CSKA już w domu - Iwanow ze szwamiCSKA Sofia zakończyła swój udział w tegorocznym pucharze CEV. Mimo wszystko dokonania podopiecznych Popowa należy umieścić w dziale sukcesy.
Mimo przegranej siatkarze CSKA mają wiele powodów do zadowolenia, ich drużyna tak wysoko w europejskich pucharach nie była od 21 lat. - Przegraliśmy, ale czuję się dobrze i myślę, że walczyliśmy do końca. - mówi rozgrywający, Nikołaj Iwanow. - Generalnie powinniśmy się cieszyć z tego co pokazaliśmy na tych europejskich parkietach. Póki co jest zbyt wcześnie na głębszą analizę, ale zespół pokazał się dobrze w Lidze Mistrzów, a potem w pucharze CEV - kończy Iwanow.
- Do Polski przyjechaliśmy w dobrej kondycji i nikt nie narzekał na urazy. ZAKSA zagrała znacznie lepiej niż na wyjeździe. Ja osobiście nie byłem dokładny i pewny w swoich poczynaniach i to też przyczyniło się do tego wyniku. ZAKSA była lepsza i zagra w finale - mówił Yasser Portuondo.
Urazu w trakcie meczu doznał Ewgeni Iwanow, który zderzył się głową z Nikołajem Iwanowem. Siatkarz po spotkaniu udał się do szpitala, gdzie rozcięcie łuku brwiowego zostało zaszyte. - Czuję się już dobrze, cieszy to, że skończyło się tylko na kilku szwach. Ta akcja w której się zderzyliśmy mogła mieć wpływ na przebieg tego spotkania, ponieważ zakłóciło to nasz spokój i ogólną atmosferę. Po meczu miałem mieszane uczucia, z jednej strony czułem sporo goryczy, bo mieliśmy szansę i byliśmy blisko finału, natomiast z drugiej, nie łudźmy się, to miejsce w Europie jest dla bułgarskiego zespołu doskonałym osiągnięciem ostatnich lat! Dlatego nikt nie powinien się smucić, bo nasze wyniki na scenie europejskiej są bardzo dobre. Nie chcę lekceważyć bułgarskich zespołów, ale biorąc pod uwagę poziom naszej ligi, trzeba dać dobrą ocenę końcową dla CSKA - tłumaczy Ewgeni Iwanow. źródło:sportal.bg/bgvolleyball.com/inf.własna
|