Ćwierćfinały Pucharu PolskiPodsumowanie pierwszej rundy ćwierćfinałów Pucharu Polski
Pierwszy dzień ćwierćfinałów Pucharu Polski rozpoczął się w Jastrzębiu, gdzie miejscowi siatkarze podejmowali Olsztyński AZS. Mając w pamięci spektakl z 8 kolejki Plus Ligi, w którym po zaciętym spotkaniu gospodarze (Jastrzębski Węgiel) ostatecznie wygrali 3:2, mieliśmy nadzieję na pasjonujące widowisko. Niestety akademicy nie potrafili przeciwstawić się solidnie grającej drużynie ze Śląska, która gładko zwyciężyła 3:0 (25:21, 25:22, 25:13). W pierwszych dwóch setach olsztynianie potrafili nawiązać wyrównaną walkę, a losy setów rozstrzygały się dopiero w końcówkach. O zwycięstwach Jastrzębskiego w tych partiach zadecydowała głównie dobra zagrywka, która utrudniała przeciwnikowi rozegranie ograniczające się do grania skrzydłowymi. Dodatkowo gospodarze zachowali zimną krew w końcówkach, co pozwoliło im na dość pewne zwycięstwa. Na podkreślenie zasługuje także postawa środkowych Jastrzębskiego Węgla. Zarówno Nowik jak i Czarnowski nieźle spisywali się na bloku i jeszcze lepiej współpracowali ze swym rozgrywającym, który odważnie posyłał im piłki. Ostatni set to dramatyczna postawa przyjezdnych. Poza Winnikiem chyba nikt po stronie olsztynian nie utrzymał poziomu godnego Plus Ligi. Wręcz dziecinne błędy, nieporozumienia oraz kłótnie sprawiały, że w ostatnim secie AZS UWM Olsztyn nie był w stanie w żaden sposób zagrozić gospodarzom, czego odzwierciedleniem jest wynik decydującej partii. W drużynie z Jastrzębia na szczególne pochwały zasługuje Yudin, który świetnie radził sobie nie tylko w ataku, ale również w polu zagrywki. Po drugiej stronie siatki na wyróżnienie zasłużyli Winnik i Paulo, którzy w całym meczu utrzymali solidny poziom. Choć wynik dwumeczu wydaję się być rozstrzygnięty to rewanżowe spotkanie może dostarczyć wielu emocji jeśli tylko AZS pokażę pełnię swych możliwości, a Jastrzębie po wygraniu jednego seta nie wystawi do boju głębokich rezerw. Jastrzębski Węgiel : AZS Olsztyn - 3:0 (25:21, 25:22, 25:13)
Składy:
Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Yudin, Hardy, Nowik, Abramow, Czarnowski, Rusek (L), oraz: Master AZS UWM Olsztyn: Oczko, Winnik, Siezieniewski, Gunia, Paulo, Kowalczyk, Andrzejewski (L), oraz: Józefacki, Kusaj, Stańczuk, Tomczyk, Jacyszyn Rewanż: Ostróda, 3 stycznia Drugi mecz odbył się w Będzinie. Lokalny MOS Interpromex po nieoczekiwanym zwycięstwie nad Domex Tytan AZS Częstochową podejmował Kędzierzyńską Zaksę. Wynik był łatwy do przewidzenia, a mecz pokazał wyraźną różnicę pomiędzy wiceliderem Plus Ligi a drugoligowcem. Rezultat 0:3 (15:25, 14:25, 16:25) odzwierciedla boiskowe wydarzenia. Goście rozpoczęli mecz podstawowym składem i w pełni skoncentrowani po kilku chwilach prowadzili już 0:4. Młodzi stremowani zawodnicy ze Śląska nie mogli przebić się przez blok rywala, mieli problemy z przyjęciem, a Zaksa systematycznie powiększała swą przewagę. W odniesieniu zdecydowanego zwycięstwa nie przeszkodziła przyjezdnym nawet lekka kontuzja Ruciaka który już w pierwszym secie musiał opuścić boisko. Druga odsłona to kontynuacja historii z pierwszej partii. W tym secie trener Stelmach rozpoczął składowe roszady. Na środku Szczerbaniuka zastąpił Kaźmierczak. Imponująco prezentował się