Łukasz Kadziewicz: Do Londynu jadę po medalŁukasz Kadziewicz, enfant terrible polskiej siatkówki. Nie boi się wyrażać własnych opinii, czym robi sobie wielu wrogów. Niesforny - na początku pracy Raula Lozano zawieszony za picie alkoholu na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Niespełniony piłkarz.
Dla dziennikarzy Kadziewicz jest wdzięcznym rozmówcą. Nietuzinkowy, niebanalny, zawsze ma wiele ciekawego do powiedzenia. Skorzystali z tego dziennikarze "Magazynu Sportowego", przeprowadzając z nim długi wywiad. A w nim popularny "Kadziu" jak zwykle ciekawie opowiada o... Czy przejmuje się tym, co o nim mówią... Czasami coś ukłuje człowieka, ale generalnie ja jako Łukasz Kadziewicz mam to w dupie. Najgorsze jest to, że moja córka kiedyś usiądzie przed internetem i przeczyta takie rzeczy o karierze ojca. Na pewno plotkarze nie wpłyną na mnie, nie zmienię się pod ich wpływem. Mam jedno życie i chcę przez nie przejść na swój sposób. Igrzyskach... Nie chcę wychodzić na cierpiętnika, ale do dziś śni mi się końcówka meczu z Włochami, gdzie wygrywając piłkę z Vermiglio na siatce, bylibyśmy w półfinale. Nie powiem, że jestem mistrzem takich ważnych piłek, ale kilka z nich wygrałem. Akurat tę przegrałem i to jest moja osobista porażka. Piątego miejsca na igrzyskach nie odbieram jako sukcesu. Na igrzyskach jest medal albo nic. Albo coś znaczysz, albo nie. Po ostatnim meczu w Pekinie powiedziałem w szatni, że jadę do Londynu po medal. Koledzy spojrzeli z niedowierzaniem. Ktoś zażartował, że pojadę, ale na zmywak. Podczas najbliższych igrzysk będę miał 32 lata, to wiek optymalny dla siatkarza. Spróbuję być poważniejszą postacią niż dotychczas.
Raulu Lozano... Bez Lozano polska siatkówka byłaby na dnie i taka jest prawa. Odmulił środowisko i pokazał coś nowego. Otworzył oczy leśnym dziadkom i pokazał, że współczesna siatkówka to nie jest tylko pierwszy trener. Siatkówka to teraz pierwszy trener, drugi na ławce, dwóch asystentów rozpracowujących rywali, dwóch statystyków, dwóch lekarzy, dwóch masażystów, fizjoterapeuta. Tak to teraz wygląda. Z Lozano przez pierwsze dwa lata było dobrze, potem średnio. Między nami coś się wypaliło. Raul był w porządku, nie interesowało go, jakim jesteś człowiekiem - dobrym, złym, inteligentnym, głupim. On dopasowywał ludzi do koncepcji. Wykręciłem przy nim kilka takich numerów, że nie każdy selekcjoner by to wytrzymał. Czasami kończyło się awanturą, zawieszeniem. Raz wytargał mnie za ucho, innym razem pochwalił. Raul miał swoje minusy, jak każdy. Była grupa zawodników, która z nim się dogadywała. Nie byłem jego pupilem, ale trafiał do mnie jako trener. Zyskałem więcej dzięki niemu, niż on dzięki mnie. Teraz przychodzi nowy trener. Zobaczymy, czy będę dalej w reprezentacji. Jeśli nie, to czeka mnie wielka podróż wokół Stanów.
Napisaniu książki... Każdy się ze mnie śmieje, a przebiję Wojtka Kowalczyka. Więcej w Magazynie Sportowym Źródło: Magazyn Sportowy
1. Dodane przez Adam, w dniu - 20-12-2008 16:58 , IP: 84.38.160.60 Do Londynu?. W takiej formie to chyba do Honolulu.
|
2. Dodane przez ika, w dniu - 19-12-2008 22:02 , IP: 87.205.51.55 kocham wywiady z Nim- rzeczowo, ciekawie i na temat. Dobrze ze potrafi nie przejmowac sie tym co ludzie mowia, bo ludzie potrafia mowic rozne rzeczy... i widac ze corka jest dla niego wazna. Co do igrzysk to on chyba sobie tej pilki nigdy nie wybaczy. A w Londynie chetnie bym go jeszcze zobaczyla ;) Fragment o Raulu i lesnych dziadkach odwanie powiedziany. Ale zgadzam sie z Nim. ma racje. I co do ksiazki.. kurcze, nie wiedzialam ze On chce jakas ksiazke pisac! ;P jak wyda to kupuje od razu! na pewno bedzie ciekawa. wywiad jest swietny.
|
3. Dodane przez natuś, w dniu - 19-12-2008 21:47 , IP: 195.34.211.114 "raz wytargał mnie za ucho"(o współpracy z Lozano)- hmmm, albo Raul pożyczył z okolicznej budowy drabinę, albo Łukasz już siedział na karnym jeżyku ;) Wątpie żeby mała Kadiewiczówna musiała czekać na pikantne informacje o "karierze tatusia" do czasu kiedy nauczy się czytać i obsługiwać google. Dzieciaki w przedszkolu bywają okrutne... :P
| |