Gosia Glinka: Zawsze marzyłam, żeby pojechać na Igrzyska i to marzenie się spełniłoTo miało być wspaniałe pożegnanie Małgorzaty Glinki-Mogentale z reprezentacją. Skończyło się tylko na marzeniach i niesmaku po konflikcie w drużynie. - Patrzę w lustro i nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi o swoim występie.
"Super Express": - Chyba nie spodziewałaś się tak fatalnego końca przygody z kadrą... Małgorzata Glinka: - Dlaczego fatalnego?! Był wspaniały! Zawsze marzyłam, by pojechać na igrzyska i to marzenie się spełniło. Przegrałyśmy, więc pozostał ogromny niedosyt. Ale dałam z siebie wszystko, co miałam. Patrzę w lustro i nie mam sobie nic do zarzucenia.
Konflikt Marco Bonitty z Anną Barańską na pewno nie pomógł. Czy jako najbardziej doświadczona zawodniczka nie próbowałaś go rozwiązać? - Parę razy, ale bez skutku. Nic nie pomagało. Rozmowy z jedną czy drugą stroną nie dawały żadnych efektów. Uważam, że błąd był jeden - całe to zamieszanie ujrzało światło dzienne. Pewne rzeczy powinny zostać w szatni. Poza tym problemy są ciągle z tymi samymi osobami.
Czyli... - Wszyscy wiedzą, kogo mam na myśli. Ktoś nie chciał kiedyś grać w kadrze (Anna Barańska - red.), teraz znowu były z nim kłopoty.
Czy nie mogłaś wziąć na bok tej osoby i przywołać jej do porządku? - Wszyscy się mnie pytają, dlaczego nic nie robiłam? Robiłam, ale przepraszam bardzo - jeden, drugi, trzeci raz i co?! Efektów nie było. W końcu mówisz "pas". Jestem profesjonalistką, szanuję innych, ale siebie również. Nie pojechałam do Pekinu matkować innym na parkiecie.
Kiedyś sama miałaś poważny konflikt z trenerem Andrzejem Niemczykiem. - Ale nikomu się nie żaliłam. Milczałam, bo brudów nie wynosi się na zewnątrz. Oczywiście, że to nie jest łatwa sytuacja dla zawodnika, ale musisz się wziąć w garść. A dziś mogę spokojnie zadzwonić do Bonitty czy Niemczyka i z nimi porozmawiać. Niektórzy zapominają, że bardzo ważne w życiu jest to, by móc porozumieć się z drugim człowiekiem. źródło: Super Express
1. Dodane przez pupsi, w dniu - 21-08-2008 20:36 , IP: 80.136.201.197 Ale to B. zaczął osobiste podjazdy, najpierw o nia A.B. zabiegał, żeby za cenę awnsu do ćwierćfinału ją zdołować. Pani Małgosiu, była Pani przeciążana trzema atakami pod rząd i przy czwartym nogi odmawiały posłuszeństwa - należało dawno zerwac z nikotynowym nałogiem, w tym wieku trzeba sie szanować dla samej siebie i przede wszystkim drużyny. Od bajek mamy polityków.
|
2. Dodane przez Gabi, w dniu - 21-08-2008 19:59 , IP: 83.9.164.196 "do sdad!"z calym szacunkiem, ale Gosia Glinka ma racje.Pewnych spraw nie wynosi sie na zewnątrz.Nigdy o swoim trenerze nie powiedzialabym takich rzeczy.Może warto czsami swoje racje wystudzić.Gosia dziękujemy ci za to,ze dalaś z siebie wszystko!!!Patrz szczesliwie nadal w swoje odbicie.Masz dobre serce i glowe;)
|
3. Dodane przez sdad, w dniu - 21-08-2008 15:53 , IP: 83.9.246.34 Patrzę w lustro i nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi o swoim występie. - i na tym właśnie polega problem naszych sportowców. Zazwyczaj nie mają sobie nic do zarzucenia, bo po prostu nie są ambitni.
| |