siatkówka

Siatkówka

- wiadomości

2008-08-22 10:59:26

Image
Na medal wciąż będziemy liczyć

Nie ma w polskim sporcie innych ludzi, którzy na każdy turniej jadą po medal, choć mogliby się zniechęcić i zweryfikować marzenia, bo nigdy go nie przywożą. Udało się ledwie raz.

Domniemany talent siatkarzy eksplodował dwa lata temu na mistrzostwach świata. Srebrny medal stał się punktem odniesienia dla kibicowskich oczekiwań - podczas trwających igrzysk co rusz padało pytanie, czy "wrócił duch Japonii" - i niewykluczone, że punktem odniesienia pobędzie przez lata. Przynajmniej tak długo, jak długo pozostanie rarytasem nigdzie niepowtórzonym.

Cała Polska święcie wierzy, że siatkarzy stać na kolekcjonowanie medali. I gdyby wyrwać z kontekstu środowy ćwierćfinał z Włochami oraz grupowe zwycięstwa nad Rosją oraz Serbią, przebieg turnieju olimpijskiego powinien utwierdzić nas w przekonaniu o zdolności reprezentacji do rzucenia wyzwania najściślejszej światowej czołówce.

Jeśli jednak wznieść się ponad szczegół i objąć wzrokiem ogół, dorobek siatkarzy wygląda znacznie ubożej. W XXI wieku częściej od nich na podium igrzysk, mundiali, mistrzostw Europy, Ligi Światowej oraz Pucharu Świata - stawały nie tylko niekwestionowane potęgi w typie Brazylii, Rosji, Włoch czy Serbii. Więcej medali uzbierały również USA, Bułgaria oraz Francja. Tyle samo, czyli jeden - Kuba i Hiszpania, która siatkówkę lekceważy - informacje o złocie mistrzostw kontynentu tamtejsze gazety upychały na samym końcu, obok newsów o hokeju na wrotkach.

Kiedy drużyna Leo Beenhakkera pokonała Portugalię, osłupieliśmy, tymczasem w męskiej siatkówce nie istnieje pojedynczy wynik, który byłby w stanie odebrać nam mowę. Z dziesięciu ostatnich meczów z wielkoludami z Rosji wygrali Polacy połowę. Identyczny bilans wypracowali z Amerykanami, niemal identyczny z Serbami, Bułgarom oddali zaledwie jedno z siedmiu spotkań. Niełatwo wyszukać przeciwnika zasługującego na miano bezsprzecznie "niewygodnego", bo nazbyt często zwycięskiego. Nieźle pamiętamy nawet okres - rok 2002 - w którym reprezentacja trzykrotnie rozprawiła się z Brazylią, ostatnio jedynym przeciwnikiem dla naszych nietykalnym. Rechotu ani niedowierzania nie wywoływały nawet słowa Bernarda Rezende, który swego czasu rozpowiadał - nie tylko przez kurtuazję, również obcokrajowcom - że szczególnie niepokoją go zawsze mecze z Polską, przeciwnikiem jego zdaniem najbardziej nieobliczalnym i trudnym do zneutralizowania planem taktycznym.

Paweł Zagumny i reszta bywają w pewnym sensie ofiarami własnego sukcesu. Każdą kolejną imprezę bez medalu obwołujemy porażką, choć nie ma pewności, czy ich sportowy potencjał nas do tego uprawnia. Czy czasem nie powinniśmy dziękować fortunie, że w ogóle trafił się polskim średniakom - no, mocnym średniakom - tamten odosobniony srebrny wyskok na mundialu. We włoskiej Serie A jako taki sukces odniósł Sebastian Świderski, ostatnio dołączył do niego jeszcze Michał Winiarski, który zdobył mistrzostwo, ale warto poczekać, aż w elicie utrzyma się dłużej. To wszyscy emigranci z ładną przeszłością. Inni wracali niespełnieni lub, jak Mariusz Wlazły, do wyjazdu się nie palą. Tymczasem w Italii zmagania na poziomie zbliżonym do olimpijskiego trwają cały sezon, w każdy weekend blokują cię najwybitniejsi gracze świata. Kto wie, czy w tych doświadczeniach nie kryje się sekret środowej wygranej Włochów.

