Salon odrzuconychNasza przetrzebiona kontuzjami reprezentacja pod wodzą nowego szkoleniowca odnosi ostatnio sukces za sukcesem, co uszczęśliwia bardzo już głodnych zwycięstw kibiców. Uważne przyjrzenie się poczynaniom Castellaniego przynosi jednak pewne wątpliwości.
Za nami trzy mecze eliminacji do MŚ i trzy mecze memoriału Wagnera. Sześć pięknych zwycięstw i jeden bardzo istotny awans. Pasmo sukcesów i wreszcie radość biało – czerwonych kibiców. To wszystko nie ulega wątpliwości, z naszą reprezentacją jest dobrze, jest lepiej niż było w Lidze Światowej, a jest w ogóle świetnie, kiedy przypomnimy sobie, ilu naszych kluczowych graczy, współautorów sukcesów ostatnich lat, wyeliminowały z gry w tym sezonie poważne kontuzje. Jednak warto na chwilę rozwiać te opary błogiej szczęśliwości i przyjrzeć się dokładniej poczynaniom argentyńskiego trenera. Zaczął on swoją pracę w trudnej rzeczywistości, kiedy polscy reprezentanci od dawna już nie mogli dorosnąć do oczekiwań narosłych po wspaniałym 2006 roku, ale dostał spory kredyt zaufania od PZPS i pewność, że nikt go nie będzie wyrzucał po jednym nieudanym turnieju. Dostał też zadanie – odmłodzenie i poszerzenie kadry w perspektywie ewentualnej obrony tytułu w MŚ 2010, a już na pewno walki o złoty medal w MŚ 2014, które odbędą się w Polsce. Pierwsza decyzja Castellaniego była świetna i przyjęta z dużym zrozumieniem, a nawet entuzjazmem – zmęczeni i schorowani zawodnicy podstawowego składu dostali wolne na Ligę Światową, a zamiast nich powołana została cała plejada młodych i bardzo młodych siatkarzy, których ewentualne wcześniejsze przygody z kadrą trwały tylko chwilę. Z tej licznej grupy planowano wyłonić naszą drugą i trzecią szóstkę. Sytuacja potoczyła się inaczej, pierwsza szóstka prawie w całości wylądowała na operacjach i rehabilitacjach, a młodzi reprezentanci zaczęli walczyć o miejsce na boisku w kluczowych imprezach. Wszystko byłoby wręcz idealnie, gdyby ta walka była czysta i o jasych regułach. Ale, niestety, coraz wyraźniej widać, że od początku rywalizacja między zawodnikami była fikcją, a karty zostały rozdane znacznie wcześniej. Po prostu do jednych trener ma zaufanie, a do innych nie i już. I patrząc dzisiaj na sfrustrowane miny i sztuczne uśmiechy do złej gry Bartmana, Ignaczaka, Gromadowskiego, a przedtem jeszcze Grzyba, wycierających po raz kolejny kwadrat dla rezerwowych, widać, że oni też już to wiedzą. W dzisiejszym meczu finałowym memoriału Wagnera po raz kolejny w pierwszej szóstce wyszedł Kurek. To świetny, sympatyczny, perspektywiczny siatkarz (choć, słysząc nieustannie peany Castellaniego nad jego postępem po 8 tygodniach ciągłej gry, nie można nie pomyśleć o w takim razie bezsensownie zmarnowanych 30 tygodniach siedzenia na klubowej ławce) z mocnym, dynamicznym atakiem. Jego zmiennikiem według koncepcji trenera jest Bartman, ponieważ, jak twierdzi nasz szkoleniowiec, nikt na świecie poza Coprą Piacenza nie gra dwoma ofensywnymi przyjmującymi. No cóż, Copra to aktualny mistrz Włoch, więc nie rozumiem, dlaczego to miałby być zły wzór. Przy okazji, w Itasie Trentino często grają razem Winiarski i Kazijski i ciekawa jestem, który z nich w takim razie jest ten defensywny? Wracając do meczu, w III secie świetnie dotąd grający Kurek zacina się, popełnia kolejne błędy na przyjęciu i w ataku. Trwa to i trwa, sam zawodnik zaczyna się męczyć i spoglądać błagalnie na trenera. W końcu Castellani woła … Ruciaka. Ruciak zgodnie z założeniami to nasz drugi defensywny przyjmujący, zmiennik Bąkiewicza. Czyli wnoszę z tego, że dwoma ofensywnymi nie można grać, a dwoma defensywnymi można? Szczególnie w sytuacji, kiedy i tak nie mamy mocnego, niezawodnego atakującego? W końcu nasz szkoleniowiec przywołał Bartmana, ale znowu jakoś tak nieszczęśliwie wyszło, że ani w tym ani w następnym secie na boisko go nie wpuścił. Posiedział na ławce i smutny wrócił do kwadratu. Nasuwa się tu kilka pytań. Czy jeżeli grzejący na co dzień ławę Kurek się tak świetnie rozwinął grając prawie w każdym meczu, to czy od lat grający na co dzień w podstawowym składzie swoich klubów Bartman nie rozwinął by się może jeszcze lepiej, gdyby dać mu szansę? Czy naprawdę nie dało się w memoriale, meczach w końcu o nic, przetestować kombinacji Bartman – Kurek, szczególnie kiedy atakujący nie jest mocny, a rozgrywający klasy światowej nie musi mieć perfekcyjnego przyjęcia w każdej akcji? Może by się okazało, że to jest najlepsza koncepcja przy braku Wlazłego? Czy jeżeli już przyjmujemy, że Bartman jest zmiennikiem Kurka, nie należałoby go jednak wpuszczać na boisko w sytuacjach kiedy Kurek gra słabo? Jaka jest ta wyraźna, decydująca przewaga Kurka nad Bartmanem, jeżeli ostatnio w tych rzadkich