Zuzanna Efimienko: Bałyśmy się tego meczu- Bardzo mocno mobilizowało nas to, że już tak daleko zaszłyśmy. Mecz z Minczanką w Mińsku był najważniejszy i po prostu trzeba było go wygrać - mówi po awansie do Final Four Challenge Cup środkowa Impel Gwardii Wrocław Zuzanna Efimienko.
Siatkarki Gwardii odniosły historyczny sukces - awans do Final Four Challenge Cup. Wyeliminowały kolejno Lokomotiv Baku, Kanti Schaffhausen oraz Minczankę Mińsk. Teraz czeka je konfrontacja z Galatasaray Stambuł, Dresdner SC i Asterix Kieldrecht w turnieju finałowym, który zostanie rozegrany 20-21 marca. O jego organizację starają się Drezno i Stambuł. Justyna Bednarska: Gdy jechałyście na Białoruś, miałyście nóż na gardle, trzeba było wygrać z przewagą dwóch setów. Czy była to dodatkowa mobilizacja? Zuzanna Efimienko: Bałyśmy się tego meczu, w Mińsku zastałyśmy trudne warunki - zimną halę, na której grają tam hokeiści. Na tafli lodu leżała specjalna wykładzina. Minczanka czuła się w takich warunkach normalnie, my długo nie mogłyśmy się przyzwyczaić. Ale bardzo mocno mobilizowało nas to, że już tak daleko zaszłyśmy w pucharach. Spędziłyśmy sporo czasu w podróży, a ten mecz był najważniejszy i trzeba było go po prostu wygrać. Do końca wierzyłyśmy w zwycięstwo, a teraz ogromnie się z niego cieszymy. Teraz czeka was finał. Którego zespołu obawiacie się najbardziej? - Znamy bardzo dobrze drużynę z Drezna. Często grałyśmy z nimi sparingi i przeważnie wychodziłyśmy z nich zwycięsko. Wiemy, jaką siatkówkę prezentują, więc nie boimy się tej rywalizacji, odpowiada nam ten zespół. Co do pozostałych drużyn, to trochę się obawiamy, ale będziemy przeglądać materiały prezentujące ich grę. Odnosisz sukcesy, jesteś jedną z najzdolniejszych młodych zawodniczek. Czy nie myślałaś o zmianie klubu na taki, który posiada większy budżet? - Nie, na razie jest mi tutaj dobrze - pod względem zaplecza i ludzi, z którymi pracuję. Zaczynamy osiągać coraz więcej, może to przyciągnie sponsorów. Nie chcę opuszczać Wrocławia i czekam na taki moment, że te najlepsze zawodniczki będą przychodziły do nas. *więcej w Gazecie Wyborczej Wrocław
|