Rosja wygrywa; Dmitrij Muserskij showRosjanie pokonali Bułgarię 3:1 i to oni zagrają jutro w meczu o 5. miejsce ze zwycięzcą meczu USA - Niemcy.
Rosja - Bułgaria 3:1 (25:20, 26:24, 20:25, 25:23) Rosja: Chtiej (6 pkt), Grankin (4), Biereżko (13), Muserskij (19), Wołkow (8), Michajłow (19), Komarow (l) - Siwożelez (3), Połtawski, Biriukow, Makarow
Bułgaria: Żekow (2), Kazijski (20), W. Nikołow (21), Josifow (4), Aleksiew (9), N. Nikołow (3), Sałparow (l) - Cwetanow, Bratojew, Penczew (1)
Obaj trenerzy potraktowali to spotkanie poważnie, wystawiając od początku praktycznie najsilniejsze składy. Daniele Bagnoli zdecydował się na zmianę na pozcyji libero - Aleksieja Werbowa zastąpił Walerij Komarow. Z kolei mimo wcześniejszych informacji odnośnie absencji bułgarskiego rozgrywającego Andreja Żekowa, zawodnik ten pojawił się na boisku od pierwszej piłki.
Początek pierwszej partii należał do Bułgarów, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Kolejne 3 punkty po skutecznych atakach zdobyli jednak Rosjanie, a dokładniej jeden zawodnik - Dmitrij Muserskij. Po jego punktowej zagrywce było 11:9 dla "Sbornej". Gdy skutecznie "zbijał" Michajłow i zablokowany został Kazijski zrobiło się 17:13. Wtedy to nastąpił chwilowy zryw Bułgarów, którzy doszli rywala na jeden punkt (17:16). Na więcej jednak nie było ich już w tym secie stać. Rosjanie natychmiast odzyskali 4-punktowe prowadzenie (20:16), a potem powiększyli je do 5 "oczek" dzięki asowi Michajłowa. Taką też przewagę "dowieźli" do końca, a ostatni punkt zdobył Aleksander Wołkow.
Podopieczni Bagnolego poszli za ciosem i w kolejnej odsłonie szybko objęli prowadzenie 4:1, a następnie, po kiwce Grankina, 8:4. Gracze Prandiego ruszyli w pogoń za rywalem i doprowadzili do remisu 13:13. Chwilę później dwie udane akcje wykonał Kazijski, pomylił się Wołkow i było już 17:14 dla Bułgarii. Rosjanom udało się odzyskać prowadzenie (20:19), lecz wtedy "piąty bieg" wrzucił Matej Kazijski. Najpierw skutecznie zaatakował, a potem dwukrotnie zapunktował z zagrywki i jego drużyna miała dwie piłki setowe. Jak się później okazało, były to ich ostatnie szanse na wygranie tej odsłony. Przy stanie 23:24 na zagrywkę wszedł Muserskij i samodzielnie rozstrzygnął końcówkę na korzyść Rosjan, zdobywając 3 kolejne punkty bezpośrednio z zagrywki.
Niepowodzenie to nie załamało jednak Kazijskiego i spółki, którzy od początku trzeciego seta przejęli inicjatywę i nie oddali jej do samego końca. Szybko objęli prowadzenie 8:4. "Sborna" zbliżyła się na 1 punkt (9:8), lecz za kilka minut było ponownie 14:10 dla Bułgarii. Przy stanie 17:19 znów dał o sobie znać Muserskij. Poszedł na zagrywkę, zdobył dwa punkty i zrobiło się 19:19. Od stanu 20:20 punkty zdobywali już jednak tylko podopieczni Prandiego. Tę partię efektownie zakończył Władimir Nikołow, dwukrotnie punktując z serwisu na sam koniec.
Otwarcie czwartej partii ponownie należało do Bułgarii, którzy po bloku na Chtieju prowadzili 7:4. Rosjanie szybko doprowadzili do remisu 8:8 i od tego momentu aż do samego końca seta trwała zażarta walka o zwycięstwo. Żadna z drużyn nie prowadziła różnicą większą niż 2 punkty. Dwukrotnie taką przewagę osiągali Rosjanie, jednakże Bułgarzy dość szybko doprowadzali do remisu. Przy stanie 23:23 zagrywkę zepsuł Kazijski, a w kolejnej akcji Biereżko nie pomylił się na kontrze i "Sborna wygrała" 25:23, a cały mecz 3:1.
Bohaterem Rosjan był Dmitrij Muserskij, zdobywca 19 punktów. Aż 6 razy punktował zagrywką, 3-krotnie blokiem, a atakował ze skutecznością 67%. Dzielnie wspomagał go Jurij Biereżko (57% w ataku i 86% w przyjęciu). Liderem Bułgarów był ponownie Władimir Nikołow, który w ataku uzyskał 68% skuteczności, a także dołożył 4 "oczka" z serwisu. inf.własna
1. Dodane przez del, w dniu - 08-10-2010 22:45 , IP: 79.184.135.153 *on Przepraszam za literówkę
|
2. Dodane przez del, w dniu - 08-10-2010 22:41 , IP: 79.184.135.153 Masz na myśli Nowaka? Bo tylko one ma podobny wzrost.
|
3. Dodane przez azsiak ol, w dniu - 08-10-2010 21:18 , IP: 88.156.16.197 my też mamy wysokiego środkowego!...tu podobieństwa się jednak kończą.
|
4. Dodane przez del, w dniu - 08-10-2010 19:37 , IP: 79.184.88.156 Trudno powiedzieć, czy ten mecz mi się podobał, czy nie. Niektóre zagrania wspaniałe, ale długimi partiami wyglądało to jak pojedynek artyleryjski - armaty ustawione za linią końcową zdobywały punkty albo trafiały w siatkę lub po autach. W sumie zespoły zdobyły 16 punktów z serwisu, a zepsuły 37 zagrywek - razem 53 akcje zakończone właściwie bez gry.
| |