siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Krystyna Kula   
2010-11-01 12:19:58

Image
Aleksandr Butko: Najłatwiej szukać winnych

Niespodzianką w pierwszych meczach rosyjskiej Superligi mężczyzn jest bardzo pewna gra nowosybirskiego Lokomotiwu, w barwach którego występuje 24-letni rozgrywający, Aleksandr Butko.

Latem Lokomotiw doznał znacznych strat w swoich szeregach: klub ten opuścili olimpijscy mistrzowie z Pekinu, Amerykanie William Priddy i David Lee, występujący w reprezentacji Rosji, Aleksiej Kazakow, a także Aleksandr Korniejew, Siergiej Baranow, Roman Daniłow i Konstantin Lesik. Na pozostanie w Nowosybirsku zdecydował się jednak Aleksandr Butko, a wraz z nim firmowa gra Lokomotiwu - szybka, uparta i zła.

Poprzedni sezon Lokomotiw rozpoczął od dwóch porażek. Teraz na odwrót, startuje od zwycięstw nad Jarosławiczem i Iskrą, która według ocen ekspertów znacznie się wzmocniła. Spodziewał się Pan takich efektów, biorąc pod uwagę, że latem wasz klub wyraźnie się osłabił?

Nie zgadzam się z tym, że jesteśmy słabsi. Może, patrząc na nazwiska skład nie wygląda tak silnie, jak rok temu, ale to przecież nic nie znaczy. Ważne, - żeby na boisku była prawdziwa drużyna. I my taką mamy. Pod względem bojowych jakości Lokomotiw w Superlidze nikomu nie ustępuje.

Czyli znowu zamierzacie walczyć o medale?

Będziemy dążyć do zwycięstwa w każdym meczu. I zdobyć w regularnej fazie rozgrywek maksimum punktów. A o zadaniach na sezon będzie można mówić wtedy, kiedy zaczną się play-offy. Tutaj wszyscy chcą się dostać, ale miejsc jest tylko osiem. I nikt nie ma ich zagwarantowanych.

Nawet Zenit?

Zenit - może być wyjątkiem. Chociaż nie uważam Kazańców za głównych faworytów czempionatu. W rosyjskiej lidze jest wiele silnych drużyn. "Klasą" nikogo nie ograsz. Weźmy taką Iskrę. Odincowcy zaczęli sezon od dwóch porażek, ale czy można ich spisać na straty? Jestem pewien, że Iskra jeszcze pokaże, na co ją stać. Wystarczy, że wróci kontuzjowany Schöps, ochłonie po mistrzostwach świata Siergiej Makarow...

W Lokomotiwie ze zgraniem, patrząc na pierwsze mecze, nie ma żadnych problemów.

Tak, mamy dobre relacje. Nowi zawodnicy, Thomas Samelvuo i Matias Raymaekers - bardzo dobrze wkomponowali się w drużynę, już czują się jak u siebie w domu. Thomas w ogóle już zdążył stać się duszą Lokomotiwu. On przecież w czasie, kiedy występował w Kaliningradzie doskonale opanował język rosyjski. Fin jakby nie patrzeć, to człowiek o naszej mentalności. Matias to też towarzyski człowiek. Myślę, że osobiste jakości naszych legionerów pod wieloma względami sprzyjają temu, że my z Samelvuo i Raymaekersem świetnie się rozumiemy na boisku.

Wspomniał Pan przed chwilą o Makarowie, który trzy tygodnie temu wrócił z reprezentacji. A dlaczego Panu nie układa się "romans" z narodową drużyną?

Trudne pytanie. Zawodnik musi udowodnić swoje prawo dostania się do składu na treningi. Główny trener dokonuje wyboru. Jeśli nie pojechałem na mistrzostwa świata, to znaczy, że nie zasłużyłem. Pozostaje pracować dalej i czekać na nowe wezwania do reprezentacji.

Na początku lata z reprezentacji dochodziły sprzeczne informacje: a to, że jest Pan kontuzjowany, a to, że jest Pan w konflikcie z Daniele Bagnolim...

Nie było żadnych kontuzji. Konfliktów także. Po prostu Bagnoli wolał innych rozgrywających. Widocznie oni lepiej pasowali do jego modelu gry. Mówię szczerze: żadnej obrazy na trenera nie mam. I kiedy w czasie mistrzostw świata widziałem, jak niektórzy sceptycy prawie, że pragną porażki reprezentacji - żeby tylko Bagnoli zawalił, było mi bardzo przykro. Nie rozumiem, jak można w ogóle kibicować przeciwko swojej reprezentacji. W trakcie mistrzostw stale dzwoniłem do chłopaków - przede wszystkim do Grankina i Komarowa. Po porażce z Serbami byłem moralnie przybity.

Miło Panu słyszeć, że teraz wielu specjalistów uważa Pana nieobecność na mistrzostwach świata za jedną z głównych przyczyn klęski reprezentacji?

Wręcz przeciwnie, puszczam podobne opinie mimo uszu. Przecież to tylko słowa. A u nas w kraju po fakcie wszyscy są mądrzy. Pokazałaby drużyna we Włoszech taki rezultat ze mną - wszyscy by mówili, jaki zły jest Butko i wymienialiby mnóstwo nazwisk innych rozgrywających, którzy zagraliby lepiej. Szukać winnych - to przecież najprościej. Znacznie trudniej zrobić coś pożytecznego.

Zrozumiałym jest, że Bagnolego w reprezentacji zmieni jakiś rosyjski specjalista. Jak by Pan zareagował, jeśli by federacja powierzyła narodową drużynę Pana klubowemu trenerowi Andriejowi Woronkow?

Dlaczego by nie? Roli Andrieja Gienadijewicza w sukcesach Loko nie można nie doceniać. Stworzył w drużynie niesamowitą atmosferę, zawodnicy wierzą trenerowi i walczą na boisku przede wszystkim dla niego. Bez tych warunków sukces jest niemożliwy. Tak w klubie, jak i w reprezentacji.

W trzeciej turze Lokomotiw jedzie w gości do nieprawdopodobnie ambitnego nowicjusza Superligi - do Kuzbassu. Jak nastawiacie się na sybirskie derby?

9 punktów to lepiej niż 6, więc z Kemerowa postaramy się wrócić ze zwycięstwem. Przy tym w barwach Kuzbassu grają teraz David Lee i Siergiej Baranow, którzy w ubiegłym sezonie występowali w Lokomotiwie. Jestem przekonany, że kibiców czeka barwne widowisko.

źródło: Sport-Express

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Skomentuj
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x