"Bardziej niż walka o posadę trenera interesują mnie wasi siatkarze"Szczerze? Bardziej niż walka o posadę trenera interesują mnie wasi siatkarze. Kilku znam z czasów moich występów w reprezentacji Włoch, część z Serie A - powiedział dla "Przeglądu Sportowego" - Ferdinando de Giorgi. Wiem co się dzieje u Winiarskiego, Wlazłego, Zagumnego i wielu innych - mówi Ferdinando De Gorgi, kandydat na selekcjonera kadry siatkarzy.
Zacznijmy od tego, co polskich kibiców siatkówki interesuje najbardziej. Czy trzykrotny mistrz świata, trener najbogatszego włoskiego klubu kandyduje na selekcjonera reprezentacji Polski? FERDINANDO DE GIORGI: Chciałbym, ale to nie zależy ode mnie. Nikt z polskiej federacji nie kontaktował się ze mną, a to do nich należy pierwszy krok. Ja lubię sytuacje jasne i konkretne, a na razie moja kandydatura to kwestia bardzo hipotetyczna. Ale podobno regularnie wypytuje pan Sebastiana Świderskiego o losy naszej kadry?
No dobra, macie mnie... Ale mówiąc poważnie, Seba jest moim podopiecznym - zresztą niesamowicie sympatycznym - i naturalne, że pytam go co słychać w Polsce. Szczerze? Bardziej niż walka o posadę trenera interesują mnie wasi siatkarze. Kilku znam z czasów moich występów w reprezentacji Włoch, część z Serie A. Wiem co się dzieje u Winiarskiego, Wlazłego, Zagumnego i wielu innych. Jestem informowany na bieżąco. (...) Przyzna pan jednak, że prowadzenie reprezentacji Polski, to zupełnie inne wyzwanie.
Pewnie. W Polsce siatkówka ma przebogate tradycje. Od lat macie masę utalentowanych zawodników, dobrą bazę treningową i spore zainteresowanie ze strony kibiców. Obecna drużyna mimo wielu niepowodzeń nadal jest jedną z najsilniejszych na świecie. W najważniejszych turniejach systematycznie zajmuje miejsca gdzieś między trzecim a ósmym. Prowadzenie Polaków wiąże się naturalnie z ciężką pracą, ale także większą możliwością odniesienia sukcesu niż na przykład z Belgią czy Austrią. Z tymi sukcesami to u nas nie jest ostatnio najlepiej. Na olimpiadzie w Pekinie miał być medal, szczyt marzeń i formy, a przegraliśmy z kulejącymi Włochami. Wiem, bo byłem na igrzyskach komentatorem telewizji RAI. Przyglądałem się waszej grze z bliska i wydawało mi się, że możecie zajść naprawdę wysoko. W meczu z Italią przy stanie 15:15 w tie-breaku, Wlazły zaserwował taką bombę, że w dziewięciu na dziesięć przypadków skończyłoby się asem. Ale ten jeden raz libero Mirko Corsano w niewiarygodny sposób odebrał piłkę, a Valerio Vermiglio rozegrał ją w sobie tylko znany sposób. O wygranej zadecydował detal. Ale tak to już jest w rywalizacji Polaków z Włochami. Przed spotkaniem każda z drużyn ma po pięćdziesiąt procent szans na zwycięstwo. Rafał Lebiedziński źródło: Przegląd Sportowy/sports.pl
1. Dodane przez jajaja, w dniu - 29-09-2008 17:20 , IP: 80.238.87.193 Haha - dobry komentarz Ten wywiad wiele mówi - takich jak Fefe nasza kadra nie potrzebuje - musimy dostać kogoś, kogo biało - czerwona kadra baaardzo interesuje!
|
2. Dodane przez Guma?, w dniu - 29-09-2008 14:58 , IP: 86.63.103.106 To maże Nam Pan powie Co u Gumy bo my nie wiemy...
| |