Niewykorzystany potencjał. Co można zrobić by nasza siatkówka stała na jeszcze wyższym poziomie?
Od dnia trzynastego września bieżącego roku w sportowej prasie dominuje jeden temat - siatkówka. Właśnie tę datę będziemy pamiętać do końca życia. W tę wspaniałą niedzielę nasi chłopcy zdobyli złoty medal Mistrzostw Europy. O samej imprezie (zarówno o jej sportowym, jak i organizatorskim poziomie) powiedziano już bardzo wiele, dlatego chciałbym zająć się troszkę innym tematem - niewykorzystanym potencjałem siatkarskim naszego kraju. Wcale nie chodzi mi tutaj o wciąż odstający, od choćby włoskiego poziomu, standard szkolenia prezentowany przez rodzimych trenerów, gdyż uważam, że postacie takie jak Radosław Panas, Krzysztof Stelmach, czy Grzegorz Wagner, mimo młodego wieku, już udowodniły, że na trenerskim fachu znają się bardzo dobrze. Chciałem zwrócić uwagę na duże białe plamy na siatkarskiej mapie Polski. Na niewykorzystany potencjał młodzieży z miast, w których siatkówki nie ma wcale lub jest amatorska. Wystarczy przyjrzeć się naszej "złotej czternastce" z Turcji. Wśród miast, z których wywodzą się najlepsi siatkarze starego kontynentu, próżno szukać metropolii jak Kraków, Poznań czy Gdańsk. Króluje natomiast Wałbrzych, który jako jedyny posiada dwóch reprezentantów - Krzysztofa Ignaczaka i Bartka Kurka. Miasta tego nie znajdziemy na liście drużyn startujących w Plus Lidze, czy nawet w I lidze. Skąd brać przykład? Miejscowości godnych uwagi pod tym względem jest wiele. Nawet pomijając ośrodki takie jak Nysa czy Częstochowa, doszukać się można miast takich jak Kęty - liczące niecałe dwadzieścia tysięcy mieszkańców. Cóż zawdzięczamy tej miejscowości? Choćby najlepszego zawodnika ostatnich Mistrzostw Europy - Piotra Gruszkę. Kapitan naszej reprezentacji rozpoczynał swą przygodę właśnie w KKS Hejnale Kęty. Co najważniejsze, Piotr Gruszka nie jest jednym odosobnionym przypadkiem talentu z tego miasteczka. Tam też pierwsze kroki na siatkarskich boiskach stawiał między innymi Mateusz Mika - osiemnastoletni reprezentant Polski kadetów, który na swym koncie ma tytuł wicemistrza Europy Kadetów, podpisany kontrakt zawodowy z Asseco Resovią Rzeszów i imponujące jak na przyjmującego 207 centymetrów wzrostu. Obecnie ciężko jest sobie wyobrazić, jak dużo tracimy, pozwalając podobnym talentom się marnować przez to, że w miastach takich jak Kraków nie ma siatkarskich tradycji. Aby być prawdziwą siatkarską potęgą musimy zaktywizować w podobnym stopniu całą Polskę. Wtedy na pewno będziemy mieli spośród kogo wybierać, a nasza liga będzie jeszcze silniejsza. Niestety nikt nie posiada przepisu na magiczną miksturę, która mogłaby zarażać miłością do siatkówki. Ja również nie znam sposobu, by powiększyć grono osób uprawiających tą cudowną dyscyplinę. Wiem jednak jedno - sukcesy muszą procentować, a sport, któremu kibicuje, jest tak piękny, że przebije się w końcu na pierwsze strony gazet i zagości tam na dłużej. Nie tylko przy okazji kolejnych spektakularnych zwycięstw biało-czerwonych. Nadzieję pokładam również w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych, która w ogromnych dawkach transmituje siatkówkę. Ona już zadba, by zdobywać coraz większe słupki oglądalności, a nie od dziś wiadomo, że nic tak nie kreuje gustów jak mass media. inf. własna
1. Dodane przez gonzo do Smerf-Maruda, w dniu - 30-12-2009 10:30 , IP: 83.9.75.39 Tylko takie uwagi masz do zawodnika? Bardzo trafnie zdiagnozował polskie problemy, nic dodać nic ująć, a ty zamiast podjąć temat, czepiasz się składni. To co napisał zawodnik to są bardzo poważne problemy, przez które polska siatkówka jest kolosem na glinianych nogach. Nie ma żadnej wizji i pracy systemowej. Sukcesy pojawiają się kiedy w danym momencie zbierze się ciekawa grupa z dobrym trenerem, do tego kilka sprzyjających okoliczności. Wystarczy że paru skończy karierę albo wypadnie z innych powodów, albo trener odejdzie i znów jesteśmy w czarnej.... Nie ma u nas systematycznej pracy u podstaw, nie ma żadnego sensownego i skutecznego planu. Kasa jest tylko dla samych związkowców, bo nawet na ubezpieczenia dla zawodników im szkoda.Nie mówiąc o finansowaniu ośrodków w terenie, skąd powinno się brać narybek do reprezentacji. Bardzo trafna diagnoza zawodnika dotycząca mentalności i umiejętności polskich działaczy.
