siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

2009-01-10 21:23:19

Image
Z wizytą u Skowronka

Trzy sezony w najsilniejszej lidze świata bez żadnego sukcesu. Pierwsze lata pobytu Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty w wymarzonej Serie A minęły więc na nauce zwyczajów panujących na Półwyspie Apenińskim i tęsknocie za zwycięstwami. Nic więc dziwnego, że w tym sezonie „Skowronek” zdecydował się podpisać kontrakt z najlepszą ekipą w kraju, Scavolini Pesaro. Odwiedziliśmy naszą atakującą w tym urokliwym miejscu na Wybrzeżu Adriatyckim. 

O reprezentacji Polski Kasia mówi na razie ostrożnie. – O mały włos kilka miesięcy temu nie znalazłam się poza nią – przypomina, wracając do sytuacji ze Szczyrku, gdy Marco Bonitta za spóźnienie na kolację wyrzucił z drużyny ją, Annę Barańską i Katarzynę Skorupę. – Duma i honor to jedno, ale jest jeszcze coś takiego, jak poświęcenie czegoś dla dobra zespołu.

Siatkówka to nie sport indywidualny. Przecież do igrzysk przygotowywałyśmy się kilka sezonów. Gdyby którejś z nas zabrakło w najważniejszym momencie i to nie z naszej winy, mogłoby dojść do osłabienia budowanej z trudem konstrukcji, zaprzepaszczenia pracy kilkunastu dziewczyn. Schowałam więc dumę do kieszeni i wróciłam, choć zachowanie trenera było niewyobrażalne. Poleciałam z ekipą na igrzyska, ale prawda jest taka, że nie zrobiłam tego dla siebie, tylko dla dziewczyn, dla zespołu.

Widać, że ciężko jej mówić o tym co wydarzyło się pół roku temu. Jednak kiedy przechodzi na temat Bonitty, można odczuć, że płynący czas pozwolił jej rozgryźć motywy postępowania byłego selekcjonera reprezentacji. – Mimo wszystko to bardzo inteligentny człowiek – mówi Kasia. – Dobrze wie, jak rozdawać karty.

Zawsze robi to w ten sposób, że ma asa w rękawie. Potrafi tak obrócić sytuację, że wygląda, jakby to on miał rację. Jest mistrzem manipulacji, dopracował ją do perfekcji. Posiadł pewne metody, jakie stosuje się w biznesie. Wiecznie czegoś używał.

Andrzej Niemczyk czasem myślał podobnie, ale większość spraw załatwiał sam. Bonitta posługiwał się innymi. Są plusy i minusy jego pobytu w Polsce.

Z jednej strony pokazał jak dobrze trenować, wykorzystać taktykę. Idealnie na przykład zagrałyśmy mecz z Holenderkami w Halle. Marco fantastycznie nas do niego przygotował poprzez treningi, analizę wideo. Wiedziałyśmy dokładnie co robić i wszystko się sprawdzało. Do pierwszego tempa skakałyśmy przecież potrójnym blokiem! Początkowo miał motywację, by coś z nami osiągnąć.

Ale jest i drugi okres jego pracy w Polsce. Niestety, przypadł on na czas, gdy walczyłyśmy w Pekinie.

Na chwilę traci głos, w jej oczach pojawiają się łzy. Bez entuzjazmu, raczej z bólem, a nawet ze złością wraca do sierpniowych chwil w stolicy Chin. – Marzyłam o igrzyskach, ale kiedy już tam pojechałam to doznałam wielkiego rozczarowania – zdradza. – Wszystko przez atmosferę wokół drużyny. Wyidealizowałam sobie obraz olimpiady w głowie, a na miejscu był syf. Docinki, wywoływanie afer. Nawet w szatni rzucałyśmy się lodem, żeby ostudzić emocje. Oczekiwałam czegoś idealnego, często mi się taki obraz śnił. Ale nie było tak, jakby się chciało. Gdybym jednym zdaniem miała podsumować igrzyska i nasz zespół w Pekinie, powiedziałabym: to nie tak miało być...

 

więcej w najnowszym Super Volley'u

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Skomentuj
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x