W Pekinie sporo rozmawiam z Andreą Zorzim, żywym pomnikiem siatkówki, dziś komentatorem. Okolicznościami zwycięstwa Polaków nad Rosją był oczarowany, a zarazem rzucił, że jego zdaniem wznieśli się wręcz ponad swoje możliwości, zagrali na poziomie nie do utrzymania na dłuższym dystansie.

Mówił to jeszcze przed ćwierćfinałem z jego rodakami. Fachowców zagranicznych wysłuchać warto, bo oceniają naszych bezstronnie, nie modyfikując opinii ze względu na osobiste interesy bądź emocjonalny stosunek do graczy, trenera, działaczy etc. Co u naszych fachowców bywa nagminne. Mnie Zorzi sprowokował do refleksji, że jeśli Polacy nie zdołali przedrzeć się do półfinału mimo doskonałego przygotowania, niemal idealnego zdrowia siatkarzy i gry natchnionej, na najwyższym dla nich poziomie, to znaczy, że zwyczajnie są mocnymi średniakami, nie potęgą. Że chciejskie wpychanie ich na podium może się powieść tylko w sytuacjach nadzwyczajnych, gdy sprzyjać im będą i przygotowanie fizyczne, i moc mentalna, i okoliczności, i chybotliwa forma przeciwników.

Dlatego - by dopełnić paradoksu - w najbliższym czasie nic się nie zmieni. Przed każdą następną imprezą kibicowska brać, PZPS, dziennikarze i całe środowisko będą oczekiwać medalu. Reprezentacja w żadnym razie się nie rozpadnie, bez kłopotu powinna dotrwać nietknięta do mundialu w 2010 roku, obawy wywołują co najwyżej notoryczne mikro- i makrourazy Świderskiego. W Pekinie lepszy wynik uzyskały tylko dwie drużyny z naszego kontynentu - Rosjanie oraz Włosi. I jak tu uznać, że Polakom wypada mierzyć w cel skromniejszy niż podium przyszłorocznych mistrzostw Europy?

autor: Rafał Stec

więcej na sport.pl


 

Imię:
Komentarz:

