siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Ola Piskorska   
2010-12-16 22:33:41

Image
Image
Zbigniew Bartman i Michał Kubiak: zawsze chcielismy razem grać

W pierwszej części wspólnego wywiadu dwaj młodzi przyjmujacy AZS Politechniki Warszawskiej, a zarazem przyjaciele, opowiadają volley24.pl m.in. o tym, jak się poznali, czego nie lubią u dziennikarzy i o współpracy z Lorenzo Bernardim.


Od początku sezonu bardzo dużo się o Was mówi i pisze, wywiady, dziennikarze, telewizja. Nie macie już trochę dosyć?

ZB: Samych dziennikarzy to nie, ale mamy dosyć tych licealistek, które nazywają się paniami redaktor, a nie mają pojęcia o siatkówce. Interesują się siatkówką bo podoba im się na przykład Winiarski albo Kurek, są brane bardzo często z łapanki, zachwycone, że mają akredytację, ale nie umieją zadać jednego rozsądnego pytania, taki kompletny brak kompetencji.

MK: Ja dam przykład. Przychodzi do mnie ostatnio jedna dziewczyna i pyta się, czy ja się nie boję o miejsce w szóstce, jak mam taką konkurencję na swojej pozycji. Pytam się, jaką konkurencję ma na myśli, a ona na to: no przecież Prygiel i Statsenko (śmiech). Wtedy to ręce opadają i właściwie nie wiadomo co powiedzieć.

ZB: Czasami te pytania są naprawdę takie, że mam ochotę skończyć wywiad i odejść. Moje ulubione po meczu to ‘jak się czujesz?’. No jak ja się mogę czuć?! Jestem cholernie zmęczony i szczęśliwy, a jeżeli przegrałem to zmęczony i zły i tyle. Poza tym mam wrażenie, że upadła cała kultura dziennikarska. Kiedyś to było tak, że przychodził dziennikarz i mówił: 'dzień dobry, nazywam się tak i tak, jestem z takich mediów, czy mógłbym z panem porozmawiać'. A teraz to jest tak, że podchodzą i podkładają mikrofon i od razu lecą z pytaniem. A ja też bym chciał poznać swojego rozmówcę, tym bardziej, że nie mam obowiązku udzielania wywiadu. Brakuje mi pewnego minimum kultury osobistej u dziennikarzy.

To ja bardzo przepraszam w imieniu dziennikarzy. Nigdzie nie znalazłam odpowiedzi na pytanie, jak właściwie się poznaliście? O waszych sukcesach wspólnych jest dużo, ale jak to się wszystko zaczęło?

ZB i MK: Odpowiedź jest prosta - przez siatkówkę (śmiech).

ZB: Poznaliśmy a spotkaliśmy, to jest różnica, bo to są dwie różne opowieści…

MK: Pierwszy turniej, na którym się spotkaliśmy, to był turniej dwójek w Świnoujściu. Pamiętam, przyjechali tacy z Warszawy, wysocy wszyscy strasznie i nikt ich nie znał (śmiech).

ZB: Ty nie opowiadaj, bo ty wtedy z bratem byłeś mistrzem Polski w mini- siatkówce. Misiek już trenował siatkówkę od dłuższego czasu, ja trenowałem dopiero dwa miesiące. I pojechałem tam na swój pierwszy turniej z Metrem Warszawa i tak się poszczęściło, że wygraliśmy cały turniej, Miśka też ograłem. Pamiętam, jaką reprymendę od ojca dostał, że przegrywają (śmiech) „Z kim wy przegrywacie? Z jakimiś chłopaczkami z Warszawy, którzy pierwszy raz stoją razem na boisku?”

MK: Byli o głowę wyżsi, niestety.

ZB: To było nasza pierwsza konfrontacja i pierwsze spotkanie. Ale wtedy byliśmy 10-letnimi dziećmi i się nie znaliśmy właściwie…

MK: …a taka większa przyjaźń to się zaczęła po Mistrzostwach Polski Kadetów…

ZB: …tak, Ogólnopolskiej Olimpiady Kadetów w Pile. Ja dostałem propozycję gry w siatkówkę plażową w Mistrzostwach Europy i Mistrzostwach Świata i miałem sobie dobrać partnera. Siedzieliśmy z ojcem na trybunach i obserwowaliśmy wszystkich zawodników na hali. A Michał był od zawsze wyróżniającym się, nawet w tych młodzieżowych rozgrywkach, zawodnikiem…

To był 2004?