|
2. Dodane przez Łukasz, w dniu - 29-12-2009 18:48 , IP: 88.156.30.154 aha, zapomnialem. powstala przeciez niedawno Akademia Polskiej Siatkowki - wyglada to conajmniej dobrze. Potrzeba czasu na efekty. PZPS nie siedzi z zalozonymi nogami na biurku.
|
3. Dodane przez Łukasz, w dniu - 29-12-2009 18:46 , IP: 88.156.30.154 z drugiej strony popatrzcie na to pod innym katem. nie tylko pod takim, ze PZPS to same zlo. ta sprawa wyglada jak szukanie igly w stogu siana... nie wszedzie da sie trafic. nawet sobie sprawy nie zdajecie, jakie to sa koszty. PZPS tez ma okreslony budzet. Patrzac na nasza siatkowke, absolutnie nie mozna miec pretensji do PZPS'u. dzialaja dobrze... byleby z solarium uwazali :D (to tak zartem)
|
4. Dodane przez kibic, w dniu - 29-12-2009 18:13 , IP: 83.5.101.158 jest tez kilku zawodnikow znanych na parkietach w Polsce z klubu Rafako Raciborz np. Michal Kaminski,Damian Domonik czy Dawid Gunia a miasteczko to jest naprawde male i posiada aktualnie II lige z ktorej przeszedl np do Wielunia Buniak------ jest wiele malych miejscowosci z dobrymi siatkarzami ale trzeba rozeznanaia a tego brak wPZPS
|
5. Dodane przez ojoj, w dniu - 29-12-2009 17:55 , IP: 83.31.209.118 9 stycznia kończy się okno transferowe , na wielu portalach internetowych poświęconych siatkówce dużo się piszę o AZS Częstochowa , klub ten szuka przyjmującego który będzie w stanie zastąpić kontuzjowanego Dawida Murka . Są dwa wyjścia albo kupią bardzo dobrego obcokrajowca (prawdopodobnie będą szukać zawodników którzy na dzień dzisiejszy są ''bez klubów'' -Abbadi ,Contreras , meszaros) .Drugim wariantem jest sprowadzenie młodego zawodnika z Polski .
|
6. Dodane przez Smerf-Maruda, w dniu - 29-12-2009 12:05 , IP: 91.90.161.102 Zawodnik: Też Ci nie wróżę wielkiej kariery, bo nawet w języku ojczystym masz problem ze składnym formułowaniem myśli. "Przy tych ludzxiach z Marysina Wawerskiego z Sulejowka i Elku jest to raczej niemozliwe, bo oni zlali sie steru i beda sie trzymac jak rzep psiego ogona, bo to ich zyciowa szansa aby dla siebie wyciagnac jak najwiecej, zwiedzic za darmo swiat, najesc sie i napic za darmo, a jak juz maja z kims wspolpracowac to tylko ze "swoimi" i tak ich uniezaleznic aby nigdy im sie nie sprzeciwili i aby byli im dozgonnie wdzieczni."
|
7. Dodane przez zawodnik, w dniu - 29-12-2009 11:45 , IP: 77.112.14.105 Niestety ale wiele zalezy od PZPS, od jego energii, wizji i zorganizowania. Nie wiem co robi Pan Sadalski, za co bierze pieniadze, ale nie slyszalem aby gdzies przebywal w tzw. "terenie", takze dzialacze z Wydzialu Szkolenia rzadko zapuszczaja sie w Polske, bo to ani prestiz ani zadne pieniadze. Na tzw.\ prowincji nie uswiadczysz nikogo z centrali. I tutaj jest problem bo jakim sp[osobem mozna podnosic poziom szkolenia, wylawiac talenty. Centrala nie moze funkcjonowac jak panstwo feudalne i podniecac sie sukcesami pierwszych druzyn. Niestety brak jest szkolen branzowych dla kadry szkoleniowej, brak mozliwosci wymienienia sie doswiadczeniami. Praca skautow klubowych tez nie jest zachwycajaca i pozostawia wiele do zyczenia. Najczesciej to poczta pantoflowa, na zasadzie jedena Pani powiedziala drugiej Pani. Powiedzcie kto oglada spotkania nizszych klas, kto interesuje sie trenerami i szkoleniiowcami tam pracujacymi? Dla tych malych z prowincji Warszawa to juz wielki swiat i jakze by mozna tam cos powiedziec, a przedstawic swych uwag to w ogole nie mozna bo albo sie podpadnie lub jest strach przed wielkimi "autorytetami" typu Pan Brandt lub ludzmi Popki z Elku, a jak by sie ktos probowal poskarzyc to juz nie ma co sie w W-wie pokazywac. Ludzie z PZPS nie zdaja sobie sprawy, ze wielcy i dobrzy siatkarze rodza sie na prowincji, gdzie nie ma kamer, pilek, cieplej wody. Ale czy te stereotypy moga byc przelamane? Nie. Przy tych ludzxiach z Marysina Wawerskiego z Sulejowka i Elku jest to raczej niemozliwe, bo oni zlali sie steru i beda sie trzymac jak rzep psiego ogona, bo to ich zyciowa szansa aby dla siebie wyciagnac jak najwiecej, zwiedzic za darmo swiat, najesc sie i napic za darmo, a jak juz maja z kims wspolpracowac to tylko ze "swoimi" i tak ich uniezaleznic aby nigdy im sie nie sprzeciwili i aby byli im dozgonnie wdzieczni. Ci pseudodzialacze maja tylko jeden cel byc wybranym na nastepna kadencje. To nic, ze nie znaja jezykow, fizjologii sportu, marketingu i nie maja pojecia o managmencie. Maja przeciez swoich patronow i maja glos w wyborach, znaja ludzi i uklady i tylko to sie liczy. Dlatego aby pomoc siatkowce Ci ludzie musza odejsc. Trzeba postawic na menadzerow z doswiadczeniem, znajacych sport, jezyki, dobrych organizatorow, ktorzy beda pamietac o calej rodzinie siatkarskiej a nie tylko o tych co maja kase i gdzie cos mozna uszczknac.
