|
Redaktor: Paweł Nowak
|
|
2010-11-24 20:40:50 |
Pewny awans częstochowianW rewanżowym meczu drugiej rundy Challenge Cup Tytan AZS Częstochowa bez problemu uporał się z holenderskim Langhenkelvolley Doetinchem, wygrywając w trzech setach.
Tytan AZS Częstochowa - Langhenkelvolley Doetinchem 3:0 (25:20, 25:19, 25:22) Set I: Częstochowianie wybiegli na boisko w lekko rezerwowym składzie z Wojciechem Gradowskim i Michałem Hrazdirą na przyjęciu oraz Wojtkiem Sobalą na środku. Pierwszy punkt zdobył atakiem z drugiej linii Hrazdira. Początek seta był wyrównany. Jednak tuż przed przerwą asa serwisowego zafundował Michał Hrazdira i na pierwszą przerwe techniczną zawodnicy schodzili przy stanie (8:4). Po przerwie chwila dekoncentracji i przewaga stopniała (11:10) o czas poprasił Marek Kardos i podziałało to na akademików. Przy dobrej zagrywce Wojciecha Gradowskiego i dobrze funkcjonujacym bloku druga przerwa techniczna miała miejsce przy stanie (16:12). Po czasie prowadzenie utrzymywało sie. Seta atakiem z lewego skrzydła zakończył Michał Hrazdira. Set II: Szkoleniowiec akademików dokonał dwóch zmian. W miejsce Fabiana Drzyzgi wszedł Kuba Oczko a miejsce Bartka Janeczka zajął Miłosz Hebda. I to dzięki jego dobrym atakom AZS prowadził (5:2). Przerwa techniczna przy wyniku (8:4). Po przerwie koncert swojej gry kontynuował Hebda i po jego blokach częstochowianie prowadzili (10:6). Przewaga nie zmianiała się i na drugą przerwe techniczną zawodnicy schodzili przy stanie (16:11). Akademicy stopniowo zwiększali swoją przewage (20:12). W drużynie gości mnożyły się błędy. Trener przyjezdnych prosił o czasy, lecz nic nie pomagało. Seta zakończył zepsutą zagrywką kapitan drużyny przyjezdnych. Set III: Set numer trzy rozpoczął sie od pierwszego prowadzenie gości (0:1). Jednak po chwili wszystko wróciło do normy i po bloku Hrazdiry było (8:4). Po przerwie częstochowianie roztrwonili przewagę (9:8). Przy stanie (10:8) miała miejsce chyba najpiękniejsza akcja spotkania. W obronie jak w ukropie zwijał się Michał Dębiec, opłaciło się to bo po autowym ataku gości AZS prowadził już trzema oczkami (11:8). Mecz toczył się punkt za punkt a po efektownym ataku Wojtka Sobali było już (16:12). Już wtedy było widać, że tego spotkania akademicy nie przegrają. Po atakach Hebdy i Hrazdiry bylo (23:20). Mecz zakończył atakiem z lewego skrzydła Wojciech Gradowski. inf.własna
1. Dodane przez Domi, w dniu - 26-11-2010 14:35 , IP: 178.37.47.40 Super się czyta takie komentarze ,powodzenia to się czuje czytając taką relację
|
2. Dodane przez Smerf_Maruda, w dniu - 25-11-2010 10:46 , IP: 91.90.161.102 Uwielbiam czytać takie relacje z meczy pucharowych.
|
3. Dodane przez zibi, w dniu - 24-11-2010 20:31 , IP: 217.153.95.152 Brawo. I tak dalej, i tak dalej panowie...
| |