momentach, kiedy Bartman grał cały mecz, jego statystyki nie były nijak gorsze od Kurka? Pewnie podobnie czują się Gromadowski i Ignaczak, którzy z rzadka dostają swoje szanse, i to w najmniej istotnych meczach, a w żadnym aspekcie nie są gorsi od swoich odpowiedników na boisku. Ignaczak jest nawet wyraźnie lepszy od Gacka ostatnio. Oczywiście, w każdej kadrze jest rywalizacja i selekcja. Chciałabym tylko, żeby reguły tejże selekcji w naszej kadrze były jasne i czytelne dla samych zawodników i dla kibiców, a nie zależały od widzimisie szkoleniowca. Na razie ewidentnie nie są. Poza tym musimy teraz rozwijać, wspierać i ogrywać wiecej niż jedną szóstkę, bo inaczej kilka kontuzji i obudzimy się za 3-5 lat z ręką w tym samym nocniku.. Już na koniec chcę zauważyć, w komentarzu do jakże licznych aluzji do proweniencji klubowych zawodników i trenera, że nie jest niczym dziwnym ani nagannym, że podstawą reprezentacji kraju są siatkarze z klubowego mistrza tegoż kraju. Zdarza się to wszędzie i jest logiczne. Zgoda, niech tak będzie i w Polsce, ale pod warunkiem, że ci siatkarze będą po prostu najlepsi. Powie ktoś, o co chodzi w tym całym felietonie, przecież powołał ich wszystkich na Mistrzostwa Europy? Jasne, tylko zobaczymy, ile setów (już nawet nie meczów) ci odrzuceni zawodnicy rozegrają i czy przypadkiem nie będą to same sety nieznaczące dla ostatecznego wyniku… zgodnie z definicją felietonu, tekst powyższy jest całkowicie subiektywny i prezentuje własne poglądy autorki, a nie całej redakcji
1. Dodane przez asd, w dniu - 02-09-2009 17:03 , IP: 83.10.211.160 Wiadomo dlaczego pani redaktor tak broni głównie bartmana oboje są z warszawy między innymi dlatego nie lubię ani tego miasta jak i jego mieszkańców większość może nie wszyscy ale ludzie są tam zarozumiali i przede wszystkim chcą żeby wszystko dosłownie wszystko było po ich myśli. Wracając do tematu skoro nie było czasu to może pani redaktor woli wypróbować przyjęcie Bartek i Bartman na ME i grać wtedy tylko skrzydłami jak pani proponuje i żeby co drugi atak był zablokowany bo gra będzie zbyt czytelna? Awans w Gdyni to nie jest powód do radości i ,,odgrywania fanfarów"? A no racja przecież nic by się nie stało jakby nasza drużyna nie zagrała w MŚ i nie próbowała obronić tytułu przecież to tak mało prestiżowa impreza. Sorry za ironię ale to już mnie naprawde wnerwia jak nie pasuje komuś (to do wszystkich którym coś nie pasuje) drużyna to czemu sam nie startował na trenera wtedy mógłby dać bartmana na boisko i grać nim cały czas?
|
2. Dodane przez Kibic niezrzeszony, w dniu - 30-08-2009 18:29 , IP: 77.253.180.222 Nie z takimi żłobami Bartaman grał na przyjęciu.Ale D.C tez ma swoje ale .Może czasami by ściagnął swoje bryle.
|
3. Dodane przez autorka, w dniu - 30-08-2009 17:48 , IP: 212.180.147.126 Zgodnie z obietnicą odpowiadam niniejszym na komentarze do mojego felietonu. Nie odpowiadam na wycieczki osobiste oraz inwektywy, bo szkoda mojego czasu na anonimowych internetowych frustratów. 1. Nie zgadzam się z często padającą tu tezą, że jak jest dobrze, czyli są zwycięstwa, to mamy klaskać i milczeć. Zgodnie z tym podejściem w czasie LŚ wszyscy powinniśmy nie ustawać w krytyce oglądając żenujące momentami występy naszych siatkarzy. Tymczasem mieliśmy świadomość, że w perspektywie długoterminowej jest to pewien koszt wart poniesienia i nikt się nie czepiał. I o tym mówię: o patrzeniu na grę naszej reprezentacji w perspektywie zarówno krótkoterminowej (wygraliśmy kwalifikacje, świetnie) jak i długoterminowej (czy dobrze budujemy drużynę na Londyn 2012 i Polskę 2014?). 2. Nie kibicuję Skrze (ani Olsztynowi :-)), ale nie mam nic przeciwko (jako warszawianka wiem jak to jest być permanentnie atakowanym przez całą resztę kraju za to, że się jest najlepszym ;-)) tej drużynie. Z mojego punktu widzenia oczywista jest duża liczba zawodników mistrza kraju w reprezentacji kraju, nawet niech sobie będzie cała czternastka, byle by było to jasno wytłumaczone i akceptowane przez innych zawodników, a wszystkich obowiązywały te same kryteria i zasady. 3. Co do porównania Kurka i Bartmana, to zwracam uwagę na te kilka postów, które ściśle wyliczały z jakim przeciwnikiem i z jakim rozgrywającym grali Bartman, Gromadowski czy Ignaczak. Zwykle z trudniejszym przeciwnikiem i z gorszym rozgrywającym. Ani Bartman ani Gromadowski nie zagrali dotychczas ani jednego pełnego meczu z Zagumnym. Może te ataki z II linii byłyby wtedy równie dobre jak Kurka.. 4. Oczywiście, że trener ogląda zawodników codziennie na treningach. Ale czy ktokolwiek chce mi tu wmówić, że na treningach zawodnicy grają tak samo jak na prawdziwym meczu? 5. Gogo, przeczytaj jeszcze raz ostatni akapit mojego felietonu, to chyba jest odpowiedz na Twoje pytanie. 