MK: To był 2003…

ZB: To był na pewno 2004, ja miałem 17, a ty 16  i to było w kwietniu.

MK: Dobrze mówisz, kwiecień 2004, i w czerwcu, lipcu graliśmy na tych Mistrzostwach Europy.

To wy graliście ze sobą razem zaledwie dwa miesiące, jak zdobyliście Mistrzostwo Europy na plaży?

MK: Tak, a do tego mistrzami Europy to byliśmy w kategorii U18, a jak pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski seniorów to zdobyliśmy piąte miejsce, i to tylko dlatego, że przegraliśmy o wejście do czwórki z ówczesną najlepszą parą w Polsce Pliński- Żukowski. A jakbyśmy na nich nie trafili, to moglibyśmy spokojnie wejść do czwórki.

ZB: Też tak myślę. Ja miałem 17 lat, Michał 16 lat i dostaliśmy właśnie po Mistrzostwach Europy „dziką kartę” na turniej finałowy Mistrzostw Polski seniorów. i tak jak mówi Michał, zabrakło nam niedużo, troszkę szczęścia w losowaniu, bo para Pliński – Żukowski w tamtym turnieju nie straciła bodajże nawet seta. W pierwszym secie nie podjęliśmy walki, bo ja się uparłem, że uderzę Plińskiemu górą, no uderzyłem raz, ale set się skończył do 14 (śmiech). Ale potem jak przemyśleliśmy z Michałem ponownie naszą taktykę, to już drugi set był bardzo wyrównany i przegraliśmy go 22:20.

Byliście naprawdę tacy dobrzy?

ZB: Pamiętam, że od początku się świetnie dogadywaliśmy. Tym bardziej, że spędzaliśmy praktycznie każdy dzień ze sobą. Ja miałem jeszcze wtedy dom, z dużym ogrodem i z boiskiem do siatkówki w ogrodzie, więc Michał mieszkał u mnie i ciągle trenowaliśmy. 

MK: Pojechaliśmy na pierwszy turniej do Ełku i tam zrobiliśmy małą integrację.

ZB: Zgadza się, tam się zintegrowaliśmy (śmiech).

ZB: Od maja do września spędzaliśmy każdy dzień razem. Budziliśmy się razem, jedliśmy razem, chodziliśmy spać razem, więc robiliśmy wszystko razem. To był początek naszej wielkiej przyjaźni. A ponieważ wtedy byliśmy młodzi, właściwie nadal jesteśmy (śmiech), ale wtedy byliśmy nastolatkami, to zdarzały się też różne sytuacje między nami.

Na przykład?

MK: Lepiej o tym nie pisać (śmiech).

ZB: Dzień przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy mieliśmy ostatni trening, na głównych boiskach i tak się pokłóciliśmy…

MK: Tak solidnie…

ZB: Gdyby ktoś między nas nie wszedł, to mogło dojść do rękoczynów. Ja zarzuciłem Michałowi, że jutro zaczynamy grać, a on dziś na treningu się nie stara. Z mojego punktu widzenia on się nie starał, a on twierdził, że robił wszystko na maksa i się nie mogliśmy dogadać. Była straszna awantura, na szczęście ktoś nas rozdzielił (śmiech).

MK: A następnego dnia było już wszystko normalnie. Zaczęliśmy z wysokiego C i tak też skończyliśmy ten turniej.

Może to było wam potrzebne do rozładowania napięcia. Jak to się stało, że po tych wszystkich sukcesach nie zostaliście w plażówce na dłużej?

MK: Dla mnie to była wtedy jakaś droga do dużej kariery. Ale Zbychu dostał propozycję grania w PLS- ie, a on zawsze chciał grać przede wszystkim na hali.