Ochrona:* Code




  Komentarze (15)
1. Dodane przez azsiak ol, w dniu - 23-08-2008 12:47 , IP: 88.156.10.78
ja bym wolał jednak formę wymiany typu nasi tam a europejskie(światowe)gwiazdy do nas-Andrae,Samica,Antiga,Freriks itd. na pewno nie wpłyną negatywnie na atrakcyjność naszej ligi...inna sprawa,że nowe przepisy powodują ograniczenia choć z drugiej strony to dobrze,bo trzeba gdzieś ogrywać młodzież żeby potem mogła wyjechać...i tak źle i tak niedobrze :)
2. Dodane przez mati, w dniu - 23-08-2008 12:20 , IP: 91.94.205.73
W rodzimych ligach może by się nie rozwinęli, ale w Serbii, Bułgarii, czy USA a nawet w Brazylii zainteresowanie siatkówką jest marginalne w porównaniu powiedzmy do piłki nożnej czy koszykówki itp. U nas od jakiegoś czasu siatkówka jest sportem narodowym, który przyciąga mnóstwo ludzi do hal i przed telewizory... Za tym idą konkretne pieniądze od sponsorów, którzy odkryli, że jest to skuteczna reklama... Dlatego ja jestem za dalszym rozwojem ligi siatkówki w Polsce. Zamiast oddawać najlepszych zawodników za granicę, stwórzmy warunki, żeby najlepsi zagraniczni zawodnicy chcieli grać u nas. Zatrudniajmy zagranicznych trenerów i naszych młodych trenerów jako drugich, niech się uczą. W momencie gdy uciekną nasi najlepsi zawodnicy, skończy się tak jak z ligą piłkarska, gdzie nasze drużyny biją potentaci z Kazachstanu, czy innego Tobago... Spokojnie, jeżeli chodzi o puchary, to i nasz czas nadejdzie. Na razie jest Skra, która jednak co by nie mówić nie jest zespołem anonimowym w Europie. Poczekajmy jeszcze kilka sezonów, a i my będziemy mieć 3 przedstawicieli w LM i kilku w innych pucharach. Kwestia tylko żeby nie rozmienić zainteresowanie kibiców na drobne, bo gdy odejdą gwiazdy, odejdą też kibice, którzy ich oklaskują, a za nimi odejdą sponsorzy. Głód sukcesu jest ogromny, czego przykładem kłopoty naszego klubu, a zwycięzca tylko jeden... Spokojnie nie zachłystujmy się Włochami, bo naprawdę wierzę, że możemy ich jeszcze doścignąć i przegonić...
3. Dodane przez azsiak ol do mati, w dniu - 23-08-2008 11:42 , IP: 88.156.10.78
pozwole się nie zgodzić...przykłady,Serbii,Bułgarii Brazylii oraz USA pokazują,że można wile zyskać ogrywając swoich reprezentantów w lidze na najwyższym poziomie-w zasadzie jedyni,którzy się kiszą u siebie są Rosjanie i Włosi i co wygrali ostatnio...przypominam,że z takimi aspiracjami vicemistrzostwo Europy czy 3 miejsce na IO jak jutro wygrają to w zasadzie jest porażka...wyobrażasz sobie rozwój Kaziyskiego,Giby,Miliykovicia etc.gdyby zostali w rodzimych ligach?
4. Dodane przez azsiak ol, w dniu - 23-08-2008 11:24 , IP: 88.156.10.78
weryfikacją ligi są sukcesy w pucharach-Roma,Modena wygrały swoje puchary a 2 włoskie teamy były w f4 LM z czego Copra w finale...przypadek?
5. Dodane przez mati, w dniu - 23-08-2008 10:59 , IP: 91.94.205.73
Moim zdaniem wyjazdy zawodników nie są koniecznością... Trzeba zadbać aby poziom ligi był wysoki i dzięki temu zawodnicy będą sie rozwijać. Wystarczy, że w lidze będzie 6-7 drużyn z silnymi składami, a zrobi się ciekawie. Dla trenera reprezentacji tez jest lepiej gdy najlepsi zawodnicy grają w jednej krajowej lidze, ponieważ może ich na żywo oglądać... Oczywiście 2-3 zawodników może sobie grać za granicą, ale exodus najlepszych siatkarzy może tylko zaszkodzić reprezentacji... Natomiast przybywający gracze zza granicy mają za zadanie wzmagać konkurencję w zespołach. Coraz częściej są to reprezentanci krajów bynajmniej nie upośledzonych siatkarsko. Naprawdę nie mamy innej dyscypliny zespołowej, która miałaby takie możliwości rozwoju. Zadbajmy lepiej o dobrą i wyrównaną ligę w Polsce zamiast eksportować najlepszych za granicę, a wtedy to u nas będą chcieli grać najlepsi zawodnicy świata...