Samemelvuo, który dynamicznymi atakami odbierał młodzikom z Będzina chęci do gry. W ostatniej partii szkoleniowiec przyjezdnych posłał do boju rezerwowych – Pilarza, Martina, Witczaka i Kacprzaka. Niewiele zmieniło to obraz gry, choć na początku seta drużyna gospodarzy po raz pierwszy w meczu objęła prowadzenie. Nawet rezerwowy skład Kędzierzyna stanowił zbyt solidną zaporę dla podopiecznych Rafała Legienia, którzy sprawiali wrażenie oczekujących na jak najszybsze zakończenie meczu. Pomimo sromotnej porażki swojego zespołu zawodnicy tacy jak Syguła czy Świechowski zasługują na szczere komplementy, gdyż spisywali się naprawdę nieźle, a całą drużynę pochwalić należy za odwagę i wolę walki. Wśród gości świetnie spisywali się między innymi Masny i Jarosz. Atakujący Zaksy oprócz tego, że był niezawodny w ataku bardzo dobrze prezentował się w bloku. Nikt nie ma złudzeń co do tego który z tych zespołów awansuje do dalszej fazy rozgrywek. Zagadką pozostaje tylko jedno - jak to możliwe, że to nie Częstochowa walczyła w tym ćwierćfinale? MKS MOS Interpromex Będzin - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (15:25, 14:25, 16:25) Składy: MKS MOS Interpromex Będzin: Kantor, Miller, Syguła, Dzierżanowski, Zborowski, Świechowski, Potera(l) oraz Łapuszyński,Mędrzyk, Tomczyk, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Ruciak, Sammelvuo, Jarosz, Masny, Gladyr, Szczerbaniuk, Mierzejewski(l) oraz Kacprzak, Kaźmierczak, Martin, Witczak, Pilarz Rewanż: Kędzierzyn-Koźle, 2 stycznia
Po wtorkowych spotkaniach z pewnością można było odczuwać niedosyt związany z brakiem emocji. Na szczęście kolejny dzień zmagań okazał się być o wiele bardziej interesujący. Pierwsze starcie miało miejsce w hali Podpromie w Rzeszowie, gdzie spotkała się Asseco Resovia Rzeszów i Skra Bełchatów. Pojedynek nazwany przedwczesnym finałem elektryzował całą siatkarską Polskę i nie rozczarował. Wynik 3:0 (25:21, 25:22, 25:23) nie odzwierciedla przebiegu gry. Skra rozpoczęła spotkanie w swoim pucharowym ustawieniu – z trzema przyjmującymi. Początek spotkania to słabe zagrywki zawodników z Bełchatowa, świetne rozegranie Redwitza oraz marna postawa Antigi i Bąkiewicza w ataku. Ciężar zdobywania punktów wziął więc na swe barki Kurek. W związku z fatalną postawą skrzydłowych trener Nawrocki wprowadził na boisko Novotnego, który zastąpił reprezentanta Francji. Nie najlepsze przyjęcie bełchatowian pozwoliło jednak siatkarzom z Rzeszowa zdobyć znaczącą przewagę której nie oddali do końca seta. O wyniku tej partii zadecydowały przede wszystkim punkty zdobyte po błędzie przeciwnika oraz jakość przyjęcia. Drugą odsłonę spotkania od prowadzenia rozpoczęła Skra, jednak cieszyła się nim tylko do pierwszej przerwy technicznej. Po świetnej grze środkowych Resovia objęła prowadzenie. Dzięki dobrej zmianie Gierczyńskiego, który wszedł na boisko za Akhrema, pomimo chwilowych kłopotów gospodarze rozstrzygnęli tego seta na swoją korzyść. Trzecią partię Skra rozpoczęła z Dobrowolskim na rozegraniu. Zmiana ta przyniosła pozytywne efekty, grał on prościej ale za to skuteczniej od Falaski. Był to bezapelacyjnie najbardziej wyrównany set, ale dzięki fenomenalnej postawie Gierczyńskiego i Grzyba (który w końcu zaczął grać dynamicznie) to Resovia okazała się być górą. Zespół z Rzeszowa był lepszy w każdym momencie spotkania, niezależnie od zmian przeprowadzanych przez trenera Nawrockiego. Taki wynik, choć w pełni zasłużony, na pewno jest sporą niespodzianką, gdyż wszystko wskazuje na to, że w rewanżu Skra nie zdoła odrobić strat i zabraknie jej w finałowym turnieju Pucharu Polski. Asseco Resovia Rzeszów : PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:21, 25:22, 25:23)
