Jakub Bednaruk: Nie czuję się spełniony cz.2 W drugiej części wywiadu dla volley24 były rozgrywający, a obecnie drugi trener AZS Politechniki Warszawskiej, opowiada o swoich straconych szansach i trudnym doświadczeniu spadania z ligi.
Ola Piskorska: Jaki moment uważasz za swój największy sukces sportowy? Mistrzostwo Włoch z Itasem?
Jakub Bednaruk: - Co do tamtego sezonu w Trento, to nie będę ukrywał czy dorabiał żadnej ideologii - przesiedziałem na ławce cały sezon. Parę razu wchodziłem na zagrywkę, poznałem paru fajnych ludzi, ale dużej zasługi w tym mistrzostwie nie miałem.
A jak w ogóle trafiłeś do Włoch?
- Rozstaliśmy się z Jastrzębiem, zadzwoniłem do Toma (Totolo – przyp. red.) i mówię ‘Tom znajdź mi fajny klub, bo chciałbym wyjechać za granicę’ i po tygodniu byłem w Trento.
Dlaczego chciałeś wyjechać za granicę? W Jastrzębiu miałeś dwa niezłe sezony.
- Miałem parę niezłych meczów w pierwszym sezonie, ale z perspektywy czasu był to sezon, w którym nie wykorzystałem szansy, którą dostałem. Zdobyliśmy srebro, ale ja w tych finałach nie zagrałem dobrze i od razu klub zaczął szukać nowego rozgrywającego. Ja im się wcale nie dziwię, też bym szukał, bo po tych meczach nie byłem z siebie zadowolony. Dostałem szansę grania ze świetnymi zawodnikami, w świetnym klubie, o wysoką stawkę i jej nie wykorzystałem. A tak sprowadzili na następny sezon Iwanowa na pierwszego, zresztą wtedy też skończyliśmy ze srebrnym medalem.
To w tamtym finale przeciwko Skrze wyszliście wszyscy z włosami ufarbowanymi na blond. Skąd ten pomysł?
- Ktoś to żartem rzucił na treningu, a Tom to podchwycił i przychodzimy w poniedziałek na trening, a on żółty, no i nie mieliśmy wyjścia. Ja siedziałem 6 godzin z moimi ciemnymi włosami, żeby je utlenić (śmiech).
A wracając do tych momentów największych sukcesów w Twoim życiu sportowym?
- Ja o tym nie myślę, ja więcej myślałem o takich niewykorzystanych szansach. Wiele rzeczy mogłem zrobić inaczej, więcej, lepiej..
Masz poczucie niespełnienia?
- Tak, oczywiście, ogromne! Jak byłem młody i głupi, to wydawało mi się, że mogę zajść dużo dalej. Oczywiście osiągnąłem sporo, udało mi się przez 15 lat grać w pierwszej lidze, poznać świetnych ludzi, trochę pozwiedzać świata. A co do tych pięknych momentów, to ten dzień zwycięstwa we Włoszech wspominam z przyjemnością, bo potem przejeżdżaliśmy przez miasto, ludzie siedzieli w knajpach i wiwatowali, krzyczeli nasze nazwiska, pozdrawiali nas. Taka zbiorowa spontaniczna radość Włochów, potem kilkanaście tysięcy ludzi przyszło na koncert na rynku i było wielkie święto.
A może masz jakiś swój ulubiony mecz?
- Lepiej pamiętam swoje słabe mecze niż te dobre, niestety. Ale pamiętam, że dobrze zagrałem w pierwszym sezonie w Jastrzębiu, Bełchatów do nas przyjechał i wygraliśmy 3:0. Pamiętam jeszcze moje wejście w meczu z Olsztynem w Pucharze Europy. Wszedłem w czwartym secie, przegrywaliśmy 22:16 na 3:1 i wygraliśmy czwartego seta, a potem piątego seta i przeszliśmy dalej.
Mówiłeś o tym sezonie straconym w Jastrzębiu, którego masz poczucie, że nie wykorzystałeś. Jeszcze jakieś niewykorzystane szanse?