6. blackJack, analizować ustawienia w przyjęciu na papierze to ja sobie mogę godzinami, tylko co mi z tego? Ja wiem, ze Kurek jest pokrywany w przyjęciu (w meczu czterosetowym przyjmuje czasem 6 zagrywek), a Bartman mniej. Ja wiem ze Bartman ciężko pracował cały sezon w Czewie nad przyjęciem, a nikt go tam nie osłaniał, zwykle przyjmował najwięcej zagrywek w meczu. I jego statystyki były całkiem przyzwoite. Co do Kurka w sezonie to nic nie wiem, bo statystyk z treningów Skry nie pokazują Teraz bardzo chciałabym zobaczyć w meczowej rzeczywistości czy faktycznie to jest takie złe rozwiązanie oni razem we dwóch na przyjęciu. Podoba mi sie argument Fana Siatkówki, ze nie perfekcyjne przyjęcie rozwala nam możliwość gry środkiem, co jest nasza mocna stroną. Moja diagnoza jest taka sama: problem z atakiem, tylko ja bym wolała wzmocnić atak ze skrzydeł w tej sytuacji, a odpuścić nieco środek. Dlatego nie mogę odżałować ze na żadnym z sześciu mało istotnych meczów nie mogłam zobaczyć jak układa się gra naszej drużyny z dwoma przyjmującymi z mocnym atakiem. Bo ME to za późno na eksperymenty. 7. Wiele osób podkreślało ze siatkówka to sport drużynowy, a nie indywidualny. Oczywiście, i właśnie to mnie martwi, kiedy patrzę na miny zawodników nie dostających szansy. Bo ich frustracja i zniechęcenie prędzej czy później odbiją się na całej drużynie. Jasne, że mamy pierwsza szóstkę i rezerwowych, ale ten podział musi być jasny i czytelny także dla samych siatkarzy. W 2006 roku Szymański i Gruszka rozumieli i akceptowali fakt, że akurat są gorsi od zawodników podstawowych i wchodzą na zmiany. I dlatego wchodząc na te zmiany nic nikomu nie udowadniali, dawali z siebie wszystko i to zaowocowało. Ja widzę jak Gromadowski czy Bartman wchodzą na chwilkę, starają się zagrać niewiarygodnie dobrze, stres ich zjada i po każdym błędzie patrzą na trenera czy to już koniec szansy. I faktycznie zwykle jest to koniec, bo prawa do błędów oni, w przeciwieństwie do innych, nie dostają. Kurek czy Jarosz są zdejmowani po znacznie większej ilości błędów (jeżeli w ogóle) niż ich odpowiednicy. 8. Do kkatija: Co do Lozano, to właśnie wtedy wszyscy zgodnie mówili: są sukcesy to nie krytykujmy. I nie krytykowaliśmy (choć ja akurat wtedy nie miałam nawet takiej możliwości), a teraz płacimy za to. Co do Brookinga i Travicy, to jednak są to kluby i zawodnik zawsze może odejść do innego, a włodarze klubu mogą myśleć w perspektywie wyłącznie krótkoterminowej i tłumaczyć się tylko przed sponsorami. Z reprezentacji nie ma dokąd odejść, a myśleć o niej trzeba zawsze też długoterminowo. 9. Pominęłam w moim felietonie Kadziewicza, bo nie wiem, ile jest faktycznych powodow zdrowotnych w decyzji Castellaniego dotyczącej ME oraz wcześniejszych meczów. 10. Liczę na medal na ME i będę się bardzo cieszyć, ale wygranie go wcale nie oznacza, że temat jest zamknięty. Musimy patrzeć też w dalszej perspektywie. 11. A tak na koniec, co Wy tak te fanfary zwycięskie odgrywacie? Sześć wygranych meczów (bo sparingów nie liczę): z nie istniejącą w świecie siatkówki Słowenią, ze Słowacją w początkach zmiany szkoleniowej i zmiany pokoleniowej, z Francją bez Pujola i jak było widać w LŚ kompletnie bez formy, z Hiszpanią - przypadkowym mistrzem Europy, który obecnie gra bardzo słabo, Chinami, których azjatycka wersja siatkówki jest w sposób oczywisty mniej skuteczna niż europejska i Włochami, którzy zagrali jeden z najsłabszych meczów ostatnich miesięcy i których zerowa mobilizacja przy meczach o nic jest powszechnie znana. To naprawdę nie jest jakiś szalony sukces. Chyba bardzo się już wszyscy stęsknili za wygranymi.
|
4. Dodane przez PEREZ RESOVIA, w dniu - 27-08-2009 08:46 , IP: 89.174.214.122 Brawo dla autorki artykułu! Wreszcie ktoś nie bał się otwarcie powiedzieć jak obecnie sprawa kadry wygląda . Nie zgadzam się z całym artykułem ale część o Igle czy dwóch defensywnych zawodnikach jest świętą racją. Wypominacie Igle jakiś feralny mecz z Brazylią. Czy ktoś z was oglądał ten mecz? Widział jaką Kanarki mają zagrywkę? TO nie jest to co przyjmować zagrywki Słoweńców czy nawet Francuzów. Przy zagrywce Brasilów nie można powiedzieć o przyjęciu bardziej o obrobnie zagrywki.. Nawiązujecie do jednego czy dwóch słabszych meczów Igły z Brazylią, a nie wspomnicie o dobrych występach w innych meczach. Popieracie swoje dywagacje jednym słabym meczem Krzyśka, a nie chcecie przyjąć do wiadomości, że przez trwający pół roku sezon Krzysiek zarówno na boisku jak i w "papierach" był dwukrotnie lepszy... Ale tak to jest jak się bierze trenera tańszego, związanego z jednym klubem i zawodnikami...To się tak potem ma.. Nie ma się za to sprawiedliwości..
