Katarzyna Skowrońska-Dolata: Możemy tylko gdybać- Mogłabym tutaj mówić, że szkoleniowiec powinien być miły, sympatyczny, powinien być dobrym specjalistą, a związek i tak wybierze takiego trenera, jakiego będzie chciał i nie będzie liczył się z naszym zdaniem - mówi dla serwisu Reprezentacja.net Katarzyna Skowrońska-Dolata.
Reprezentacja.net: Finał Brazylia – USA był dla Pani zaskoczeniem? Katarzyna Skowrońska: - Udział Amerykanek w finale był dla mnie zaskoczeniem. Z drugiej zaś strony Brazylijki były moimi faworytkami do złota już przed rozpoczęciem igrzysk w Pekinie. Więc nie zdziwiło mnie to jakoś strasznie. A brązowy medal Chinek? Spodziewała się Pani, że obrończynie tytułu tak gładko ograją Kubę? - To też było dla mnie swoiste zaskoczenie. Mimo wszystko myślałam, że to Kuba będzie wyżej. Ale jak widać w siatkówce różnie bywa i piłka różnie się kręci. Z drugiej strony niby dlaczego Chinki nie miały wygrać tego meczu skoro to one broniły tytułu? Jak Pani oceni waszą grę? Były realne szanse na wygranie większej ilości spotkań jak np. tego z Japonkami, ale jakoś zawsze czegoś brakowało… - Z Chinkami i Japonkami były ogromne szanse, żeby wygrać. Z Kubą raczej szans nie miałyśmy. Niestety nie udało się. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu. Ale takie jest życie – czasem się wygrywa, a czasem przygrywa. Aż się dziwię, że sama to mówię, ale tak akurat jest w tym wypadku. A jak Pani ocenia swoją postawę w tym turnieju? - Tak naprawdę nie chciałabym siebie oceniać. Jestem typem człowieka, który zawsze uważa, że może zrobić coś lepiej, widzę wszystko w dosyć krytyczny sposób, jestem dość rygorystycznie nastawiona do własnych poczynań. A poza tym nie wypada mówić o samej sobie, więc zostawmy tę kwestię (uśmiech). reprezentacja.net
|