- Na pewno był jeszcze drugi sezon w Bełchatowie, gdzie zdobyliśmy brązowy medal, zresztą pierwszy medal dla Bełchatowa, a mieliśmy się tylko utrzymać. I wtedy miałem jakiś durny pomysł na zrobienie knajpy w Bielsku Białej, co było ogromną głupotą. Zostałem zaatakowany pod tą knajpą w lipcu, miałem mocno uszkodzoną rękę. Łukasz Żygadło przyszedł do klubu, a ja przez tę rękę z opóźnieniem wróciłem do treningu i nawet nie mogłem z nim powalczyć o pierwszego rozgrywającego. A najbardziej męczą mnie te dwa spadki, to jednak wstyd.
To porozmawiajmy o spadkach. Co w Treflu nie wypaliło, czego zabrakło?
- Nic nie wypaliło! Na początku sierpnia rozsypuje nam się najlepszy zawodnik Bruno, we wrześniu dowiadujemy się, że sponsor się wycofał i nie ma pieniędzy na cały sezon. Potem nam się rozsypuje Bojan Janic, drugi najlepszy zawodnik. Mamy jednego atakującego. Było naprawdę ciężko, nawet ja z moim pogodnym podejściem do życia wpadłem tam w depresję. Trudno było przyjść na trening i mieć radość z grania, a jak tego nie ma, to nie ma wyniku w sobotę. Była coraz gorsza atmosfera, znajomości nie wszystkie przetrwały, ja do dziś mam dreszcze jak wspominam tamten sezon.
To był najcięższy sezon w życiu?
- Tak, najcięższy pod każdym względem. Chociaż w Gdańsku są takie możliwości , że już niedługo znowu mogą grać w PlusLidze, ale już normalnie funkcjonując, czego im życzę.
A potem kolejny spadek…
- Jak przychodziłem w trakcie sezonu, to mi się wydawało, że ciężko nam będzie spaść. Trudno było po kontuzji zastąpić Buszka, który był naszym najlepszym zawodnikiem.
który spadek był gorszy?
- Zdecydowanie w Treflu, bo staliśmy się pośmiewiskiem ligi. Czuliśmy, że się z nas szydzi. Dla ludzi z minimalnym poczuciem godności i honoru to było bolesne. Przed sezonem balon został strasznie napompowany przez media i tym bardziej to wszystko było gorsze. Nikt się nie spodziewał, że tak będzie. Co innego spaść po walce, jak z Politechniką, a co innego lecieć na łeb, na szyję i się kompromitować regularnie raz w tygodniu.
Politechniki w zeszłym sezonie wszyscy się bali do końca, nikt nie wychodził na mecze z nimi jak na spacerek, z Treflem było inaczej..
- Tak, jak grali z nami, to wszyscy już wiedzieli, że wygrają. To bolało, jako sportowców i jako ludzi to nas bolało. I nie potrafiliśmy się przełamać. Ja sam też mogłem zagrać lepiej, zresztą gorzej by się nie dało. Mimo, że nie dostawaliśmy pensji, że organizacyjnie było fatalnie, to może trzeba było się jakoś przełamać, dać z siebie więcej. Ale nie potrafiliśmy i z każdą porażką atmosfera była coraz gorsza. Wygraliśmy w całym sezonie dwa mecze - z Bydgoszczą i z Jadarem. O dwa więcej niż by wygrała pierwsza lepsza drużyna wzięta z podwórka, to boli..
Najlepsza szóstka współczesnej siatkówki Twoim zdaniem?
- Na rozegraniu miałem przyjemność współpracy z Grbicem i nigdy nie powalał mnie na kolana, bo wolałem styl Ricardo czy Mikko Esko. Moim zdaniem Ricardo jest rewelacyjnym zawodnikiem i chyba najlepszym w historii na rozegraniu. Ale do zespołu wziąłbym Grbica, bo on ma niesamowity wpływ na mentalność drużyny, na charakter, pomijając jego umiejętności siatkarskie. U niego jest porządek w zespole. Na przekątnego..
Miljkowic?