|
5. Dodane przez azsiak ol, w dniu - 26-08-2009 01:39 , IP: 88.156.10.78 Grzybek wszedł w trzecim secie za Kadziewicza(nawet zdobył 1 czy 2 punkty:p ) a Gruszka wszedł za Świderskiego w kluczowym momencie drugiego seta,nie skończył ważnego ataku po czym poszła kontra Andre bodajże na 22:24 tak na marginesie :) reszte napiszę jak się wyśpie :)
|
6. Dodane przez kkatija (GJW), w dniu - 26-08-2009 01:02 , IP: 195.116.203.22 azsial ol miło znowu z Tobą porozmawiać. Dzięki za ciepłe powitanie:) Wracając do meritum. Wiem, ze Marcelinho i Murilo w klubach byli szóstkowi i w innych reprezentacjach tez pewnie by tak było. Jednak w reprezentacji Brazylii nawet tak świetni gracze byli tylko rezerwowymi, bo w szóstce grali Ricardo i Giba. I nikt się nad nimi z tego powodu nie użalał. Co do sfrustrowanych zawodników. Założę się, że podczas finału Mistrzostw Świata Grzyb i Gruszka też byli sfrustrowani, bo mimo iż Kadziewicz i Winiarski grali źle (mieli po niecałe 20% w ataku) Lozano nie dał im nawet boiska powąchać na dłużej. I nie przypominam sobie, aby Pani Redaktor czy jakiś inny dziennikarz rozwodził sie nad tym jak zostali pokrzywdzeni. A czym oni się różnią do Bartmana czy Gromadowskiego? Kolejna rzecz to rzekoma \"konsekwencja\" Lozano. Pozwolę sobie nie zgodzić sie z Tobą azsiaku:) I mam na to przykład - Kadziewcz w tamtym sezonie. On też za dużo w klubie się nie nagrał, wprawdzie z innych powodów niż Bąkiewicz, ale jednak dużo nie grał. A jednak Lozano go do kadry powołał, pomijając chociażby Szczerbaniuka, który grał cały sezon i to świetnie. Z kolei przykład Gierczyńskiego to najlepszy dowód na to, ze nie zawsze dobra forma z sezonu ligowego przenosi się na kadrę. Przykładem czegoś odwrotnego jest Gruszka, (który w 2006 roku sezon ligowy miał słaby, a w kadrze grał dobrze - patrz mecz z Rosją) czy Woicki (wcześniej grał źle, a ostatnio gra naprawdę dobrze) I tutaj właśnie pojawia sie dyskusja. Gdyby w tamtym roku Igrzyska były dwa tygodnie po zakończeniu ligi, to Gierczyński ze swoja formą byłby murowanym kandydatem do szóstki. Jednak igrzyska odbyły sie trzy miesiące po zakończeniu ligi i wówczas forma Gierczyńskiego już tak dobra nie była. Nie zgodzę się też z Tobą azsiaku, że to Gierczyński zawiódł Lozano. Gierek nie był w formie mniej więcej od połowy Ligi Światowej i Lozano to wiedział bo było widać. Po prostu Raul zaryzykował - ryzyko się nie opłaciło. Zresztą moim zdaniem pisanie, ze zawodnik powinien grać w szóstce kadry bo w lidze grał dobrze jest troszeczkę naciągane. Jeszcze na początku zgrupowania kadry to owszem, może się sprawdzić. Ale po trzech, czterech miesiącach już niekoniecznie taki zawodnik musi prezentować tak dobra dyspozycje. Dlatego uważam, ze w szóstce zawsze powinni wychodzić zawodnicy, którzy na ten moment są w formie, a nie ci, co byli w formie w marcu czy w kwietniu. azsiak nie mam pretensji ze w Japonii Bąkiewicz był zmiennikiem:) Winiarski był wtedy nie do wygryzienia i wszyscy to wiedzą. Po prostu Bąkiewicz był wtedy w takiej sytuacji jak teraz chociażby Bartman czyli grał niewiele (nawet o wiele mniej niż Bartman w tym sezonie)a nie przypominam sobie, aby dziennikarze użalali się nad nim czy Łukaszem Żygadłą z tego tytułu. Tylko o to mi chodziło:) Co do tematu, to temat sam w sobie jest wspaniały. Jak napisałam w poniższym poście zawodnicy od dawna są nierówno traktowani i dobrze że to poruszono. Mam jednak żal do Pani Redaktor że zrobiła to tak powierzchownie, ze nie poruszyła też spraw nierównego traktowania zawodników przez byłych selekcjonerów, czy też przez trenerów klubowych. A przecież takich spraw było sporo, chociażby traktowanie Wiki przez Brookinga w Częstochowie czy Woickiego przez Travicę. Tymczasem mam jednak wrażenie, ze autorka tematu chciał po prostu dołożyć nielubianemu Castellaniemu, a nie poruszyć i poszukać rozwiązania poważnego problemu. Wielka szkoda że tak się stało.
