siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Ola Piskorska   
2011-03-11 00:52:51

Image
Zagadka meczów rewanżowych i złotego seta

Z pewnością niejeden kibic po obejrzeniu trzeciego i zarazem ostatniego meczu rewanżowego play off 6 Ligi Mistrzów zadał sobie pytanie: dlaczego one wszystkie przebiegały według identycznego scenariusza?

Tegoroczna edycja siatkarskiej Ligi Mistrzów ma tę samą formułę co poprzednie: faza grupowa, dwumecze 12 drużyn, dwumecze 6 drużyn i Final Four. Jedyne, co zostało w tym sezonie zmienione to zasada wyłaniania zwycięzcy dwumeczu. Wcześniej decydowała o tym liczba wygranych setów w obu spotkaniach, a w tym roku liczyła się tylko wygrana lub przegrana, nieistotne jakim stosunkiem, i w sytuacji remisu grano złotego seta do 15.

W ostatniej, decydującej rundzie o prestiżowy awans do Final Four walczyło sześć zespołów w trzech parach i spotkania te przebiegły według zaskakująco identycznego scenariusza. Drużyna, która wygrała pierwszy mecz, w rewanżu mecz przegrywała, ale wygrywała decydującego złotego seta. W ten sam sposób awans wywalczył Jastrzębski Węgiel z Noliko Maaseik, Zenit Kazań ze Skrą Bełchatów i ostatecznie Dynamo Moskwa z Bre Banca Lannutti Cuneo. Warto zastanowić się, czy w samej formule nie kryje się coś, co sprzyja takiemu przebiegowi wydarzeń.

Analiza dwumeczów z punktu widzenia stricte sportowego jest sprawą w tym miejscu drugorzędną, choć oczywiście tzw. dyspozycja dnia jakiegoś zawodnika, powrót po kontuzji, ciężka podróż czy niezwykły doping mogą jakoś wpływać na losy meczu. Ale spotkanie wygrywa lub przegrywa jednak cały zespół, a sytuacja dwumeczu i w miarę wyrównanego poziomu sportowego wewnątrz par raczej eliminuje w naszych rozważaniach przypadki. Można też założyć, że na tym poziomie przygotowanie taktyczno – strategiczne obu drużyn jest podobne, co najwyżej wykonanie lepsze lub gorsze.

Myślę, że warto przyjrzeć się tej formule z punktu widzenia psychologicznego, bo tu może się kryć jakieś rozwiązanie. Najpierw zespoły grają pierwsze spotkanie i tu sytuacja jest psychologicznie czysta i prosta, mecz jak mecz, wygrywa lepszy danego dnia i, jak było widać, nie zawsze gospodarz. Potem jest rewanż i tu sytuacja obu zespołów jest już psychologicznie odmienna. Przegrani z pierwszego spotkania mają nóż na gardle i ogromną determinację, bo porażka w tym meczu oznacza dla nich koniec. A wygrani mają z tyłu głowy świadomość, że, oczywiście, byłoby o wiele lepiej wygrać od razu, ale jest jeszcze wentyl bezpieczeństwa czyli złoty set. W tej sytuacji, choć na pewno będą walczyć i bardzo będą chcieli wygrać,  ich determinacja będzie zawsze mniejsza, i jak było widać, wszyscy zwycięzcy faktycznie mecze rewanżowe przegrali.

I teraz, po normalnym pojedynku do trzech wygranych setów, oba zespoły przystępują do złotego seta. W tym miejscu proszę każdego czytelnika, jak zakładam kibica siatkarskiego, aby przypomniał sobie, ile razy oglądał czy słyszał po meczu zawodników przegranej drużyny, którzy mówili dziennikarzom: ach, gdybym tylko mógł wrócić na boisko i zagrać ten mecz jeszcze raz! Nieważne zmęczenie, nieważne nic, byleby tylko móc wrócić do tej gry i tym razem zagrać lepiej! I z psychologicznego punktu widzenia ten złoty set jest dokładnie taką szansą dla tych przegranych, jest jak powrót na boisko po przegraniu pełnego spotkania i możliwość zagrania go od nowa. A jak czują się zwycięzcy? Myślę, że uspokojeni osiągnięciem celu, zadowoleni, pewnie mimowolnie nieco odprężeni, jak to zwykle drużyna siatkarska po wygraniu swoich trzech setów (sądzę, że po latach grania każdy zawodnik ma w podświadomości zapisane liczenie do trzech wygranych setów i kojarzenie tego z końcem meczu). Oni nie mają potrzeby już nic udowadniać, oni ju wygrali. I oczywiście na poziomie rozumowym oni świetnie wiedzą, że jeszcze ten złoty set został, ale na poziomie podświadomości mają to poczucie satysfakcji i zrealizowanego zadania. Dlatego właśnie moim zdaniem w tym złotym secie za każdym razem triumfowali przegrani meczu rewanżowego, bo w tym momencie oni mieli większą determinację, oni bardziej chcieli zatrzeć poczucie porażki.

