazić selekcjonorowi to wychwalają jego wybrańcom i ulubieńcom ( nie wiem za co bo za grę to wątpliwe) Zobaczycie co się będzie działo w dalszej części turnieju.
|
4. Dodane przez fan polski, w dniu - 06-07-2011 08:52 , IP: 83.16.218.206 Łukasz Żygadło najlepszy rozgrywający fazy grupowej LŚ jak najbardziej zasłużenie. Nie dymcie do niego o to, że u nas nie miał poprostu kto kończyć tych piłek. Jak Bartman dostał piłkę na pusty blok ale miał ją pod siebie to co miał robić? Walić z całej siły z piłką pod siebie czyli w aut ( tak zrobił) czy może dość mocno ale w boisko pod koniec 9 metra walnąć?
|
5. Dodane przez kib, w dniu - 06-07-2011 07:50 , IP: 79.184.22.7 Jak co roku, za udział w rozgrywkach LŚ zawodnicy dostają od FIVB coś w rodzaju diety - 800$ za mecz wygrany, 400$ za przegrany. Ciekawy jestem, czy u Kubańczyków coś się zmieniło, bo w poprzednich edycjach dostawali z tych pieniędzy niewiele albo nic i zdarzało się, że "dorabiali sobie" sprzedawaniem cygar.
| |