ZB: Po Mistrzostwach Świata ja miałem już podpisany kontrakt z ówczesnym KP Polska Energia Sosnowiec. Ale przez jakiś czas mieliśmy naprawdę poważne plany co do siatkówki plażowej. Wszystko już było przygotowane, mieliśmy jechać do USA do Manhattan Beach, to jest szkoła, która szkoli świetnych siatkarzy plażowych. Tam skończylibyśmy ostatnią klasę i potem dalej uniwersytet i plażówka. Ja postanowiłem, że podejmę decyzję po kwietniowych mistrzostwach Europy kadetów na hali. I gdybym tam nic nie ugrał, to pewnie pojechalibyśmy do USA.

Czyli od początku siatkówka halowa była dla ciebie ważniejsza?

ZB: Tak. Siatkówka halowa w naszym kraju jest bardziej perspektywiczna. No i nie ukrywajmy jest dużo bardziej prestiżowa i medialnie i finansowo. Wygraliśmy te mistrzostwa Europy i wtedy Michałowi powiedziałem, że no…

MK: …sorry Winnetou… (śmiech)

No i co wtedy, Michał? Wszystko było dopięte, plan przygotowany, miałeś wyjechać z przyjacielem…

MK: Ja wtedy musiałem zweryfikować swoje marzenia i tyle. Pomógł mi mój ojciec, który znał Darka Luksa i on mnie przygarnął do Jockera.

ZB: A potem Ty też dostałeś powołanie do reprezentacji kadetów na Mistrzostwa Świata…

MK: Prawdopodobnie dostałbym to powołanie już na ME, ale wtedy miałem operację i dopiero na Mistrzostwach Świata z wami pojechałem.

ZB: I pojechaliśmy na te Mistrzostwa Świata i o plażówce zapomnieliśmy.

Obaj zachowaliście się dość nietypowo jak na polskich siatkarzy – bardzo wcześnie pojechaliście za granicę, dlaczego?

ZB: Ja po Mistrzostwach Europy Kadetów w 2005 roku w Rydze dostałem ofertę z włoskiej Verony. Było to spełnienie marzeń, bo przecież każdy młody siatkarz marzy, żeby grać w lidze włoskiej. Dlatego się nie wahałem i powtarzając sobie że świat należy do odważnych, spakowałem walizki i ruszyłem na półwysep apeniński.

MK: Ja po prostu nie miałem wyboru, jak chciałem grać. Miałem podpisany 3- letni kontrakt w Olsztynie, z którego zrezygnowałem, bo nie chciałem kolejny sezon siedzieć na ławce. Wtedy była moda na ściąganie różnych obcokrajowców do polskiej ligi, Polak miał mniejsze szanse. Dostałem propozycję i wyjechałem do Izraela. Potem grałem z kadrą B w memoriale Wagnera i miałem propozycję z Politechniki, ale Zibi akurat skontaktował się z Bernardim i okazało się, że brakuje im przyjmującego. Pojechałem do Padwy, zagrałem sparing z Weroną, w którym zdobyłem 26 punktów, no i zostałem. Zawsze chciałem poznać ligę włoską, Zibi też mnie namawiał. No i Padwa to klub o ogromnej tradycji.

A propos Padwy to powiedzcie mi dlaczego obaj tak często podkreślacie, jak bardzo cenicie Lorenzo Bernardiego? Czego on Was nauczył?

ZB: Ja byłem nim zafascynowany od dziecka, bo zaszczepił mi to mój trener Wojtek Szczucki, który był jego fanem. Miałem okazję mu się przyjrzeć podczas Ligi Światowej w 2001 Polsce w Spodku, a potem, jak ja byłem w Weronie, to on dołączył do nas przed ósmą kolejką i od pierwszego meczu zrobił na mnie gigantyczne wrażenie swoimi umiejętnościami siatkarskimi. Byłem nim zachwycony, on to dostrzegł, nawet w jednym wywiadzie powiedział, że dojrzał we mnie tę pasję, którą on miał do siatkówki i dlatego mnie wziął pod swoje skrzydła w tej Weronie, bardzo miło mi się zrobiło. Przede wszystkim to Lorenzo mi pokazał, jak wygląda profesjonalne podejście do sportu. Że nie jestem sportowcem tylko na hali, podczas treningu czy meczu, ale w każdym momencie życia i przy każdej czynności. Pokazał mi jak ważne jest odpowiednie odżywianie, suplementacja, sen i tysiące innych rzeczy.

