Björn Andrae o swoim dzieciństwie i początku przygody z siatkówkąNiemiecki przyjmujący Kuzbassu Kemerovo opowiada o pierwszych latach swojego życia i swoich początkach w siatkarskim świecie.
Dzieciństwo: - Bjorn, co pamiętasz ze swojego dzieciństwa? - Moje dzieciństwo było beztroskie. Żyłem w NRD, ponieważ urodziłem się w Berlinie Wschodnim. System szkolnictwa funkcjonował tam bardzo dobrze i szybko udało mi się zacząć przygodę ze sportem. Najważniejsze było wtedy to, że we wszystkich działaniach wspierał nas rząd. - Co lubiłeś robić w tym czasie? - Uwielbiałem grać w piłkę nożną z przyjaciółmi. Lubiłem również pływać, ale prawdziwą przyjemnością było wzięcie piłki i pójście pograć. - Jaki był Bjorn w latach szkolnych? - Nie byłem dobrym uczniem z powodu małego lenistwa, poza tym większość czasu poświęcałem na sport. Gdy stałem się już trochę starszy zacząłem jednak uczyć się lepiej, zdałem sobie sprawę, że bez edukacji daleko w życiu nie zajdę. - Co było dla ciebie najważniejsze w szkole? - Przyjaciele. Kiedy jesteś uczniem, jesteś otoczony przez tysiące chłopców i dziewcząt. Jest to dobry czas, aby się zaprzyjaźnić. Spędzasz z nimi czas, rozmawiasz, bawisz się. Kiedy stajesz się starszy jest o to już trudniej, bo większość czasu musisz poświęcić na pracę. Siatkarskie początki: - Dlaczego wybrałeś siatkówkę? - To jest najtrudniejszy i najciekawszy sport. Jest tutaj dużo trudniej, niż w piłce nożnej czy koszykówce. Musisz być wysportowany, mieć dobrą technikę i potrafić mocno uderzyć, ale to i tak może nie wystarczyć. We wszystkich innych sportach możesz wygrać samemu, pobiec przez całe boisko i zdobyć bramkę. W siatkówce jest inaczej, tutaj cały zespół musi grać dobrze i jedynie wtedy można zwyciężyć. - Kiedy zdałeś sobie sprawę, że będzie to jedna z najważniejszych rzeczy w twoim życiu? - Bardzo szybko. W wieku 15 lat zostałem mistrzem Niemiec z młodzieżową drużyną EC Berlin. Wtedy zrozumiałem, że tym powinienem się w życiu zająć. - Pamiętasz swój pierwszy profesjonalny kontrakt? - Był to kontrakt z Fridrihshaffen. Pierwsza pensja wynosiła 20 tysięcy marek - była to niewielka kwota, ale i tak byłem szczęśliwy. Pamiętam, że ulokowałem te pieniądze w banku, a pierwszym moim zakupem był komputer. Nie jestem osobą, która wydaje pieniądze bezmyślnie. Dla przykładu, swój pierwszy samochód kupiłem dopiero w zeszłe lato. - Jak twoi rodzice podchodzą do twojego siatkarskiego sukcesu? - Ojciec, matka i siostra zawsze śledzili moją grę. Kiedy mój zespół został mistrzem Niemiec, rodzice powiedzieli mi "Nie strać głowy, synu". - Kiedy byłeś gotowy wyjechać grać do innego kraju? - Mając 22 lata dostałem propozycję od włoskiego klubu. Nie była to jednak pierwsza taka szansa, ponieważ już w wieku 16 lat proponowano mi wyjazd za granicę, ale wtedy uznałem, że jest zbyt wcześnie. Dopiero po wygraniu mistrzostwa Niemiec z Fridrihshaffen postanowiłem wyjechać do Włoch. źródło: russiavolley.com/inf. własna
1. Dodane przez topek, w dniu - 27-02-2011 11:39 , IP: 92.75.27.242 Tez tak czytam do \"Fridrihshaffen\" i mnie zeby bola. A wystarczylo w guglu sprawdzic. On by dal dobra propozycje.
|
2. Dodane przez g, w dniu - 26-02-2011 23:27 , IP: 81.161.206.234 chyba friedrichshafen?;]
|
3. Dodane przez hapeq, w dniu - 26-02-2011 19:32 , IP: 83.30.160.190 Ciekawa postać i ciekawy wywiad, ale mimo wszystko trochę krótki. Lubię czytać o początkach przygody ze sportem różnych ludzi, którzy coś w życiu osiągnęli, bo dają mi nadzieję... i nie tylko one.
|
4. Dodane przez Domel, w dniu - 26-02-2011 19:29 , IP: 89.228.41.134 w sezonie 2003/2004 w Cuneo na przyjeciu była czwórka: Antiga,B.Andrae,"Giba", Wout Wijsmans.Niesamowity kwartet w jednym teamie :)
| |