Mam też świadomość, że akurat w play off 12 tak nie było w przypadkach złotych setów, ale moim zdaniem w dwumeczu Dynamo Moskwa z Tours i Skry z Roeselare przewaga sportowa Rosjan i Polaków była po prostu zbyt duża na takie niuanse psychologiczne, a co do meczu Jastrzębskiego to w tym sezonie ten zespół całkowicie wymyka się jakimkolwiek teoriom, prawidłowościom czy przewidywaniom.

Oczywiście jest to tylko teoria, pewnie nie pierwsza i nie ostatnia, na temat wpływu formuły złotego seta w tym wariancie na wyniki meczu. Na pewno nie jest to system idealny z wielu względów, z drugiej strony i system liczenia setów i system liczenia małych punktów miały swoje wady i jest to temat na inny, obszerny, felieton.

 

Ola Piskorska

 

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Komentarze (23)
1. Dodane przez siatkarz, w dniu - 12-03-2011 20:44 , IP: 95.41.201.201
a teraz poważnie najprostszy system to stosunek setów (bez żadnych małych punktów) a wprzypadku równej ilości w 2 meczach wtedy pyknąć sobie złotego - jak dogrywka w kopanej. tam też czasami jedna drużyna wygra w pierwszym meczu 6:0 i nie ma o co grać w rewanżu ale to zdarza się raczej rzadko.
2. Dodane przez siatkarz, w dniu - 12-03-2011 20:38 , IP: 95.41.201.201
poco w ogole grać dwa mecze kupa roboty z tym i pieniędzy na przejazdy. od razu grać złotego seta do 15 . bedzie szybko i emocjonalnie.
3. Dodane przez zdziwiony, w dniu - 12-03-2011 14:16 , IP: 91.189.216.232
Analogicznie: 
Jeśli drużyna wygrywa dwa pierwsze sety (2:0) to z psychologicznego punktu widzenia jest jej łatwiej wygrać tie-breaka. 
Tylko na dystansie jednego meczu jakoś się to nie sprawdza pani Olu...
4. Dodane przez Algaroth, w dniu - 12-03-2011 09:01 , IP: 93.94.186.55
Jak dla mnie ta reguła jest dobra. Może z tego względu iż porównuje taką sytuację do koszykówki. Tam liczą się zwycięstwa nie ważne od różnicy punktowej. Jeśli jest koniec meczu i na tablicy jest remis, w ten czas mamy dogrywkę. Złoty set to właśnie taka dogrywka, którą by wygrać mecze po prostu trzeba wygrać.
5. Dodane przez xpp, w dniu - 12-03-2011 02:29 , IP: 195.34.216.180
Wczoraj padł Wiśniewski(z pełnym szacunkiem do filmu) dzisiaj pani Ola - kto następny !!!???- Jak może tkwić w sercach Polaków tak wielka zawiść !!!???
6. Dodane przez jast, w dniu - 11-03-2011 22:27 , IP: 85.202.210.193
Pio, masz absolutną rację. Gawryszewski zagrał blokiem, nawet piłkę obronił, chyba nawet dwie!!! A na dodatek zagrywki nie zepsuł!!! Gdy Łomacz zagrał krótką do Polańskiego, którą ona skończył (!), Belgowie mieli podziw w oczach pomieszany z szokiem....
7. Dodane przez Pio68, w dniu - 11-03-2011 22:13 , IP: 84.10.85.21
Jastrzębiu to chyba faktycznie jakis cud pozwolił awansowac , ci beznadziejni środkowi w "złotym secie " zdobyli 3 pkt (a w całym meczu 5!), zresztą Belgów chyba zgubiła troche pewność siebie (przypomina mi sie tu Resovia i Żłobin) za łatwo im poszło w 3 setach, zreszta ta cisza jak zapanowała na hali w momencie zdobycia 17pkt przez Jastrzębie oznaczała ,ze oni nie wierzyli ,że tak się może stać , byli przekonani ,że wygrają, a tu takiego psikusa im zrobili....Jastrzębie w tym składzie nie miało prawa zajść tak wysoko, ale dokonali cudu! (to jest to czego nie potrafi Bełchatów, może cześciej do Częstochowy powinni jeździć na modlitwę a nie na zakupy
8. Dodane przez jast, w dniu - 11-03-2011 22:02 , IP: 85.202.210.193
KS:"Zenit w rewanżu, a w przypadku JW to juz było ewidentnie widoczne, nie spinał się mocno psychicznie bo miał komfort złotego seta." 
 