MK: Ja miałem mniej styczności z Lorenzo, niż Zibi, bo on był moim trenerem, a nie kolegą z drużyny. Jako trener nie mógł mi poświęcić tyle czasu, ale zaszczepił mi taką intuicję siatkarską, umiejętność analizy i pokazał mi bardzo dużo nowych elementów sztuki siatkarskiej.

Jaki był dotąd najlepszy i najgorszy moment w waszym życiu sportowym?

MK: Najtrudniejszy to był dla mnie ten  przegrany finał we Włoszech…

ZB: …właśnie o tym myślałem, pamiętam ostatnią akcję i te rozmowy. Wtedy wyszedł nasz upór.

MK: Natomiast najlepszy… Nie wiem, myślę, że jeszcze przede mną są te najlepsze (śmiech). Bo to Mistrzostwo Europy, to mówiąc szczerze po pierwszym meczu widziałem, że wygramy. I Zibi też, byliśmy po prostu najmocniejsi na tym turnieju.

ZB: Ja to muszę podzielić. Z mojego okresu młodzieżowego najgorszy moment, który pamiętam, to Mistrzostwa Świata. Graliśmy rewelacyjnie te Mistrzostwa Świata, przegraliśmy tylko jakiś mecz z Brazylijczykami, bo ja miałem moment słabości. W finale graliśmy z Litwinami i w pierwszym secie oni nas zaskoczyli okrutnie, bo zaprezentowali coś zupełnie innego, niż do tej pory. Drugiego seta wygraliśmy, najpierw prowadziliśmy bardzo wysoko, potem oni nas doszli, ale wygraliśmy na przewagi. W tie breaku cały czas goniliśmy wynik i było 14: 12. Wtedy Michał podjął decyzję, żeby grać w małego i ja mu zaufałem. I Michał obronił atak małego, wyprowadziliśmy kontrę, skończył ją, mamy 14:13. Michał idzie na zagrywkę, ja mówię ‘graj Michał w dużego, ja go złapię na bloku’, a Michał na to ‘nie, gramy nadal w małego, ja go drugi raz łyknę’. No i zagraliśmy w małego, mały rewelacyjnie pstryknął po prostej, w sam narożnik, Misiek już tej piłki nie sięgnął i przegraliśmy finał Mistrzostw Świata. A najbardziej pamiętny mecz z okresu juniorskiego to jest również mecz plażówki, z Niemcami na Mistrzostwach Europy, gdzie graliśmy o godzinie 9.00 rano pierwszy mecz drugiego dnia turnieju. Zlekceważyliśmy ich totalnie. Przegraliśmy pierwszego seta, w drugim secie coś mi odbiło w piłce na 20:19 dla nas, że ja mu z kontry wstawię palcami, przy czym sędziowie przez cały turniej nie dali mi odbić palcami, bo co się brałem za odbicie palcami, to gwizdali podwójną (śmiech) i ja odbiłem palcami, on skończył, nikt nie gwizdnął. Wygraliśmy tego seta 22:20, a w tie breaku przegrywaliśmy 10:2…

I co się stało?

MK: I Zibi kończył…

ZB: Michał miał wtedy kryzys, zaczęliśmy grać na dwa, ja atakowałem i wpadliśmy w jakiś taki cug, amok. On zaczął nagle w polu bronić, jak go odciążyłem z ataku i bronił niesamowicie. I wygraliśmy (śmiech). A z seniorskiej siatkówki są mam takie dwa piękne momenty. Jeden to dwumecz z Piacenzą, tym bardziej, że grałem przeciwko swojemu ostatniemu trenerowi we Włoszech - Angelo Lorenzettiemu. A drugi to mistrzostwa Europy w Izmirze, to było niesamowite przeżycie i bardzo się cieszę, że mogłem brać w tym udział. A najgorszy moment w seniorskiej siatkówce, to ten mecz z Bułgarią w Anconie…

A takie porażki, trudne, przegrane mecze zostają wam na długo w pamięci, w głowie?