|
7. Dodane przez che, w dniu - 25-08-2009 22:20 , IP: 83.30.123.250 Ja podziwiam Igłe, Ruciaka czy Bartmana ze maja tak wielka pokore ze uczestnicza w tym bagnie... Ale zdaje sie ze wyboru zbyt wielkiego nie maja bo PZPS chyba grozil ze jak ktos sie wypnie na Jego Belchatowskosc DC i na kadre to bedzie odbieral licencje siatkarza :/ A z tego co sie tu i owdzie przebijalo do mediow to zalazki takich pojedynczych rewolt byly :/
|
8. Dodane przez BlackJack, w dniu - 25-08-2009 13:40 , IP: 217.33.134.254 Krotkie podsumowanie moich wnioskow: 1. Na mistrzostwach niekoniecznie jedzie 14 najlepszych siatkarzy z danego kraju, a w pierwszej szostce niekoniecznie musza grac zawodnicy o najlepszych statystykach. My nie jedziemy na mistrzostwa europy we wbijaniu gwozdzi. Na mistrzostwa ma jechac grupa 14 ludzi, ktorzy tworza najepsza DRUZYNE. Dobrana pod wzgledem sportowym jak i charakterologicznym. Dla przykladu: Igla rzeczywiscie jest lepszy od Gacka, co nie znaczy ze sprawdza sie lepiej w TEJ DRUZYNIE. Psychologia jest bardzo waznym elementem gier zespolowych, a siatkowki w szczegolnosci. Chyba, ze chcecie powiedziec trenerowi kadry Wloch, ze zmarnowal ostatnie 10 lat na studiowaniu wlasnie tej dziedziny ;) 2. To nie przypadek, ze wiekszosc zawodnikow kadry to zawodnicy Skry. Oni sa, jesli nie najlepsi na swoich pozycjach, to napewno w scislej czolowce. Poza tym sa dobrani pod wzgledem mentalnym, a wlasnie na tej zasadzie buduje sie zespol siatkarski. Brazylia grala 8 lat praktycznie tym samym skladem nie dlatego, ze trener nie mial w kim wybierac. 3. Trener i tylko on jest kompetentny jesli chodzi od dobor zawodnikow do kadry i do pierwszej szostki. On za to ponosi odpowiedzialnosc i on rowniez bedzie za to rozliczany. Niestety my Polacy jestesmy takim narodkiem, ze uwazamy sie za fachowcow w kazdej dziedzinie, nawet jesli o sprawie mamy bardzo ogledne pojecie i do konca bedziemy przekonywac adwersarzy do swoich subiektywnych racji, posuwajac sie nawet do naciagania faktow. 4. Uwazam, ze krytykowanie w ten sposob czlowieka, ktory niczego jeszcze nie zdazyl zrobic i jest w polowie swojego zadania, jest nie fair. Kazdy moze miec swoje zdanie i ma prawo je wyglaszac publicznie, lecz sposob w jaki to robia niektorzy uwazam za najzwyklejsze w swiecie swinstwo. Pozdrawiam. P.S. BOLO. Nie wszyscy przeciwnicy artykulu wylewaja pomyje na autorke tekstu. Niektorzy poszukuja tylko troche logiki i obiektywnosci.
|
9. Dodane przez natan,, w dniu - 25-08-2009 11:19 , IP: 78.8.135.114 Latwo sprawdzić, kto z kim i kiedy grał, kto jest czyim menadżerem, poczytać zaległą prasę sportową papierową lub w wydaniu internetowym, wskoczyć na naszą klasę - patrz Kurt Strubbe. Napinka była i jest.
|
10. Dodane przez BOLO, w dniu - 25-08-2009 11:03 , IP: 77.115.176.25 PRZECZYTALEM KOMENTARZE, WNIOSKI: 1. ARTYKUL POTRZEBNY BO WSKAZUJE NA PROBLEM. PRZECINICY ARTYKULU NIE PODAJA PRZYCZYN, TYLKO WYLEWAJA POMYJE, TO JEST WOLNOSC CZY JEJ NIE MA? NIE MOZNA MIEC ODREBNEGO ZDANIA? 2. BARDZO CIEKAWA ANALIZA JUAREZA, PO ZASTANOWIENIU SIE PRZYZNAJE MU RACJE. 3. JESLI PRAWDA JEST TO CO PISZE NATAN O KLANACH I POWIAZANIACH RODZINNYCH TO NIE MA TO NIC WSPOLNEGO Z ETYKA ZAWODOWA, WINNO TO BYC SPOLECZNIE NAPIETNOWANE I SEKOWANE. 4. NIE CHODZI O TO, ZE JAK REPRA WYGRYWA TO NIC MAMY NIE MOWIC, CHODZI O TO ABY JESZCZE LEPIEJ GRALA I MIELI WIECEJ RADOSCI. A PRZY TAKIEJ POLITYCE DC SIE NIE ZANOSI. 5. DO GRONA ODRZUCONYCH NALEZY JESZCE DODAC ZYGADLE, KTORY JEST ROZGRYWAJACYM NR. 2 W POLSCE, NIKT TEMU NIE ZAPRZECZY. 6. TO PRAWDA, ZE LUKASZ xf9 to kumpel albo inaczej powiazany z Kurkiem, jest to az nadto widoczne w kazdym komentarzu wynosi go nad niebiosa. 7. artykul bardzo potrzebny i jak widze wiekszosc podziela opinie autora.