KS, jaki komfort miało Jastrzębie, które gra w tym sezonie tak, że czasem lepiej oczy zamykać i nie patrzeć. Czy ty naprawdę uważasz, że oni mieli w sobie taką moc, że wiedzieli, że tego seta wygrają? Z takim środkiem, którego nie ma? Z dziadkiem Hardym? Z nierównym Divisem i nieobliczalnym Gasparinim? Albo Ruskiem, który w tym sezonie miał takie mecze, że podejrzewałem do, że już podpisał kontrakt z Wieluniem albo Kielcami? 
 
Oni mogli mieć tylko wiarę w cud, na pewno nie komfort.
9. Dodane przez asd, w dniu - 11-03-2011 18:24 , IP: 93.179.248.6
od poczatku wiedzieli jak sie gra to pretensje do pana boga? przegrali mecz u siebie gdzie mieli niby gladziutko rozjechac zenit to czego pajace chca? wiadomo ze jakby skra wygrala u siebie to zenit na pewno nie pozwolilby na tak latwa porazke u siebie, o ile w ogole by pozwolil
10. Dodane przez Hanna, w dniu - 11-03-2011 16:07 , IP: 31.60.133.158
Śmiech na sali to się rozlega, jak się czyta taki komentarz, ciekawe czy Zenit, Dynamo, Cuneo i jeszcze kilka innych drużyn, których zawodnicy i sztaby szkoleniowe krytykowały decyzję CEV o "złotym secie" od początku rozgrywek pucharowych też są z Bełchatowa?... tłoczno się tam trochę robi. Na forach siatkarskich nie można mieć własnej opinii, bo jeżeli jest odmienna niż opinia "entuzjastów programowej krytyki Skry", to się momentalnie zmienia miejsce zamieszkania na Bełchatów, albo wpada do szufladki z napisem "miłośnicy Prezesa Piechockiego". Oglądam przede wszystkim Serie A i wierzyłam, że Cuneo da radę. Wygrało Dynamo, po dobrej porcji siatkówki z obu stron, wygrali, bo lepiej wytrzymali presję, co nie zmienia faktu, że zasada "złotego seta" nie podoba mi się od początku tegorocznych rozgrywek. Mam nadzieję, że Jastrzębie poprawi jakość gry, bo na to, co pokazali w meczach z Noliko nie da się patrzeć, mnie w każdym razie bolały zęby...
11. Dodane przez matcsu, w dniu - 11-03-2011 15:52 , IP: 89.73.184.251
Ja się zgodze ten system nie ma sensu z kilku powodow faworyzuje tego kto ma drugi mecz u siebie a zresztą co to jest wygrywasz 2-3 przegrywasz 3-0 i zloty set co to jest tak jak powiedzial Daniel Pliński w Lidze mistrzów wygrywasz 10-0 a drugi przegrywasz 1-0 i karne to jest chory system
12. Dodane przez iceman86, w dniu - 11-03-2011 15:33 , IP: 67.23.228.81
ola ale osochozi?
13. Dodane przez borowik, w dniu - 11-03-2011 15:19 , IP: 78.88.24.242
artykuł na czasie. powiem tak - nie po to się tworzy regulamin, żeby go zmieniać na zawołanie. takie traktowanie przepisów wypacza sportową walkę. dodatkowe obciążenia psychiczne,czy stresy nikomu nie służą,ani zawodnikom,ani kibicom.
14. Dodane przez Set, w dniu - 11-03-2011 15:06 , IP: 81.219.221.166
Tragedia bo pokazano jaka jest wielka SKRA wszystko wygrywa przy stoliku
15. Dodane przez syll, w dniu - 11-03-2011 15:01 , IP: 79.191.178.238
A Ty niżej to chyba jestes przeciwnikiem Skry że tak sie z tym nie zgadzasz.
16. Dodane przez Śmiech na sali, w dniu - 11-03-2011 12:54 , IP: 83.12.204.146
Pani Ola to chyba jest z Bełchatowa i dlatego takie wywody wymyśliła...
17. Dodane przez KS, w dniu - 11-03-2011 12:01 , IP: 83.10.213.90
Popieram wywód. Już wczesniej pisałem,że Skra przegrała awans w... Łodzi bo dała Rosjanom przewagę psychologiczną. Pisałem też,że wygrac mecz w Kazaniu plus jeszcze złoty set to jest prawie niemożliwe przy wyrównanym poziomie drużyn. Udało sie Skrze wcześniej u siebie z Roeselare ale tam przepaść umiejetnosci siatkarskich była zdecydowanie większa.  
