Klątwa Memoriału ?Dziś w Bydgoszczy po raz ósmy rusza Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Podczas trwania poprzednich edycji turnieju dochodziło do pechowych sytuacji w polskiej kadrze, stąd siatkarze żartobliwe nazwali go ... zmorą.
- My to między sobą określamy, że to taka zmora polskiej siatkówki, bo zawsze dzieje się tu coś niekorzystnego dla reprezentacji, przynajmniej od kiedy ja pamiętam - mówi "Szampon". - Zagrałem w trzech memoriałach i za każdym razem mieliśmy problemy - przypomina i wylicza: - W 2005 roku Paweł Zagumny złamał palec (tuż przed memoriałem), a trzech graczy zostało zdyskwalifikowanych za niesportowy tryb życia, w 2007 przed mistrzostwami Europy Piotrek Gruszka skręcił poważnie kostkę, a trzy lata temu ja musiałem zrezygnować z gry z powodów zdrowotnych. Nasz atakujący uspokaja jednak, że klątwa klątwą, ale są też bardzo dobre wspomnienia. - Czasami personalnie mieliśmy poważne kłopoty, ale warto pamiętać, że memoriał bywał też dobrą wróżbą sportową - podkreśla Wlazły. To prawda, bo zawsze w roku, w którym Polacy triumfowali w turnieju upamiętniającym słynnego "Kata", odnosili znaczące sukcesy międzynarodowe. W 2006 r. w Olsztynie biało-czerwoni wygrali w finale z Kubą, a trzy miesiące później zdobyli w Japonii srebro mistrzostw świata. Przed rokiem w Łodzi ekipa trenera Daniela Castellaniego (49 l.) w meczu o pierwsze miejsce odprawiła Włochów, by po niespełna miesiącu świętować mistrzostwo Europy. Żeby tegoroczny memoriał znowu był dobrą wróżbą - tym razem na włoski mundial - nasi siatkarze będą musieli po raz drugi z rzędu rozprawić się z Brazylijczykami, z którymi grają na zamknięcie bydgoskiej imprezy. Wcześniej czeka ich konfrontacja z brązowymi medalistami poprzednich MŚ, Bułgarami, i mecz z teoretycznie najsłabszą w tym gronie reprezentacją Czech. Super Express, Marek Żochowski
|