6. Dodane przez Stefan, w dniu - 23-08-2008 08:19 , IP: 87.205.241.228
Liga włoska nie jest taką potęgą jak była po sezonie odeszła spora grupa zawodników z Brazyli.Dodał bym do tego Mllijkowicia ktory poszedł do grecji.
7. Dodane przez ddd, w dniu - 23-08-2008 07:52 , IP: 83.22.162.100
A wg was Wlazly musi wyjezdzac do Wloch po co?? Liga polska jest coraz mocniejsza a w Skrze tez sie czegos nauczy bo to jest klub w pelni profesjonalny z dobrym trenerem, Mariusz juz obijac blok, kiwac umi a i dobrze ze zostaje bo mozna ogladac jego gre :)) I gdyby liga polska byla slaba to by nie wracal Kadziewicz, nie przyjezdzal by Andrae, Antiga, Falasca, Zagumny by dawno wyjechal bo mial oferty
8. Dodane przez jari13, w dniu - 23-08-2008 07:01 , IP: 89.167.47.10
Winiarski przed wyjazdem tak wspaniale nie przyjmowal, do tego nauczyl sie obijac blok, precyzyjnie kiwa, lepiej blokuje. Swiderski wyjechal do Wloch z kontuzja, ktora mu wyleczyli. Moze i o te problemy zdrowotne Wlazlego potrafiliby sie zatroszczyc?
9. Dodane przez KS, w dniu - 23-08-2008 06:39 , IP: 83.10.223.223
No dobra są średniakami i nawet liga włoska na to nie pomoże. A jaki to rozwój odnotowali Świder i Winiar? Przepraszam, ale ja nie widzę ,że się super rozwinęli. Nie stety na olimpiadzie grali średnio. Nawet z Włochami, których znaja ponoć doskonale mieli wiele nieudanych zagrań. Niestety nikt nie zmusi siatkarzy, aby wyjeżdżali do Włoch. A w przypadku niektórych (Wlazły)nie wiem czy jest to wskazane choćby ze względu na problemy zdrowotne.
10. Dodane przez jari13, w dniu - 23-08-2008 05:59 , IP: 89.167.47.10
Zgadzam sie z KSJW i jaetem. Trzeba dopiescic metody szkoleniowe, zeby kazdy reprezentant umial zagrywac. I trzeba tez od wieku juniora dbac o glowy zawodnikow. Zeby mieli ambicje, wole walki, byli profesjonalistami. Do tego nie mozna bac sie wystawiac mlodych zawodnikow. Trzeba tez skonczyc z przeplacaniem zawodnikow. Wlazly nigdy nie wyjedzie, bo ma za dobrze. Nie ma juz zadnego celu. On gra wylacznie dla siebie.
11. Dodane przez jaet, w dniu - 22-08-2008 23:16 , IP: 80.244.129.141
Święta racja z tą ligą włoską. Dopóki nasze pseudo gwiazdki będą wyciągały miliony na polskich parkietach, w przereklamowanej lidze, to żaden z nich nie podejmie prawdziwego wyzwania i mimo że Wlazły był najlepszym polskim zawodnikiem na IO, to trudno nie zauważyć, że w jego sportowym rozwoju od 2006 nie zmieniło się nic. Poważnym problemem jeż też kwestia środkowych, Kadziu we Włoszech nie pokazał nic i tylko pieprzył o kasie. Możdżon z Nowakowskim powinni wyjeżdżać jak najszybciej...
12. Dodane przez KSJW, w dniu - 22-08-2008 12:54 , IP: 83.5.125.209