MK: To siedzi w człowieku…

ZB: …ile razy myśleliśmy, co by było, gdybyś wtedy zagrał na dużego…

 Tyle lat, a wy pamiętacie nawet swoje słowa…

ZB: Tak, dużo razy o tym myśleliśmy i gadaliśmy.

MK: To siedzi w głowie, ale to nie jest przytłaczające.

ZB: Tak, to nie przytłacza. Ale tylko jeśli nie ma sekwencji, dzisiaj słabo, pojutrze słabo, w następny weekend słabo, znowu słabo, bo wtedy zaczyna się pojawiać wielki dołek psychiczny. Człowiek traci wiarę w swoje umiejętności. A jak się po porażce wygrywa, to tamten mecz znika, przygnębienie mija. No chyba że to jest mecz istotny, o „być, albo nie być”, o medal, to zostaje na zawsze.

Jak do tego doszło, że pierwszy raz w życiu gracie w tym samym klubie?

MK: Ja zawsze chciałem ze Zbychem grać. Miałem w Padwie jeszcze dwa lata kontraktu, ale jak się dowiedziałem, że tu w Warszawie moglibyśmy zagrać razem, to byłem gotów.

ZB: Nigdy nie graliśmy razem, ale zawsze chcieliśmy.

MK: Przyszedł czas, żeby razem w końcu zagrać.

ZB: I przypuszczaliśmy, że to da dobre efekty. Póki co, daje…

MK: To było nasze marzenie i fajnie, że możemy je spełniać, a przy okazji gra w tym sezonie w Politechnice to jest ciekawe wyzwanie, mamy o co walczyć.

Nie ma między wami rywalizacji? Gracie w tej samej dziedzinie, na tej samej pozycji, nie bywacie zazdrośni o sukcesy drugiego?

MK: Nie mieliśmy tak jak na razie okazji rywalizować ze sobą. Zibi był w kadrze A ja byłem w B, graliśmy w innych klubach. W Warszawie też zwykle obaj wychodzimy w szóstce, wiec nie mamy możliwości, żeby rywalizować ze sobą.

ZB: My się raczej uzupełniamy i wspieramy..

MK: …właśnie, raczej się wspieramy! Ja bym w ogóle nie chciał z Zibim rywalizować..

ZB: …właśnie chciałem to powiedzieć, że ja z Michałem nie podejmę rywalizacji. Nawet, jeśli będzie taka sytuacja, czego nam życzę, że będziemy razem w przyszłym roku w pierwszej reprezentacji.


*wkrótce część druga wywiadu, w której moi rozmówcy opowiadają m.in. o swoich wadach i zaletach, lękach i słabościach, pasjach i ulubionych sposobach spędzania wolnego czasu.

 

rozmawiała Ola Piskorska

zdjęcie Michała Kubiaka z azspw.com

Dołącz do grupy dyskusyjnej Volley24.pl. Zarejestruj się i porusz ciekawe tematy dotyczące siatkówki - Zapraszamy!

 

 

 

 

 

