siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

Redaktor: Bartosz Popowicz   
2009-04-17 16:12:56

Image
Mariusz Łobacz: Miejmy nadzieję, że wrócimy z medalem

Już w przyszłym tygodniu rozpoczyna się Finał Mistrzostw Polski Juniorów. Drużyna Trefla Gdańsk awansowała do turnieju finałowego po zajęciu pierwszego miejsca w półfinale w Gdańsku. Do Radomia jadą z myślą o medalu. O aktualnym przygotowaniu i formie zespołu porozmawialiśmy z trenerem juniorów - Mariuszem Łobaczem.

 Jak przebiegają przygotowania do Finału?

- Generalnie zawodnicy mieli krótki odpoczynek świąteczny. Potrzebowali regeneracji sił po tym półfinale w Gdańsku i finale o awans do II ligi. Mieli na to tydzień. Od wtorku rozpoczęliśmy przygotowania. Jesteśmy tutaj do soboty i trenujemy raz dziennie. Ważne jest aby utrzymać dobrą formę, w której aktualnie jesteśmy. Uważam, że chłopcy są 'w gazie'.

Sytuacja zdrowotna gdańskiej ekipy nie daje żadnych powodów do zmartwień. Siatkarze są dobrze przygotowani fizycznie, a co najważniejsze, nie ma kontuzji, które przyczyniłyby się do osłabienia drużyny - Nie ma kontuzji, które mogłyby wyeliminować któregoś zawodnika na dłuższy czas. Wiadomo, zdarzają się problemy z barkiem czy też z kolanem, ale jest to chwilowe - mówi trener Łobacz.

Drużyna Trefla, poza treningami, ma zaplanowane także trzy sparingi. Jeden rozegrano wczoraj (z Pruszczem Gdańskim). Kolejne dwa mają odbyć się już w Radomiu.

Trzeba się zgrać, gdyż znowu dołączyli do nas zawodnicy ze Spały (Naliwajko i Gajowczyk). W sobotę czeka nas jeszcze siłownia, po której udajemy się pociągiem do Radomia. Chcemy zaaklimatyzować się na hali, w której będziemy rozgrywać mecze finałowe. Zagramy tam jeden bądź dwa sparingi z II-ligowym zespołem Radomia. Myślę, że to i tak dużo. Przecież juniorzy mieli ostatnio bardzo wiele spotkań: najpierw półfinały, potem finał o II ligę. Uważam, że pod tym względem są dobrze przygotowani.

Ze słowami trenera nie można się nie zgodzić. Juniorzy ciężko walczyli w trakcie sezonu ligowego, w którym zajęli pierwsze miejsce. Następnie rozegrali turniej dodatkowy z zawodnikami z SMS-u, później czekał ich ćwierćfinał w Kołobrzegu i półfinał w Gdańsku, które wygrali zdecydowanie. Natomiast niedawno wygrali turniej finałowy o awans do II ligi. - Juniorzy przegrali bodajże jeden mecz w sezonie ligowym, co było spowodowane m.in. epidemią grypy. Co prawda przytrafiła się też jedna porażka w turnieju towarzyskim, jednak przegraliśmy to 'w głowach', gdyż kontuzji przed meczem finałowym nabawił się nasz zawodnik Bartek Stańczyk (złamanie nogi). Jest to na pewno duże osłabienie, ale Bartek jest o rok młodszy, i dlatego liczę, że w przyszłym roku będzie miał możliwość gry w finale Mistrzostw Polski - dodaje Mariusz Łobacz.

Mówi się, że trafiliśmy do nieco łatwiejszej grupy. Czy trener zgadza się z tym stwierdzeniem? Na tym etapie chyba nie można już mówić, że są lepsi i gorsi?

- Tegoroczny skład Finału odbiega nieco od zeszłego. Nie ma MOS Woli Warszawa, Metra czy też Olsztyna, a były to zespoły, które zawsze wchodziły do finału i walczyły o medale. To potwierdza, że poziom siatkówki młodzieżowej wyrównał się. Nie uważam, aby nasza grupa była łatwiejsza. Gramy z Trzynastką, która rok temu w kadetach doszła do półfinału. Gra tam zawodnik (Buchowski), który na tegorocznych Mistrzostwach Europy Kadetów był najlepszym punktującym. Piła to zespół młodszy od naszego. Są to głównie kadeci, wzmocnieni kilkoma juniorami. Ale wygrali półfinał w Nysie, pokonując radomian, którzy są gospodarzami turnieju. Bydgoszcz co prawda zakwalifikowała się z drugiego miejsca u siebie, za Częstochową, ale za to w ćwierćfinale pokonała właśnie Piłę 3:2.

Chłopcy znają swoich przeciwników. Wiedzą, kto na jakiej pozycji gra, w jakiej jest formie, kto jest wzmocnieniem w postaci zawodnika z SMS-u. Sami posiadamy aktualnie dwóch uczniów, którzy kształcą się w spalskim SMS-ie. W porównaniu z zeszłym rokiem , w tym sezonie byliśmy ubożsi właśnie o tę dwójkę, a zajęliśmy pierwsze miejsce w lidze. Wygraliśmy z Malborkiem, czy też Stoczniowcem, który rok temu awansował do Finału rozgrywanego w Częstochowie, a tym aktualnym składem grał teraz II ligę.

Podjąłby się trener wytypowania ekip, które awansują do czwórki?