|
8. Dodane przez olaa, w dniu - 29-12-2009 11:38 , IP: 94.251.209.67 wiecie co wam powiem, chłopaki to mają jeszcze dobrze, jeśli posiadają "centymetry" i jakiś talent zostają dostrzeżeni, ale dziewczyny? Chociażby takie miasto jak Częstochowa, chłopcy mogą grać w Delic-Polu, mają tam sukcesy, a dziewczyny? Politechnika, w której są duże problemy, trzeba się cieszyć, że w ogóle takich mamy jak Kurek czy Mika. U dziewczyn co? ostatnio tylko środkowe nowe są i 2 rozgrywające, a przyjęcie? nic.. dopiero złote medal dziewczyn nie zostały wykorzystane.
|
9. Dodane przez no, w dniu - 29-12-2009 11:10 , IP: 83.31.246.202 W tym artykule nalezoalo rowniez wspomniec o naszej lidze siatkarskiej , tzn co trzeba zrobic aby poprawic poziom ligi. Tutaj najlepszym przykladem moze byc Turcja ktora stawia na trenerow z zagranicy( najczesciej z wloch ), sprowadzaja coraz to lepszych zawodnikow (Gardner ,granvorka,soto,divis ,milar ,stoykov i wielu innych) my natomiast wybieramy zawodnikow slabszej klasy o malo znanym nazwisku a przeciez o takich graczy jak np antiga mlodzi zawodnicy moga sie wiele pozytecznego nauczyc ,abramov (choc w jastrzebiu trudno znalezc mlodego przymujacego). Tutaj tez kluby musza racjonalnie mylsec bo przeciez tutaj tez liczy sie dobro naszej siatkowki =)
|
10. Dodane przez arekstaw do bobo, w dniu - 29-12-2009 11:03 , IP: 83.20.229.175 Mika to przyjmujący, a przyjęcie Buszek i Kurek było by dla repry zabójcze..... dwaj ofensywni zawodnicy z marnym przyjeciem. musi byc jakaś równowaga
|
11. Dodane przez maczo, w dniu - 29-12-2009 10:42 , IP: 83.12.148.27 ja wam powiem jedno nazwisko , Łukasik 15 , lat , ponad 2 m wzrostu talent niesamowity! uslyszycie o nim juz wkrotce!
|
12. Dodane przez Bobo, w dniu - 29-12-2009 09:59 , IP: 89.72.13.95 Jeżeli chodzi o sam rozwój zawodnika na pewnym poziomie decyduje już psychika. Ja pamiętam jeszcze Gromadowskiego za czasów KK on to sie zapowiadał... Kolejnym takim graczem był Gierczyński gdzie z najlepszego skrzydłowego naszej ligi został ławkowiczem, któremu już brakuje tego błysku na boisku. Do Autora: Wiadomo ,że graczy w takim wieku pokroju Kurka znaleźć będzie ciężko. Uważam że przyszłość siatkówki mamy. Chociażby Środek :Wiśniewski Nowakowski Skrzydło: Kurek,Buszek Atak: Janeczek, Mika Rozegranie: Drzyzga, Łomacz Libero : Zatorski ( już jest lepszy od obenych ), Stańczak I najważniejsze mają się od kogo uczyć. Bo gracze jak Winiarski/Wlazły a nawet Zagumny mają jeszcze kilkanaście/kilka. Więc perspektywy są a co się z tym wiąże odpowiednie szkolnictwo. Siatkarzy potrafimy szkolić:-)
|
13. Dodane przez Pio68, w dniu - 29-12-2009 09:03 , IP: 88.199.100.129 Wałbrzych posiada ?! dwóch reprezentantów.....Igła tam sie urodził i tam faktycznie rozpoczął granie w Chełmcu, ale Bartek tylko się tam urodził, ale grę zaczynał w Nysie....trche naciągane to "królowanie" Wałbrzycha...
|
14. Dodane przez karolina, w dniu - 29-12-2009 08:58 , IP: 217.153.173.69 chyba Mateusz Mika :P
|
15. Dodane przez błąd, w dniu - 29-12-2009 08:54 , IP: 81.161.202.14 chyba Mteusz Mika
| |