|
Redaktor: Natalia Brosig
|
|
2009-08-28 23:11:47 |
Polskie nadzieje, podejście drugieKilka tygodni temu z niecierpliwością czekaliśmy na występ naszych juniorów na mistrzostwach świata.I doczekaliśmy się. Trzy porażki w rozgrywkach grupowych spowodowały, że marzenia o medalach prysły niczym bańka mydlana. Teraz przyszedł czas na kadetów. Grupa bez wątpienia jest ciężka, ale chcąc zdobywać medale, trzeba wygrywać ze wszystkimi. - pisze na swoim blogu Marcin Lew.
Kilka tygodni temu z niecierpliwością czekaliśmy na występ naszych juniorów na mistrzostwach świata. Na to, co osiągną nadzieje polskiej siatkówki, zawodnicy, z których już w tej chwili kilku gra ze znakomitym skutkiem w PlusLidze. I doczekaliśmy się. Trzy porażki w rozgrywkach grupowych spowodowały, że marzenia o medalach prysły niczym bańka mydlana. A jak nie gra się o najwyższe laury, to później gra się o nic. Na nic więc pocieszenia, że później nasi już wygrywali.
Teraz przyszedł czas na młodszych siatkarzy, kadetów, którzy we Włoszech rozpoczną czempionat. I dostaną okazję, do zrewanżowania się, za krzywdy (tzn. porażki) jakich doznali ich starsi koledzy. A rewanż nastąpi bardzo szybko. Podobnie jak juniorzy, także kadeci zmierzą się bowiem w grupie z Rosją i Brazylią. Stawkę uzupełnią Indie, z którymi nasi młodzi chłopcy zagrają dziś. Grupa bez wątpienia jest ciężka, ale chcąc zdobywać medale, trzeba wygrywać ze wszystkimi.
A czy naszych stać na medale? Patrząc na składy juniorów i kadetów, to bardziej doświadczona była starsza drużyna, która jednak z Indii wróciła z niczym. W siatkówce, szczególnie młodzieżowej, większe znaczenie czasami ma jednak tzw. „drużyna", niż zlepek dobrych zawodników. Może więc ta grupa osiągnie coś więcej.
Może w tej chwili większość kibiców niewiele wie o zawodnikach, których za kilka lat może oklaskiwać na parkietach ekstraklasy. Może i nazwiska takie jak Hebda, Buchowski czy Mika, niewielu jeszcze coś mówią, szczególnie w porównaniu do starszych już Kłosa, Zatorskiego czy Drzyzgi. Ale to właśnie ci gracze, w połączeniu z nieco starszymi kolegami, mogą już walczyć o medale w polskich mistrzostwach świata w 2014 roku.
Na razie jednak zostaje im walka o prymat w najmłodszej kategorii świata siatkówki. Później przed nimi jeszcze dwa kolejne lata walki, już w kategorii juniorów. Na seniorskie sukcesy przyjdzie więc czas. Wielu z tych młodych graczy już teraz jest jednak w orbicie zainteresowań najlepszych polskich klubów, a niektórzy już nawet mają zawodowe kontrakty. Ci, którzy takich jeszcze nie mają we Włoszech walczyć będą nie tylko o medale, ale także o swoją zawodową przyszłość. A ci najlepsi? CV z tytułem mistrza świata wygląda lepiej w targach o kolejne kontrakty. Dodatkowo już na progu swojej kariery, ci młodzi chłopcy mają też szansę na stałe wpisać się do historii polskiej siatkówki. Wszystko teraz w ich rękach i głowach.
Źródło: marcinlew.blox.pl
|