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Komentarze (32)
1. Dodane przez miczuś, w dniu - 28-01-2012 14:44 , IP: 95.160.3.237
kocham to ! ;*
2. Dodane przez aga, w dniu - 12-11-2011 22:17 , IP: 213.238.75.179
gdzie moge znalezc 2 czesc wywiadu?? 
podajcie link.
3. Dodane przez SportFan, w dniu - 25-09-2011 09:42 , IP: 77.255.86.201
http://www.sportpolski.tv/tagi/pavel-abramov/wideo/pavel-abramov-zachwycony-hala.html - Abramow zachwycony nową halą w Jastrzębiu!
4. Dodane przez aga, w dniu - 23-01-2011 10:04 , IP: 178.36.162.90
bardzo fajny wywiad. ja sie jednak boje ze politechnika jest za biednym klubem zeby bylo ja stac na utrzymanie tak znakomitych siatkarzy jak bartman i kubiak i ze w przyszlym sezonie ta para bedzie grac juz gdzies indziej :( a szkoda by bylo bo glownie ze wzgledu na nich chodze na mecze ... pozostaje tylko ogladac wszystkie poki graja w wawie i sie tym cieszyc
5. Dodane przez lina, w dniu - 27-12-2010 20:33 , IP: 88.199.169.19
muszę przyznać że też chodzę do liceum i mam identyfikator obsługi pewnego klubu i chcę zauważyć że takie okropne uogólnienia i sprowadzanie wszystkich młodych osób wiążących swoją przyszłość z siatkówką do poziomu tych niewyedukowanych jak to piszecie 'dziennikareczek' jest bardzo niesprawiedliwe i zaburza obraz normalnego społeczeństwa bo tam też można spotkać normalne dziewczyny a nie tylko te z połową mózgu ganiające za gwiazdorami!!
6. Dodane przez koleżanka po fachu ;), w dniu - 26-12-2010 21:29 , IP: 79.162.39.203
Bardzo fajny wywiad, i rozmówcy świetni, oni razem czy osobno są the best ;)
7. Dodane przez xxx, w dniu - 25-12-2010 15:35 , IP: 83.28.51.181
Ej mam ogromną prozbe zrobcie cos takiego np z bartkiem i jaroszem
8. Dodane przez ja, w dniu - 23-12-2010 12:37 , IP: 195.82.160.235
Zastanawiam się skąd biorą sie te dziennikareczki z gimnazjum bo jak próbowałam zainteresować się pisaniem jakis artykułów dla stron internetowych to od 18 lat, a bardzo mi zależało bo chciałąbym wiązać przyszłość z siatkówką ??
9. Dodane przez autorka, w dniu - 22-12-2010 23:17 , IP: 178.182.64.31
druga czesc pojawi sie prawdopodobnie w piatek, w najgorszym wypadku tuz po swietach :)
10. Dodane przez Evelina, w dniu - 22-12-2010 20:19 , IP: 77.114.111.66
Bardzo fajny wywiad. "dom z dużym ogrodem i z boiskiem do siatkówki w ogrodzie"- ja tak mam do tej pory:) I korzystam z tego w każde wakacje kiedy jestem w domu:) A co do "dziennikarek" to Zbyszek i Michał mają rację. Byłam na Memoriale Huberta Wagnera i byłam zaskoczona tym co zobaczyłam-gimnazjalistki z akredytacjami:D No bo chyba jest różnica między wywiadem udzielanym dla młodej osoby, która jest fanką np. Bartka Kurka i nie ma zielonego pojęcia o siatkówce a udzielaniem wywiadu dla młodej osoby której pasją jest siatkówka:) No i jeszcze jedno-Michał, zazdroszczę Ci takiego przyjaciela:) Zibi, Tobie też:)
11. Dodane przez galazka, w dniu - 22-12-2010 19:34 , IP: 79.186.47.192
Świetny wywiad. Taki z innej beczki. 
Faktycznie na meczach aż roi się od małolat biegających z akredytacjami. Albo jak opowiadał kiedyś trener Częstochowy że jakaś "dziennikareczka" pomyliła go z Prielożnym.  
I podejście do kibiców. Sama przekonałam się że jak Zbyszek powie że przyjdzie do kibiców za chwilę to przyjdzie. Na memoriale Ambroziaka też został najdłużej.  
Mam nadzieję że Politechnika zagra na Torwarze w Pucharze Polski
12. Dodane przez nn, w dniu - 21-12-2010 13:03 , IP: 83.4.40.156
kiedy druga część??
13. Dodane przez w., w dniu - 21-12-2010 12:01 , IP: 178.73.50.81
kiedy będzie druga część ?
14. Dodane przez me, myself & I, w dniu - 19-12-2010 14:47 , IP: 80.50.235.178
sam o tym mówił.
15. Dodane przez nnnnn, w dniu - 19-12-2010 14:22 , IP: 83.30.246.89
no co ty?! skąd wiesz? ! 
 