|
11. Dodane przez Niedoinformowana, w dniu - 25-08-2009 10:20 , IP: 83.29.29.143 Ja troche odbiegam od tematu dyskusji (chciaz trzeba przyznac ze jest ciekawa :D ) Kiedy beda ostateczne wyniki Grand Prix? Ma byc w czasie tych rozgrywek jakis final , mecz o 3 miejsce itd?? :D Nie ma pojecia jak to jest, a na portalu nie ma juz zadnych wiadomosci. Chyba ze po ostatnich meczach to juz pewne ze Brazylijki maja tylul? Moze mnie ktos oswiecic? :D
|
12. Dodane przez Inka, w dniu - 25-08-2009 10:07 , IP: 83.29.29.143 ja DC popieram. Dlatego śądze, że nawet jesli jest stronniczy i bardziej ufa tym ze Skry to jak na jego kadencjhe z reprezentacja jest to raczej normalne. Kazdy bardziej na poczatku szczegolnie bedzie stawial na tych ktorych zna, dopiero po jakims czasie zaufanie do pozostalych bedzie coraz wieksze. Niewiele jest osob, ktore od razu potrafia zaufac nowo poznanym osobom. DC Bartmana i reszte znal tylko w zasadzie z pomeczowych statystyk, przeciez nigdy z nimi nie pracowal wiec teraz potrzebuje troche wiecej czasu zeby sie z nimi zgrac. Mi osobiscie wydaje sie to logiczne :))
|
13. Dodane przez Marian, w dniu - 25-08-2009 06:45 , IP: 213.199.195.100 Te mecze dotychczas wygrane o niczym nie świadczą. W turnieju w Gdyni tylko Francja była powaznym przeciwnikiem, ale też osłabiona. A w Łodzi to turniej towarzyski i zaden zespół nie odkrył kart, ani nie wysilał się. Najważniejsze dla nich to ME i forma tam ma być. Tylko my już gryźliśmy trawę i pokazaliśmy wszystko. Ja ocenię wybory DC na Mistrzostwach Europy i osiagnięty wynik. Tam się sprawdzi: czy Kurek to już wyżyny, czy nie wymieknie w meczach o stawkę? Castelani postawił na SKRĘ+Zagumny! Tak najłatwiej, bo prowadził ten zespół i przy okazji przygotował tą drużynę do ligi, organizując obozy z pieniędzy podatników! Ale zobaczymy, czy tedy droga. Pochylę czoła przed DC jak znajdziemy się w czwórce!!!
|
14. Dodane przez autorka, w dniu - 25-08-2009 05:05 , IP: 212.180.147.126 drodzy cztelnicy, cieszy tak ogromne zainteresowanie moim felietonem. z chęcią odpowiem na kazde pytanie mi zadane w komentarzach (na dwa od razu: 16 lat nie mam już od bardzo dawna i jestem warszawianka :-)) jednak z racji ilości tych pytań i mojego wyjazdu zrobie to w niedzielę, więc wtedy zapraszam pod ten tekst krytyków i innych domagających się ode mnie odpowiedzi.
|
15. Dodane przez natan, w dniu - 25-08-2009 00:34 , IP: 87.105.191.240 Gratuluję Pani Olu odwagi w podjęciu tego tematu - problemu który nabrzmiewał już od momentu ogłoszenia kontrowersyjnych składów reprezentacji. Ławkowicze skry licznie stawili się na zgrupowanie i już w pierwszych towarzyskich meczach we Włoszech okazało się ,że to oni stanowili pierwszą szóstkę Castelaniego. Gromadowski, Bartman, Ruciak, po znakomitym sezonie, jako podstawowi gracze swoich zespołów - u Daniela zostali spędzeni do kwadratu. Ich szanse to 1/4 wszystkich setów rozegranych w LŚ i to na wyrywki, krótkie epizody w trudnych momentach meczy. Mimo to Bartman i Gromadowski spisywali się naprawdę nieżle. Gdyby były prowadzone ich statystyki w lŚ- to np. marcel miał dużo lepszy % skuteczności ataku z mocnymi przeciwnikami-brazylią i finlandią niż faworyzowany jarosz . Ten drugi miał drogę do \"kariery reprezentacyjnej\" torowaną przez układy klubowe, grono sprzymierzonych trenerów - kolegów ojca, zaprzyjaźnionych redaktorów- czyt. Drzyzga, Bosek, Swedrowski i całe sztaby Drągów , Żyżyńskich i wielu innych, którzy do obrzydzenia Bili pianę ( i dalej to robią), aby udowodnić, że jarosz i Kurek są dobrem narodowym i są lepsi od innych. Natomiast fakty temu zaprzeczają, np. 2 mecze z finlandią gdzie jarosz przestał istnieć a Marcel na dłuższym odcinku gry i to z mocnym rywalem pokazał ,że umie grać trudne mecze. W memoriale jarosz znów padł z mocniejszymi : z chinami i z Włochami - to było zenujące widowisko. Zresztą gruszka wystąpił nie lepiej, był najsłabszym ogniwem drużyny i tak to kuleliśmy w tym ataku -a Daniel nawet nie spróbował dać dłużej zagrać Marcelowi. O co chodzi ? Może taki Marcel wypadłby za dobrze i na nic zdałyby się starania aby z jarosza za wszelką cenę zrobić pierwszego atakującego. O kurku to Pani Ola napisała wystarczająco. Pani Olu , szkoda tylko, że tak późno, ale dobrze, ze w ogóle poruszyła Pani ten temat . Widać , że w redakcji też odcinają się od pani wypowiedzi, ale ludzi obserwujących i myślących jest więcej, bo spotkałem się z wieloma podobnymi opiniani. Niestety masmedia mają siłe przebicia i narzędzia oraz ludzi do urabiania opinii . Na szczęście nie wszyscy biorą na poważnie konfabulowanie Drzyzgi ze Swędrowskim czy Wanio, oraz \"literaturę piekną\" powstającą jakby na zamówienie o rodzie jaroszów i kurków. Takie \"formy literackie\" spotykane sa dość często w prasie , na portalach internetowych - teraz czytamy na SuperVolley : \"dwaj przyjaciele z boiska\". Był też program telewizyjny znowu o rodzie jaroszów, sięgający po dziadka sportowca milicjanta, poprzez ojca sportowca -policjanta itd aż po kuzynostwo. Taki przegląd rodziny - laurka której producentem był działający przy telewizji dolnośląskiej a obecnie prowadzący własny program o koszykówce wujek kuby, niejaki pan Strubbe. Wzruszająca dbałość o rodzinne interesy.