- On potrafi wszystko i jest dobry w każdym elemencie. Na środek wziąłbym dwóch Rosjan, Wołkowa i Muserskijego, on jest genialny. Na przyjęciu duet z Trentino – Juantorena i Kazijski, bo chyba we dwóch są najlepszą parą, taką najmocniejszą, z ogromną siłą ognia, nie tylko techniką. A na libero do zespołu wziąłbym Henno.
Jakie transfery w PlusLidze ci się podobały w tym roku?
- Baranowicz, może z tego względu, że sam byłem rozgrywającym. Wydaje mi się, że może być wielkim zawodnikiem. Grozer, podobno zrobił sufit w Jastrzębiu, co się od lat nikomu nie udało (śmiech). Zagumny, wiadomo. (śmiech) Świdra szkoda, mogłoby być ciekawiej. Gasparini, też dobry transfer.
Jakie masz poza siatkówką hobby?
- Lubię sobie latem powędkować. Jak na sportowca, to sporo czytam, co jest raczej u sportowców niespotykane. Uwielbiam Łysiaka, Piekarę, ostatnio przeczytałem trylogię ‘Millenium’ Larssona. Lubię gotować i podobno jestem nawet niezłym kucharzem. To mnie strasznie uspokaja. A popołudniowa drzemka przy „Kuchni TV” to wręcz idealnie. Staram się czasami wyłączać zupełnie od sportu, żeby nie zwariować. Lubię też kino -Tarantino, Guy Ritchie, Rodriguez. Ostatnio widziałem Czarny Czwartek, wielki film.
A masz jakieś fobie, lęki?
- Mnóstwo! Czy będę dobrym ojcem? Czy jestem w stanie wychować moje dzieci na dobrych ludzi? Czy pójdą na studia, czy nie zmarnują? Czy mój syn będzie grał w Realu, czy Barcelonie? (śmiech) Czy mi się uda być dobrym trenerem? Takie normalne, nie wiem czy to są lęki.
Nie, takie to chyba wszyscy mają. Jest coś czego żałujesz w życiu?
- Brakuje mi tych studiów. Jestem w trakcie poszukiwań, jeszcze nie wiem, co by mi pasowało.
Rozmawiała Ola Piskorskaczęść 1 wywiadu http://www.volley24.pl/index.php/2011041014486/Mam-z-Toba-do-pogadania/Jakub-Bednaruk-Nie-czuje-sie-spelniony-cz.I
1. Dodane przez AG., w dniu - 11-07-2011 20:38 , IP: 79.163.84.165 A jak na mój gust, escobar, jeszcze zobaczysz... :) Każdy od czegoś zaczynał.
|
2. Dodane przez Jemmajs, w dniu - 08-05-2011 13:54 , IP: 89.78.13.225 @escobar: Trochę szacunku! Rozumiem, że całe życie spędziłeś przed telewizorem i komputerem, uważasz się za wielkiego znawce siatkówki, ale daruj sobie dzielenie się tymi farmazonami na forum publicznym! Ogarnij się, poznaj ludzi, o których mówisz, temat z każdej strony, a potem się wypowiadaj! Powiem krótko to, co PW osiągnęła w tym sezonie świadczy o tym, że i w kwestii Bednaruka i Doleckiej mylisz się.
|
3. Dodane przez escobar, w dniu - 22-04-2011 13:42 , IP: 95.40.218.229 Uzycie slowa trener do tego klienta to grube naduzycie i zniewaga dla prawdziwych trenerow. On nawet nie moze byc instruktorem. Tylko niepowazna Dolecka, nie umie tego zrozumiec, ale co od tej zasciankowej baby mozna wymagac?
|
4. Dodane przez pryko, w dniu - 17-04-2011 23:14 , IP: 109.243.59.16 diabeł co ty pierd.....
|
5. Dodane przez bruyere, w dniu - 17-04-2011 12:42 , IP: 95.49.108.113 Barcelona! :)
|
6. Dodane przez Kzi, w dniu - 17-04-2011 12:05 , IP: 89.75.76.74 dobra robota pani Redaktor ;)
| |