Koles, ktory to pisal trafil w sedno. Sa sredniakami, ktorym raz udalo sie wskoczyc na pudlo. Nafzieje rozbudzaja, a konczy sie jak zawsze........Nie sa w stanie zagrac wiecej niz 3 dobrych meczy w turnieju (chodzi mi tutaj o gre z dobrymi druzynami, a nie jak bylo to na MS gdzie wyzwaniem byly: Rosja, Serbia, Bulgaria, a reszta to druzyny nizej notowane od nas). Jako narod nie mamy mentalnosci do sportow zespolowych, nie mamy odpowiedniego podejscia do pracy z mlodzieza. U nas kazdy trener musi robic wynik i stad biora sie medale siatkarzy, pilkarzy w wieku juniorskim, ale za jaka cene???? Zawodnicy wchodza w wiek seniora i: maja czesto zrujonowane zdrowie, maja sile a nie maja techniki uzytkowej, a do tego czesto im sodowa uderza do glowy bo mysla, ze sa mistrzami, moga trenowac na "talencie i swiezosci" :Di sa przekonani, ze tak juz pewnie zostanie.... Przyklad to powinnismy brac z Jankesow, ktorzy mimo, iz nie posiadaja nawet profesjonalnej ligi, potrafia zrobic wynik. A bierze im sie to z tego, ze wychodzac na parkiet nie przegrywaja juz w glowie, nawet jak nie idzie to szarpia do konca (z Aten pamietam ich mecz z Grecja, przegrywali 2:1 w setach i 20:12 w czwartym i jeszcze zdolali wygrac cale spotkanie), poparte jest to wszystko super przygotowaniem motorycznym, dynamika, sila i technika. A my mamy tylko super kibcow, ktorzy nie wiemy ile jeszcze beda mieli cierpliwosci........AMEN
13. Dodane przez Pavel, w dniu - 22-08-2008 11:59 , IP: 83.5.106.234
co za gej to pisał...? cholera mnie bierze jak ktoś przez małe ?k? bierze się za pisanie o siatkówce z Która nie m nic wspólnego, widać od razu że to piłkarzyk i żyje tym śmiesznym sportem (w Polsce nazwałbym to bardziej kopanką ) powiem ci cos frajerze, Wy z kopanki pamiętacie to co było 30 lat temu więc nie wypominaj tu to, że My potrafimy się cieszyć tym co było jeszcze kilkadziesiąt miesięcy temu. Polska siatkówka to bogata tradycja ligowa i reprezentacyjna, a Ty pewnie dalej mecze siatkówki odbierasz w radio, włącz sobie kopankę i przypomnij sukcesiki z ery kamienia łupanego. Pekin 2008 był udany dla siatkarzy, i widać, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. A poza tym to niestety Polska to dziwny kraj który żyje tymi sukcesami Bońka itd. Piłka ręczna i siatkówka to sport, który powinien mieć status narodowy, to sport w którym regularnie odnosimy sukcesy, jak piłkarzyki pierwszy raz pojechali na euro to niestety był jak zawsze hura optymizm a siatkarze do euro dostają się ot tak i to zawsze i jak już gdzieś jadą tak samo łatwo wychodzą ze swojej grupy, a piłkarzyki są jak jaja walczą walczą, ale nigdy nie wychodzą. Na razie marny pisarzyku.... :/
14. Dodane przez .., w dniu - 22-08-2008 11:47 , IP: 79.186.101.152
obyś się myliła
15. Dodane przez magda, w dniu - 22-08-2008 10:31 , IP: 83.9.203.155
Co raz to bardziej przekonuję się że ten atrykuł jest bardziej niż trafny. Oczywiście całym sercem jestem za naszą reprzentacją, ale tak na zdrowy rozum, śledząc naszą reprezentację przez ostatnie lata nie osiągnęliśmy nic, oprócz - mówcie co chcecie - szczęśliwego wicemistrzostwa świata. I jak jeszcze jakis czas temu dawałam wiarę Gruszce, który co i rusz powtarza w jakiej to są świetnej formie i obiecuje medale, tak teraz nie wierzę w ani jedno słowo Piotra i jemu podobnych. I jak zwykle - obym się myliła.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
transfery plusliga

Mam z Tobą do pogadania

Image
Paul Lotman: Na przyszłość reprezentacji USA patrzę z optymizmem

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, specjalnie dla Volley24, zdecydował się udzielić wywiadu, w którym, między innymi, ujawnia, kto według niego będzie gwiazdą amerykańskiej siatkówki w kolejnych latach oraz opowiada o lidze portorykańskiej.

 

Siatkówka | Siatkówka polska i światowa | Rozgrywki kobiet | PLus Liga | Liga światowa | Siatkówka | Siatkówka plażowa | Siatkówka mężczyzn | vintage | testy na aplikację |

x