|
16. Dodane przez azsiak ol do GJW, w dniu - 25-08-2009 00:07 , IP: 88.156.10.78 Przede wszystkim witam po wakacyjnej przerwie :) teraz merytorycznie Murilo czy Marcelinho to byli zawsze podstawowi i jedni z lepszych zawodników w swoich klubach-widziałem zarówno przyjmującego jeszcze wtedy Modeny jak i Marcelo w pakiecie z Dante w barwach koniczynek i to co grali to był kosmos w Uranii...oni po prostu mają pecha,że są w tak silnej reprezentacji,bo z ich umiejętnościami,ograniem itd znaleźli by miejsce być może w każdej innej 7 na świecie i to już jest jedna z drobnych różnic,która nie pozwala mi się zgodzić z całością twojego postu. Lozano miał swoje grzeszki to fakt,ale przynajmniej był konsekwentny-u niego miejsce w kadrze było nagrodą za całoroczną prace włożoną w granie w sezonie tak było m.in z Gierczyńskim(a skąd Lozano mógł wiedzieć,że jeden z lepszych zawodników ligi tak obniży swoje loty?po prostu zawiódł go nos trenera),tak samo było z Kurkiem i Jaroszem,którzy zagrali udany sezon w Zaksie będąc jedną piłke od 4,Możdżonek też był uważany za wielki talent,ale szanse zaczął otrzymywać dopiero kiedy zastąpił Nowaka i na stałe grał u nas w składzie Dzieje Bąkiewicza za Lozano można podzielić na 2 etapy:kiedy grał w Olsztynie i kiedy przeszedł do Bełchatowa i "o dziwo" będąc 6owym zawodnikiem pojechał na wielki turniej,a że był tylko zmiennikiem?Bo Winiarski i Sebastian byli lepsi i tylko ktoś niepoważny posadziłby jednego z nicch na ławce Dobra,zmęczony już jestem więc nie sile się na jakieś wielkie podsumowanie :)-jedno staje się widoczne-wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na stronniczość DC a takie postępowanie musi budzić zazwyczaj krytyke-może i bronią go wyniki,ale osiągnięte na 3 lidze europejskiej(Słowenia)albo w meczach towarzyskich,więc weryfikacja nastąpi po pierwszym meczu z Francją najwyżej drugim z Niemcami,bo te 2 spotkania są kluczowe dla dalszej kariery naszych orzełków...tym nie mniej jednak DC nie zyskuje sobie zwolenników i sam szykuje na siebie stryczek,bo jeśli zawalimy Euro to prawdopodobnie wyleci z wielkim hukiem,Jak będzie to się przekonamy.Pozdrawiam i mówie dobranoc :)
|
17. Dodane przez kkatija (GJW), w dniu - 24-08-2009 23:24 , IP: 195.116.203.22 Szczerze mówiąc odbieram ten artykuł jako formę obrony swych ulubieńców. Dlaczego? Bo Bartman, Kadziewicz, Ignaczak i Gromadowski nie są pierwszymi zawodnikami, którzy zostali tak potraktowani przez trenerów. Więcej – uważam, że było wiele innych przypadków, w których zawodnicy mogli czuć się bardziej pokrzywdzeni od wyżej wymienionych, choćby za kadencji Raula Lozano. I jakoś wtedy Pani Redaktor nie czuła się w obowiązku brać ich w obronę. Do czego zmierzam. Zasady powoływania zawodników do kadry nigdy nie były i nie będą do końca obiektywne. Tak było za poprzednich szkoleniowców, tak jest teraz i tak będzie. Choćby Lozano - z nieznanych bliżej powodów nie chciał powołać do kadry chociażby Szczerbaniuka, nawet gdy ten był w wyśmienitej formie. I to było jego widzimisię, które tłumaczył tym, że „Robert nie pasuje mu do koncepcji zespołu”. Za Lozano nie było też jasnych i czytelnych dla wszystkich zasad rywalizacji. Pierwszy przykład to atakujący na Igrzyska. Do kadry powołano jedynie Wlazłego i Gruszkę, a mogących z nimi konkurować Szymańskiego i Prygla Lozano znów pominął z niejasnych powodów. Nie było tez żadnej rywalizacji między Gierczyńskim a Bąkiewiczem, bo trudno nazwać sprawiedliwą i równą rywalizacja tego, ze jeden zagrał 6 meczów w szóstce a drugi żadnego. Podobnie zresztą było z „rywalizacją” Żygadły z Woickim. I jakoś nie widziałam wtedy Pani Redaktor bijącej na alarm i uskarżającej się na niesprawiedliwość Lozano. Ciekawe czemu? Żeby nie było. Nie tylko Lozano miał swych ulubieńców i ich faworyzował. Po bliższym przyjrzeniu się podobne grzeszki można by znaleźć wielu naszym poprzednim szkoleniowcom. Castellani też swoich faworytów ma, tu nikt przeczył nie będzie. Jednak dopóki nasza kadra będzie wygrywać, skład Castellaniego będzie się bronił. Nie rozumiem też jeszcze jednego. Czy Pani Redaktor naprawdę oczekuje że wszyscy zawodnicy zagrają na ME po tyle samo? Jeśli tak, to mnie to dziwi. Zazwyczaj trenerzy ważne imprezy grają bowiem jedną szóstką, a zmienników wpuszczają na tzw. zmiany zadaniowe lub gdy podstawowy gra źle. Tak grają m. in. Brazylijczycy, Serbowie. Drużyna Rezende odnosiła sukcesy grając pierwszym składem, a sam Bernardinho nie wypuszczał co mecz