Glinka: żegnam się z kadrą, nie z siatkówkąW reprezentacji Polski gra od 14 lat, ale wreszcie przyszedł czas, by powiedzieć: stop. Małgorzata Glinka – igrzyskami w Pekinie – zakończyła swoją wspaniałą przygodę w biało-czerwonych barwach. Na razie chce odpocząć, ale w przyszłym roku prawdopodobnie znów zobaczymy ją na boisku. Na razie czuje żal, że olimpiada nie wyszła tak, jak się spodziewano.
Po ostatnim meczu reprezentacji w Pekinie – porażce ze Stanami Zjednoczonymi – bardzo pani płakała. Na koniec puściły emocje?
Było mi po prostu smutno, że w taki sposób żegnałyśmy się z igrzyskami. Ale nie można patrzeć na nasz występ w Pekinie tylko z negatywnej strony. Przecież z najsilniejszymi zespołami toczyłyśmy tam wyrównane bitwy. Jednak różnica między mocnymi ekipami, a średnimi jaką jesteśmy tkwi w szczegółach. Nam zabrakło skuteczności w końcówkach. Chcę tylko powiedzieć, że ogólnie jestem pozytywnie nastawiona do życia i tak również było w przypadku igrzysk. Szkoda, że tak się skończyło.
W poprzednich latach w kryzysowych sytuacjach potrafiła pani potrząsnąć koleżankami. W Pekinie momentami aż się o to prosiło.
Może i tak, ale na tym turnieju czasem było mi ciężko pozbierać się psychicznie, dojść do charakterystycznej dla mnie dyspozycji. Musiałam się skoncentrować na sobie, nie ingerowałam więc sprawy drużyny jako grupy.
Czy w Pekinie pokazałyście wszystko, na co tę drużynę było stać?
Nie wiem. Przyznaję, że mnie ten turniej dał się we znaki. Zawsze kojarzono mnie z dobrej gry w ataku, a tutaj czasem brakowało sił. Dostawałam czwartą piłkę z rzędu i puszczały mi nogi, czułam kręgosłup. Przydałaby się mocna rezerwowa, która pozwoliłaby odetchnąć. Nie lubię się tłumaczyć. Na pewno w niektórych momentach zawaliłyśmy. Ale może dzięki innym chwilom ktoś zapamięta nas z dobrej strony. Zostawiłyśmy serce na boisku.
To już przesądzone: Glinka i Liktoras żegnają się z reprezentacją po pekińskich igrzyskach. A w przyszłym roku mistrzostwa Europy.
Bez obaw, wszystko się ułoży. Dziewczyny stać na to, żeby za cztery lata pojechać na kolejne igrzyska. A poza tym, żegnam się z kadrą, nie z siatkowką w ogóle. Tak jak zapowiadałam, do stycznia nie zamierzam się wiązać z żadnym klubem. Co potem? Zobaczymy. Jeste takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy...
RAFAŁ BAŁA (PEKIN)/Magazyn Siatkówka więcej w Magazynie Siatkówka
źródło: wp.pl/Magazyn Siatkówka
|