Składy: Resovia: Redwitz, Akhrem, Oivanen, Grzyb, Wika, Perłowski, Ignaczak (L), oraz: Gierczyński, Papke Skra: Falasca, Kurek, Antiga, Pliński, Bąkiewicz, Możdżonek, Gacek (L), oraz: Novotny, Dobrowolski, Wlazły Rewanż: Bełchatów, 2 stycznia
Ostatnim meczem pierwszej rundy ćwierćfinałów było spotkanie Delecta Bydgoszcz – Siatkarz Wieluń. Faworytem zdawała się być Delecta, choć mecze w pucharach rządza się swoimi prawami. Tak było także w tym przypadku, gdyż wygrali goście 1:3 (29:27, 20:25, 19:25, 23:25) Po obu stronach siatki zobaczyliśmy w wyjściowych składach najlepszych zawodników, jakimi dysponowali trenerzy. Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami od prowadzenia siatkarzy z Bydgoszczy. Dzięki świetnej dyspozycji Bartłomieja Matejczyka na rozegraniu Siatkarzowi Wieluń udało się doprowadzić do zaciętej końcówki, którą jednak przegrali. O zwycięstwie Delecty w tej partii zdecydowała bardzo wysoka skuteczność Szymańskiego oraz dobra postawa Cervena. Na nieszczęście dla gospodarzy ich atakujący potrafił utrzymać wysoki procent skuteczności tylko w pierwszym secie, co odbiło się na wyniku pozostałych. Choć całkiem nieźle przy siatce spisywał się Sopko, Delecta była bezradna i nie potrafiła niczym odpowiedzieć na fenomenalną grę pasywnym blokiem oraz obronę swoich przeciwników. Dwa ostatnie sety to popis gry Krysia, który z pewnością zasłużył sobie na tytuł MVP tego spotkania. Libero z Wielunia był królem parkietu. Wykazał się genialnymi umiejętnościami w asekuracji bloku, obronie a także bardzo solidnie przyjmował zagrywkę rywala. To głównie forma Krysia, Matejczyka oraz Lubiejewskiego zadecydowała o wyniku spotkania i nie zmienia tego nawet fakt, że trener Dacewicz w samej końcówce meczu zdecydował się na podwójna zmianę wprowadzając na boisko Stelmacha i Sarneckiego. Kwestia awansu jest jednak dalej otwarta. Pamiętać trzeba o tym, że, pomimo dzisiejszego wyniku, Delecta jest zespołem o wiele silniejszym (przynajmniej teoretycznie) od swojego przeciwnika, dlatego rewanż zapowiada się niezwykle ciekawie. Delecta Bydgoszcz – Pamapol Siatkarz Wieluń 1:3 (29:27, 20:25, 19:25, 23:25)
Składy:
Delecta: Gruszka, Jurkiewicz, Woicki, Cerven, Szymański, Sopko, Lambourne (L) oraz Lipiński, Serafin Pamapol: Lubiejewski, Matejczyk, Wołosz, Zajder, Kordysz, Buniak, Kryś (L) oraz Sarnecki, Stelmach Rewanż: Wieluń, 4 stycznia inf. własna
1. Dodane przez kibic, w dniu - 28-12-2009 17:53 , IP: 83.27.192.170 Nowak też był na boisku w meczu Siatkarza z Chemikiem
|
2. Dodane przez Pio68, w dniu - 25-12-2009 19:04 , IP: 89.76.175.55 KK -- my tez w sumie mamy farta, nie musielismy grac z Cz-wą, na pewno nie byłoby tylko łatwo , szybko i przyjemnie jak z MOS-em...... a ,że Jastrzebie w półfinale?! Resovia pokonała w koncu skrę, więc może nam tez się uda wygrać z nimi w meczu o coś.....mam taka nadzieję...