innej szóstki, choć miał dwunastu równych zawodników. Również my w 2006 roku odnieśliśmy sukces grając jedną szóstką. Lozano nawet na takie „mocarstwa” jak Egipt, Tunezja czy Kanada wypuszczał pierwszy skład. Z naszych ówczesnych rezerwowych Gruszka i Szymański mogli sobie pograć jedynie z Rosją, Grzyb – z Serbia a Bąkiewicz z Brazylią. Czy im nie było przykro że muszą cały czas stać w kwadracie? Pewnie tak, a ja nie przypominam sobie, aby ktokolwiek się wtedy przejmował ich odczuciami. Takiemu Marcelinho czy Murillo z Brazylii tez pewnie było przykro, ze niewiele wówczas grali i też się nikt nimi nie przejmował. Ważne turnieje nie są od eksperymentów ze składem i sprawiedliwej ilości meczów. Na takie turnieje trener musi wystawiać w każdym meczu najlepszy na te moment skład. I nie może zmieniać zawodników co mecz, żeby było „sprawiedliwie”. Na takie zabawy są turnieje towarzyskie i Liga Światowa w fazie grupowej. Co do samego Castellaniego to mam zastrzeżenia co do jego zachowania w stosunku do Wojtka Grzyba, Łukasza Żygadły i Roberta Prygla którym w ogóle nie dał szansy. Pozostali z tzw. „odrzuconych” swoje szanse w mniejszym czy większym stopniu dostali. Moim zdaniem zawodnicy wychodzący w szóstce są na ten moment lepsi od swych kolegów (no może wyłączając Piotrka Gruszkę, ale tu większej alternatywy nie ma). Zgadzam się też z tymi, którzy piszą, ze teraz powinniśmy kibicować chłopakom i cieszyć się z ich dobrej gry. Na wyszukiwanie dziury w całym przyjdzie czas później (a może nie?). Pozdrawiam wszystkich.
|
18. Dodane przez MANIeRCa, w dniu - 24-08-2009 23:02 , IP: 83.142.202.43 ej,Pluszak-Grucha ma być pierwszym atakującym na ME!
|
19. Dodane przez Pluszak, w dniu - 24-08-2009 22:45 , IP: 212.76.37.186 DC w wybrał skład już rok temu. Był z nim wywiad jak go wybierano i opowiadał kogo powoła, to tylko potrafił powiedzieć coś pozytywnego o swoich Skrzacikach. Nie wiedząc w jakiej są formie zawodnicy już skreślił Żygadło, Kadzia, Gruszkę. Wychwalał Kurka, Jarosza i Kłosa.
|
20. Dodane przez Pluszak, w dniu - 24-08-2009 22:42 , IP: 212.76.37.186 Zgadzam się z autorką felietonu. Zadaje bardzo celne pytania. Dlaczego gra Gacek bo ze Skry, Kurek bo ze Skry itp.
|
21. Dodane przez martin, w dniu - 24-08-2009 22:33 , IP: 87.199.30.118 Różne wypociny miałem okazję już czytać , ale tak głupiego tekstu w swojej wymowie jeszcze nie .
|
22. Dodane przez MANIeRCa, w dniu - 24-08-2009 21:42 , IP: 83.142.202.43 ten tekst to w ogóle jakaś masakra.dlaczego nawet po Beenhakkerze tak nie jeżdżą,chociaż nic poza awansem do ME nie osiągnął.takie teksty to możecie pokazywać koleżankom na podwórku,a nie na takiej stronie!?jedyne do czego można się doczepić to libero.reszta decyzji jak najbardziej słuszna.poza tym zarówno Gacka jak i Ignaczaka trenował po równo w Skrze i nie sądzę,żeby pałał jakąś wielką sympatią do Piotrka.pal licho to,że wielu mówi(autorka też),że Castellani jest stronniczy,że dokonał złych wyborów(jakich by nie dokonał dla wielu byłoby źle).najbardziej oburza mnie to,że nikogo(no prawie,przepraszam)nie obchodzi wygrana naszych siatkarzy,a dokopanie trenerowi!już nie patrzycie się(kto,ten już dobrze wie)na to,co w siatkówce piękne,na dobre wyniki,na osiągnięcia.czekacie na najmiejszy błąd trenera.oglądając mecz tylko czekacie na jakąś sytuację go obciążającą,a nie na grę!po co w ogóle oglądacie te mecze?chyba tylko po to,żeby kogoś poobrażać.a nie na tym polega kibicowanie. ja się pytam po raz kolejny:Gdzie się podziali ci wspaniali polscy kibice?! ciekawe co napiszecie jeśli Castellani poprowadzi Polaków na szczyt?!albo zamilkniecie,albo nagle staniecie się jego"wiernymi kibicami"
|
23. Dodane przez tom, w dniu - 24-08-2009 21:21 , IP: 78.30.78.44 Łomacz i Drzyzga do kadry.
|
24. Dodane przez Kuba, w dniu - 24-08-2009 21:12 , IP: 212.87.240.69 gdyby Castellani miał taką możliwość to powołał by do kadry Falasce
|
25. Dodane przez kasia 1985, w dniu - 24-08-2009 20:47 , IP: 83.22.67.169 zdenerwował mnie ten artykuł gdyż razi niekompetencją autorki, która o zgrozo jest redaktorem... jeszcze jakoś potrafię zrozumieć (choć z trudem) niekompetencje i czasami aż rzucającą się w oczy niewiedzę kibiców ale od portalów siatkarskich można by oczekiwać czegoś więcej... czuję więc zawód i oby takich było w moim życiu jak najmniej... może komentarze niektórych osób dadzą do myślenia Pani Piskorskiej i następnym razem zastanowi się dwa razy nim coś takiego napisze...
|
Strona 1 z 6 |