Skowrońska-Dolata: W hali zapanowało szaleństwo Gdyby przed finałem ktoś mi powiedział, że pokonamy rywalki w trzech meczach, pewnie bym nie uwierzyła.
PRZEGLĄD SPORTOWY: W barwach Fenerbahce Stambuł zdobyła pani mistrzostwo Turcji po wygraniu rywalizacji finałowej z VakifGuenes Stambuł 3-0. Spodziewała się pani tak szybkiego zwycięstwa w świętej wojnie? Katarzyna Skowrońska-Dolata: Gdyby przed finałem ktoś mi powiedział, że pokonamy rywalki w trzech meczach, pewnie bym nie uwierzyła. Ale udało się i dzięki temu szybciej możemy rozpocząć wakacje. Nie było łatwo, bo w Turcji są trzy bardzo silne zespoły, które w tym sezonie podzieliły się triumfami. My zdobyłyśmy mistrzostwo i Superpuchar kraju oraz klubowe mistrzostwo świata, zespół Gośki Glinki triumfował w Lidze Mistrzyń, a Eczacibasi Stambuł w Pucharze Turcji. Po porażce z VakifGuenes w półfinale Ligi Mistrzyń bardzo chciałyśmy się odkuć w lidze. Mam wrażenie, że zdobyłyśmy tytuł, bo byłyśmy bardziej zdeterminowane, bardziej zależało nam na sukcesie i walczyłyśmy z wielką agresją o każdy punkt. Miałyśmy coś do udowodnienia. Także sobie. I po finale dostąpiłyście wniebowstąpienia... Każdy zespół w Stambule ma swój przydomek. Dziewczyny z Eczacibasi są tygryskami, z VakifGuenes kotkami, a nas nazywają „yellow angels" (żółte anioły). Dlatego po finale dostałyśmy komplet koszulek w barwach klubowych i skrzydełka z piórkami. Na chwilę zostałyśmy żółtymi aniołami i poczułyśmy się jak w niebie. Niestety, ze skrzydeł nic nie zostało. Najpierw kibice wyrwali mi piórka, a potem zniszczyli skrzydła. W hali zapanowało szaleństwo. PS: Duże będą premie za sukces?
Nie będzie żadnych. W kontrakcie nie mam zagwarantowanych premii i tytuł nic nie zmienia w mojej sytuacji finansowej. Chyba, że klub przygotuje jakieś niespodzianki, bo działacze są bardzo zadowoleni. Fenerbahce jest wielosekcyjnym klubem.
* więcej w Przeglądzie Sportowym
|