Zenit w rewanżu, a w przypadku JW to juz było ewidentnie widoczne, nie spinał się mocno psychicznie bo miał komfort złotego seta.Nie mówię,że Zenit nie chiał wygrać 2-go meczu.Chciał ale widząc,że nie daje rady rezerwował siły na złoty set. JW wręcz olało walke w 2-ch pierwszych setach i skupiało sie tylko na złotym secie. Skra i Noliko "goniąc "wynik wyeksploatowały sie fizycznie i głównie psychicznie w meczu a w złotym secie nie byli w stanie się już przeciwstawic przeciwnikowi. 
Dlatego raz jeszcze twierdzę,że Skra przegrała awans w ...Łodzi grając 4 i 5 set fatalnie.
18. Dodane przez Altintop, w dniu - 11-03-2011 11:56 , IP: 95.160.217.76
Pani Olu, chyba nie do końca taki sam scenariusz... Proszę jeszcze raz to przeanalizować!!!
19. Dodane przez Mari, w dniu - 11-03-2011 11:52 , IP: 83.26.210.68
System jest najmniej ważny w tym momencie, choć z tych wszystkich pomysłów bilans małych punktów czy sety to złoty set podoba mi się najbardziej. Grunt tylko żeby zasady były stałe a nie co roku inne.
20. Dodane przez lemanus, w dniu - 11-03-2011 11:51 , IP: 193.203.47.121
BINGO!
21. Dodane przez filip, w dniu - 11-03-2011 10:16 , IP: 80.52.202.98
jak zwykle celnie i mądrze :) 
tez o tym mysle i mysle podobnie. 
tylko 1 pytanie mnie nurtuje - jak sposorzy pozwalaja na takie gowno??? 
nawet w futbolu pomimo toczacej go korupcji nie matakich jaj - tam gra idzie miliony i czasem sa przewałki ale nie mataczenie reguł. 
a mlodym kibicom jak sam bedac kadetem mlodziutkim siatkarzem zapalonym, z wypiekami ogladalem turniej eliminacyjny na IO - wygralismy najwazneijszy mecz z holendrami i powinnismy awansowac ale zmienili w biegu regulamin, dodatkowy mecz - znow z holendrami - gospodarzami - tym razem w plecy i z OI nici... 
tak wiec to trwa latami... 
p co w ogole grzebacw czyms tak prostym i jasnym jak to ze w 2 meczu decyduja sety a potem male pkt ? 
przeciez tak sie liczy mecze siatkowki... 
szkoada slow
22. Dodane przez Mundi, w dniu - 11-03-2011 08:11 , IP: 87.206.21.174
Powiem Ci Olu wprost, że praktycznie tylko przecinkami różniłoby się to, co w tym temacie bym ujął, względem tego, co napisałaś. 
Wiele osób bagatelizuje w sporcie sprawy czysto psychologiczne, tym bardziej wtedy, gdy takowy argument na swoje usprawiedliwienie podnosi ktoś pokonany. 
Takie stawianie sprawy się wyśmiewa mówiąc, że jest to jedynie idealna wymówka dla słabych. 
Jednakże ja osobiście uważam dokładnie podobnie co Ty. 
Owa formuła "złotego" seta w każdym z trzech przypadków napisała końcowy scenariusz spotkań. 
Oczywiście można przytoczyć wyniki temu przeczące, gdyż w pierwszej rundzie i Skra i Jastrzębie przegrały solidarnie pierwsze wyjazdowe spotkania, by potem u siebie awansować po "złotym" secie, podobnie jak i w Pucharze CEV bywało, jednakże w konkretnych przypadkach decydował także atut własnego boiska. 
Takiemu Noliko naprawdę niewiele brakowało, aby przejść Jastrzębie. 
W każdym razie bagaż psychologiczny posiadania w perspektywie "złotego" seta stanowi więcej, niż spory atut. 
O ile siatkarze Skry twierdzą, że wcale nie przegrali awansu porażką u siebie, tak ja uważam, że było odwrotnie. 
Stało się i już nie nie odstanie...
23. Dodane przez xn, w dniu - 11-03-2011 06:31 , IP: 83.27.156.3
przez kretynskie zasady wymyslone przez paja....w z CEV siatkowka jest jednym wielkim go...em.Patrz kupowanie Skry f4 LM bez grania cwiercfinalu,bo bez gospodarzy ten f4 bylby posmiewiskiem dretwej przez ww gosci z CEV,a to wlasnie za sprawa miejscowych kibicow bo bez nich by byly pustki na trybunach.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x