 
MUSIECIE CZĘŚCIEJ ROBIĆ POTRÓJNE WYWIADY NO NIE WIEM NP. JAROSZ KUREK!
16. Dodane przez me, myself & I, w dniu - 18-12-2010 18:30 , IP: 80.50.235.178
Nie wiem, czy pamiętacie, ale Bartman kiedyś również był takim "dziennikarzem".
17. Dodane przez kris00, w dniu - 18-12-2010 00:44 , IP: 212.180.147.126
ta dziennikarka jest genialna
18. Dodane przez polli, w dniu - 17-12-2010 23:00 , IP: 83.238.5.206
fajny wywiad. Większość wywiadów jest jakby wg schematu, podobne pytania, krótkie odpowiedzi a ten jest zupełnie inny
19. Dodane przez ;), w dniu - 17-12-2010 17:20 , IP: 91.94.56.85
bo Zibi woli studentki ;p
20. Dodane przez Laura, w dniu - 17-12-2010 17:12 , IP: 83.26.225.209
Świetny wywiad, z niezwykłą przyjemnością się go czyta. Pełna profeska.Oby więcej takich.
21. Dodane przez zawodnik, w dniu - 17-12-2010 16:06 , IP: 95.40.187.185
1. Prawda, ze te "dziennikarki" to jeden wielki skandal, sam tego doswiadczam. To pozerki, ze smyczami z foto. Zero wiedzy i intelektu, nie mowiac juz o fachowosci bo to dno. Wystarczy zobaczyc kjto siedzi wokol bocznych band kolo boiska. 
2. Potwierdza sie, ze gra za granica daje inne bardziej profesjonalne podejscie do uprawianego zawodu. Tego im szczerze zazdroszcze 
Nigdy nie slyszalem aby ZB lub MK byli wplatani w jakas afere, znaja swe miejsce w druzynie, maja swe autorytety, chca sie dalej rozwijac. To jest OK. 
Oczywiscie, wielu malkontentow ma pretensje do ZB, ze jest impulsywny, ale ja i trenerzy wola takich zawodnikow anizeli cieple kluchy, klientow bez wyrazu. Kibice pewnie rowniez, ale czesto nie lubia sie do tego przyznac bo przeciez oni wiedza najlepiej, podczas gdy wielu z nich nie trzymalo nawet w reku pilki do siatkowki. 
3. Ciesze sie z ich dotychczasowych sukcesow, i zycze dalszych. Jestem pewny, ze je odniosa bo sa jeszcze bardzo mlodzi, i tego tez im zazdroszcze. Ale zycze jak najlepiej. 
4. ZB pokazuje, ze powoli wraca do swej najlepszej formy, zas to wahniecie w dol bylo normalne, po ciezkim sezonie w reprezentacji. Stanowia bardzo grozny duet dla najlepszych. Nie chce myslec co by bylo gdyby mieli lepszych wystawiaczy, a moze i lepszego trenera. 
 
Widac, ze mozna w ciekawy, niesztampowy sposob zaprezentowac sylwetki zawodnikow. Gratuluje autorce, choc nie zawsze wysoko oceniam jej "tworczosc". 
 
P.S. Chlopaki nie przejmujcie sie "krytyka" w wiekszosci dyletantow i dalej do przodu.
22. Dodane przez maust, w dniu - 17-12-2010 15:54 , IP: 217.98.8.12
Fajny wywiad - rzeczowy i taki lekki. Zibi, z tymi licealistkami to pojechałeeeś :D 
Cieszę się, że mamy w Polsce takie młode talenty (vide Bartman czy Kubiak). Czeka ich jeszcze wiele wiele pracy, ale wydają się mieć poukładane w głowie, więc mam nadzieję, że nie spoczną na laurach. W końcu ktoś musi odbudować naszą reprezentację.
23. Dodane przez franek, w dniu - 17-12-2010 11:40 , IP: 77.252.81.184
No to ta 2 to już wielkieeeee gwiazdy - mogą sobie wybierać komu powiedzieć dzień dobry a komu nie
24. Dodane przez ,, w dniu - 17-12-2010 11:27 , IP: 95.143.242.114
swidra? bardziej takiego murilo, bo to taki typ gracza. ma lepsze przyjecie od swidra, porownywalny atak i lepsza zagrywke. w bloku srednio
25. Dodane przez Bobo, w dniu - 17-12-2010 10:49 , IP: 89.79.83.50
Kompletnie inne zdanie mam o Kubiaku ,który zrobił olbrzymi progres, jeżeli dalej będzie się tak rozwijał i nie pogubi gdzieś formy , będziemy mieć drugiego Świderskiego tylko z mocniejszą zagrywką. 
 
Pzdr.

Strona 1 z 2
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x