|
3. Dodane przez KK, w dniu - 25-12-2009 18:21 , IP: 77.89.76.233 FARTA MAJĄ RZESZOWIANIE ŻE W PÓŁFINALE CZEKA NA NICH CHYBA JEDNAK WIELUŃ TO SOBIE AWANSUJĄ DO FINAŁU A MY OCZYWIŚCIE Z JW
|
4. Dodane przez Minia do KK, w dniu - 25-12-2009 16:08 , IP: 88.156.6.28 Dyktuje warunki, bo narazie ma przewage i to dużą, ja tak to rozumiem. Będzie ciężko Skrze, nie mogą stracic ani jednego seta. Resovia jak wygra 1 seta może wpuścić juz same rezerwy.
|
5. Dodane przez KK, w dniu - 25-12-2009 13:46 , IP: 77.89.76.233 DYKTUJE WARUNKI W CZYM CO? CHYBA W MAKAO
|
6. Dodane przez tonny, w dniu - 25-12-2009 11:25 , IP: 62.133.148.160 Porównywanie Resovii z poprzednich sezonów do Resovii z tego sezonu jest trochę nie na miejscu.
|
7. Dodane przez adik, w dniu - 25-12-2009 09:56 , IP: 89.230.31.82 Tak czy inaczej to Resovia dyktuje warunki...
|
8. Dodane przez max76, w dniu - 24-12-2009 19:26 , IP: 89.230.77.244 Aivos, doceniam swój zespół jak najbardziej, ale wiadomo ile batów już dostaliśmy od Bełchatowa. Tyle meczów w przeszłości, gdzie byłem pełny wiary a potem kubeł wody na głowę, nauczył mnie pokory, szczególnie w meczach przeciwko Skrze. Ale zgadzam się, gdyby Skra była w formie, to może nie tyle co by zmiotła Sovię ale mogło by być podobnie jak w drugiej kolejce PLS w tym sezonie, gdzie Resovia rozegrała chyba swój najlepszy mecz i uległa 2-3.
|
9. Dodane przez aivos, w dniu - 24-12-2009 17:23 , IP: 79.190.206.142 to chyba nie doceniasz swojej Sovii pisząc :Skra to Skra. Oby udało się mojej Sovii ugrać seta albo i więcej Więcej wiary człowieku bo widze że jestes w gronie : jakby Skra byla w dobrej formie to by zmiotła Resovię gratuluję !
|
10. Dodane przez max76, w dniu - 24-12-2009 14:32 , IP: 89.230.77.244 cyt: "gdyż wszystko wskazuje na to, że w rewanżu Skra nie zdoła odrobić strat i zabraknie jej w finałowym turnieju Pucharu Polski." Chyba jednak to troszkę za mocne słowa. Skra to Skra. Oby udało się mojej Sovii ugrać seta albo i więcej w Bełchatowie ale nie chwalmy dnia przez zachodem.
| |