- Finał jest wyrównany i naprawdę ciężko typować. Na pewno dużą rolę będzie odgrywała dyspozycja dnia. Wydaje mi się, że będzie to nerwowy turniej. W końcu każdy mecz może decydować o końcowym rezultacie drużyn w całej ósemce. Mam nadzieję, że wyjdziemy z grupy i będziemy walczyć o medale. Nasza siła tkwi w tym, że mamy wyrównany zespół. Nie jest tak, że mamy dobrą pierwszą szóstkę a reszta jest tylko uzupełnieniem. Mamy ten komfort, że kto wejdzie na boisko, ten zagra dobrze. Naprawdę mam czasem problem z doborem wyjściowego składu. To prawie jak totolotek (śmiech).

Oczywiście w pierwszej kolejności postawię na zawodników z rocznika '90. Jest to dla nich ostatnia impreza młodzieżowa. Na pewno będą chcieli się pokazać, będzie ich to mobilizowało. Sam jestem ciekawy jak to wszystko się potoczy w finale - wszystko jest możliwe. Przez półtora roku pracy z chłopakami uważam, że zasłużyli na dobry wynik. Ciężko pracowali, poświęcili się, mając ten jeden cel - aby coś osiągnąć na koniec tego etapu juniorskiego. Są świadomi, że stoją przed ostatnią szansą na zdobycie medalu. Oczywiście byłoby to także wielkie wyróżnienie dla Klubu i miasta. Miejmy nadzieję, że wrócimy z medalem.

Klub ubiegał się o zorganizowanie Finału w Gdańsku. Ostatecznie organizację przyznano radomianom. Szkoda?

- Klub chciał zorganizować finał z głównego powodu - aby propagować siatkówkę w Gdańsku. W końcu przyjechałyby tutaj najlepsze polskie ekipy. Na pewno pojawiliby się obserwatorzy. Niestety nie wyszło. Za krótko funkcjonujemy w szkoleniu młodzieży, aby mieć przebicie w Związku takie jak Radom, który jest klubem z wielkimi tradycjami. Może w przyszłym roku się uda. Jeśli tylko będzie taka możliwość, to będziemy się starać. Przegraliśmy batalię o organizację, to może uda się to wyrównać na tle sportowym i wygramy (śmiech).

Gdyby Finał zorganizowano w Gdańsku byłaby to doskonała okazja na pokazanie tego, co do tej pory udało się nam zbudować w Trójmieście - siatkarskie zaplecze, które z roku na rok rozwija się coraz bardziej.

- Mamy tutaj bardzo dobre warunki - sala została wyremontowana, mamy możliwość ciągłego trenowania. Hala jest do naszej dyspozycji. Dzielimy ją tak naprawdę tylko z piłką ręczną z SMS-u. Oczywiście duża w tym zasługa miasta, które tak jakby oddało nam salę na wyłączność. Wiadomo, że większość juniorów mieszka w internacie, który jest zaraz obok, więc nie muszą dojeżdżać. Chłopcy mają dobre warunki aby pogodzić naukę z treningami, cały mikrocykl jest dobrze przygotowany.

Dochodzą do nas coraz to nowi zawodnicy, mamy także własnych wychowanków, których "przyciągnął" do naszego klubu, na początku swojej pracy z młodzieżą, trener Kasza (Moustapha, Urbanowicz, Łazarski, Borkowski). Myślę, że będziemy mieć z nich pociechę. W sumie - to już mamy. Kadeci awansowali do półfinałów, a są jeszcze mniej doświadczeni, gdyż niektórzy z nich trenują siatkówkę dopiero drugi rok. Przecież tacy młodzi zawodnicy jak Moustapha czy Urbanowicz nie byli rok temu uczniami Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Zobaczymy czy i w tej kategorii uda nam się wywalczyć finał.

W tym roku gdański SMS wypuści na parkiety swoich juniorów. Jako ich trener może pan powiedzieć, którzy z nich poczynili największe postępy?

 Na pewno wszyscy poczynili postęp, mniejszy lub większy. W końcu awansując do Finału nie można powiedzieć, aby któryś z nich zrobił krok w tył. Na pewno na duży plus zasługuje Artur Ratajczak. Trzeba podkreślić, iż grał on cały sezon w II lidze, ogrywał się. Został wybrany MVP turnieju półfinałowego. Karol Pyda również poczynił postępy, choć nie miał możliwości pokazania tego w trakcie meczów półfinałowych. Ale w ćwierćfinale było widać, że jest w wysokiej formie. Na pewno Maciek Naliwajko i Paweł Gajowczyk. Paweł we wszystkich meczach grał równo. Maciek natomiast grał coraz lepiej z meczu na meczu. Na początku może brakowało mu trochę zdecydowania i pewności, trudno powiedzieć dlaczego. Później wyglądało to dużo lepiej. Został wyróżniony w którymś meczu nagrodą dla najlepszego zawodnika i to chyba pozwoliło mu uwierzyć, że potrafi grać na wysokim poziomie. W ostatnim meczu ze Skrą grał na luzie, choć był to najtrudniejszy rywal. Jego forma rosła stopniowo i w Finale nie powinno już być problemów.

Czego zatem możemy życzyć trenerom i zawodnikom przed wyjazdem do Radomia?

- Przede wszystkim zdrowia. Zdrowia zawodnikom ale także trenerom, abyśmy mogli spokojnie przeżyć ten turniej. W końcu jest takie powiedzenie: gdy zespół gra spokojnie to i trener jest spokojny i odwrotnie.

Więcej na siatkowka.trefl.com.pl

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Skomentuj
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x