Rafael Nadal wcina płatki, czyli dziennik Joanny KaczorJoanna Kaczor, atakująca reprezentacji Polski dzień po dniu spisywała dla „Super Volley’a” swoje wrażenia z igrzysk w Pekinie. Przeżyjmy raz jeszcze dwa tygodnie z drużyną Marco Bonitty.
3 SIERPNIA 2008 Wreszcie dotarłyśmy do Pekinu po 11 godzinach lotu w „biznesklasie” (hmmm, mogłoby tam być trochę więcej miejsca). Nie przypadkiem znalazłam się w doborowym towarzystwie Miśka (Kasia Gajgał), Gochy, Maszy, Kaśki Skowrońskiej i Chickena (Ani Podolec). A mówią, że małe jest piękne! Nasze obawy związane z pogodą i smogiem zalegającym nad miastem nie sprawdziły się, a Pekin przywitał nas cudownym słońcem i tak pozostało już do końca dnia! Podróż do wioski trwała około godziny, miasto prezentowało się dużo korzystniej niż przed czterema laty, kiedy odwiedzałyśmy Pekin podczas World Grand Prix. Piękne widoki i zieleń, gdzie tylko się nie spojrzy, jest tym razem naturalną częścią tego miasta. Wiele emocji i myśli można było wyczytać z naszych twarzy. To już to: igrzyska dla nas się rozpoczęły. Przed nami długi dzień i pierwszy trening na olimpijskim obiekcie treningowym, gdzie na wejściu witała nas olbrzymich rozmiarów piłka do siatkówki, wokół której przez najbliższe dwa tygodnie będzie kręcił się cały świat. 4 SIERPNIA 2008 Drugi dzień rozpoczęłyśmy śniadaniem w olbrzymiej olimpijskiej stołówce, której rozmiarów nie można do niczego porównać. Tysiące najlepszych na świecie sportowców, gdzie tylko się nie spojrzy. Wśród nich na przykład Rafael Nadal, wybierający płatki i nękany przez innych o choćby uśmiech, podpis czy zdjęcie. Ta stołówka to od dziś nie tylko miejsce posiłków, ale i spotkań przy kawie i ciastku. Przywitanie z misją Polskiego Komitetu Olimpijskiego to kolejny punkt dnia, w trakcie którego zostaliśmy poinstruowani: co, gdzie i jak. Do wioski dotarła kolejna grupa polskich olimpijczyków, którzy tak jak my myślami sięgają już do pierwszych akcji, startów, starć na olimpijskich arenach...Wszyscy przyjechaliśmy tu przecież po medal! 5 SIERPNIA 2008 Sparing z Serbią to kolejny punkt w naszym programie przygotowań. Trzygodzinna podróż do miasta Tianjin w busie na 20 osób i ścisku jak w puszce sardynek. To szczyt marzeń każdego sportowca w tak upalny dzień. W tej podróży towarzyszył nam Karol (tak go nazwaliśmy), Chińczyk, który jako jeden z nielicznych studiował w Pekinie i w Warszawie polonistykę. Zaskoczył nas znajomością naszego języka. Od tej pory z każdym problemem mogliśmy zgłosić się do Karola, który służył pomocą w każdej chwili. Wieczorem, kiedy dotarliśmy do wioski, przed polskim budynkiem zebrała się grupa olimpijczyków, do której dołączyliśmy także my. Były przywitania, rozmowy i dzielenie się wrażeniami z pierwszych dni pobytu. Kolejne dni z dziennika Joanny Kaczor w "Super Volley’u" supervolley.pl
1. Dodane przez skarpetka, w dniu - 10-09-2008 16:40 , IP: 80.50.55.210 własnie to dzisiaj czytałam w gazecie, ale lepsze były cytaty komentatorów:D
|
2. Dodane przez sweetex, w dniu - 10-09-2008 16:39 , IP: 91.189.216.4 ona jest chyba najsłodszą polską siatkarką
| |